@roksana_goly
Na plus specyficzny klimat, ale fabularnie kiepsko. Tutaj Nosferatu Kinskiego jest zupełnie inny niż ten, którego stworzył wcześniej u Herzoga. Tam był majestatyczną ikoną grozy, a tu wampir wygląda i zachowuje się jak skrajnie zmęczony życiem pijaczyna. Mimo wszystko fani włoskich horrorów powinni być zadowoleni.
Pierwsza połowa z "West Side Story" i szukaniem pracy przez Vittiego lepsza. Potem atmosfera trochę siadła.
Jedna z fajniejszych komedii z Robertem De Niro. Finał z Sobelem uczestniczącym w mafijnym spotkaniu świetny. "Trzeba sięgnąć i to wyciągnąć. To, co siedzi tak głęboko. Zupełnie jak to, co wyskoczyło z żołądka i zżarło załogę statku kosmicznego. Pokój ich duszom." 😄
Podróbka "Nagiego instynktu". Fatalna rola Madonny. Udział Willema Dafoe w tym filmie, to dla mnie jedna z najbardziej niezrozumiałych decyzji w jego karierze.
Wizualny spektakl (genialny finałowy pokaz mody) z gwiazdorską obsadą, ale fabularnie cienkusz. Poziom aktorstwa nierówny. Julia Roberts i Kim Basinger mnie nie przekonały, ale za występy Richarda E. Granta, Rossy de Palmy oraz Anouk Aimée brawa. W epizodzie można zobaczyć Kasię Figurę.
SPOJLER → Dla mnie to zbędna kontynuacja, która na siłę próbuje wskrzesić franczyzę o morderczym rybaku z hakiem. Mamy tu inne postaci (głupsze i bardziej infantylne) i trochę inne okoliczności. Pomysł ze zrobieniem z Raya mordercy głupszy niż ustawa przewiduje. Nie kupuję tłumaczenia jego działań nieprzepracowaną traumą. Wątek Julie i Raya niedopracowany. Są rzucane zdawkowe hasła o traumie i o tym, że Julie ruszyła dalej, podczas gdy Ray emocjonalnie utknął w latach 90. To za mało, by wyjaśnić, dlaczego z małżeństwa przeszli do czystej nienawiści, która skończyła się próbą morderstwa. Patrząc na finał i otwarte zakończenie, w kolejnej części z hakiem w ręku pewnie będzie latała sama Julie.
Powtórka z pierwszej części – znowu ludzka głupota, znowu potworki, ale trzeba przyznać, że film ma fajny klimat. Mam słabość do takich opowieści, więc dla mnie to nie była strata czasu.
Kevin Kline w roli ekscentrycznego detektywa stworzył udaną kreację. Alan Rickman wniósł fajne komediowe akcenty. Zakończenie było dla mnie zaskoczeniem. Myślałam, że mordercą jest [SPOJLER] postać grana przez Keitela. Fabularnie średniawka, ale mimo wszystko szkoda, że ten tytuł popadł w całkowite zapomnienie.
"- Jak wygląda twój świat? – Jak w czarno-białym, ściszonym telewizorze." / Bardzo dobry pomysł z czarno-białymi zdjęciami i wstawkami z kolorowymi bojownikami – symbolem uwięzienia. Fajny sposób kadrowania. Tempo faktycznie jest jakby spowolnione, ale nie przeszkadzało mi to. Wręcz przeciwnie, było w tym coś poetyckiego. Matt Dillon i Mickey Rourke grają genialnie. Bije od nich młodzieńcza charyzma. Piosenkę "Don’t box me in" uwielbiam.
Perełka kina niezależnego. Jedna z najlepszych ról Vincenta Gallo. Drugi plan tworzy genialne tło dla całej historii. Humor jest czarny, ironiczny, taki jak lubię najbardziej. Wyszła niechlujna, ale i niesamowita opowieść o potrzebie bliskości z zakończeniem w punkt.
Proszę czekać…