Aktywność

Odlot (2009)

Odlot na całego! – Oscar murowany!

Przepiękna bajka! Wypełniona lekkim humorem, sympatycznymi postaciami i nutką melancholii. Cała historia wciąga, co zagwarantował świetny scenariusz, wzrusza i bawi. Animacja podejmuje takie tematy jak niespełnienie, śmierć, tęsknotę, omijając tani moralitet. Coraz ciekawsze projekty wychodzą od Pixara, Był i "Ratatuj", następnie nostalgiczny "WALL.E", a teraz ta niespodzianka. Mam nadzieję, że wytwórnia zaskoczy nas jeszcze nie jeden raz!

Zabawa gwarantowana!

8/10

Co nas kręci, co nas podnieca (2009)

Tak! Tak! Tak! – Woody Allen powrócił! I to nie z byle czym. Po nieudanym projekcie jakim był "Sen Kasandry" i wyprawie do Europy ("Vicky Cristina Barcelona") reżyser powraca do klimatów, w których czuje się najlepiej (już same napisy rozpoczynające uświadamiają nam, że będziemy mieli do czynienia z atmosferą dawnych obrazów). Główny bohater filmu, niejaki Borys to alter ego Nowojorczyka, a raczej bohaterów, w których wcielał się Woody (ale to i tak samo). Do tego dochodzi grono nowojorskich intelektualistów z szeregiem wspaniałych, spontanicznych postaci. Woody kazał długo na siebie czekać. Ale opłaciło się. Monologi, wszelkie dialogi tchnięte są autoironią, sarkazmem do poglądów religijnych, stylu życia czy zwykłych drobiazgów. A całość wypełnia świetna jazzowa muzyka. Miód po prostu!

Wyszła z tego bardzo błyskotliwa komedia, bawiąca niemalże do łez, a przy tym niezmiernie inteligentna i sympatyczna. Czekam na więcej panie Allen!

Boris: Byłem na litość boską nominowany do nagrody Nobla!
Melodie: Właśnie! Za co właściwie? Za Najlepszy Film?

7+/10

Yes-meni naprawiają świat (2009)

Owszem nie ma, ale i_darek element ten wprowadza w życie (vide: http://fdb.pl/film/138094-jakby-nie-bylo/temat/23009-dobry)

Zdobyć Woodstock (2009)

> Ale może komuś się spodoba ?

Skądże! Przecież od tak nominowany był w Cannes…

Zakochany Anioł (2005)

2/10 – Miałem wrażenie, że oglądam jakiś dłuższy odcinek serialu (aka chłamu) jak "M jak coś tam" czy "Samego życia". Momentami naprawdę robiło mi się niedobrze, a szczególnie pod koniec, kiedy tańczył pan Globisz. Straszna męczarnia. Tylko dla twardzieli. Prawdziwych twardzieli..

Rzeka wspomnień (1992)

7/10 – Film o młodzieńczym buncie, przyjaźni, miłości i o pasji do wędkarstwa. Niby już to wszystko gdzieś wcześniej było, ale obraz ma swój urok. Szkoda, że reżyser opuścił kilka scen, które zostały tylko wspomniane przez narratora (np. trafienie za kratki Paula za pobicie). Dobra, a nawet bardzo dobra rola Pitta. Inne walory to przede wszystkim przecudowne zdjęcia i piękna muzyka.

Ali (2001)

Prawdę powiedziawszy, nie wyobrażałem sobie Smitha w roli zawodowego boksera. A tu miła niespodzianka. Po mimo kilku tragicznych scen (na przykład Ali biegnie w zwolnionym tempie a za nim leci całe miasto dzieciaków…) film daje radę, choć do takiego "Rocky’ego" czy nawet "Wściekłego byka" to mu naprawdę daleko.

6/10

Mefisto (1981)

6/10 – Wszystko ładnie, ale praktycznie film kończy się na małżeństwie z Barbarą i otrzymaniu przez głównego bohatera angażu do teatru. Potem przez 1,5 godziny nic wartego uwagi się nie dzieje, liczyłem chociaż, że zakończenie będzie przynajmniej jakoś kulminacją wydarzeń. Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny w ’82 przyznałbym "Człowiekowi z żelaza" Wajdy. Naciągane sześć gwiazdek

Broken Flowers (2005)

Jarmusch o poszukiwaniu własnego "ja".

Świetne kino ze szczyptą egzystencjalnej zadumy. Świetnie skonstruowany – Jim daje nam tu duże pole do popisu; każe samodzielnie poskładać pełną tajemnic układankę.

Co do Murraya to jednak wolę jego rolę w "Między słowami", co nie znaczy, że u Jarmuscha niczym się nie popisał.

Proszę czekać…