Roksana Goly

@roksana_goly

Aktywność

Nosferatu w Wenecji (1988)

Na plus specyficzny klimat, ale fabularnie kiepsko. Tutaj Nosferatu Kinskiego jest zupełnie inny niż ten, którego stworzył wcześniej u Herzoga. Tam był majestatyczną ikoną grozy, a tu wampir wygląda i zachowuje się jak skrajnie zmęczony życiem pijaczyna. Mimo wszystko fani włoskich horrorów powinni być zadowoleni.

Nawrót depresji gangstera (2002)

Pierwsza połowa z "West Side Story" i szukaniem pracy przez Vittiego lepsza. Potem atmosfera trochę siadła.

Depresja gangstera (1999)

Jedna z fajniejszych komedii z Robertem De Niro. Finał z Sobelem uczestniczącym w mafijnym spotkaniu świetny. "Trzeba sięgnąć i to wyciągnąć. To, co siedzi tak głęboko. Zupełnie jak to, co wyskoczyło z żołądka i zżarło załogę statku kosmicznego. Pokój ich duszom." 😄

Sidła miłości (1992)

Podróbka "Nagiego instynktu". Fatalna rola Madonny. Udział Willema Dafoe w tym filmie, to dla mnie jedna z najbardziej niezrozumiałych decyzji w jego karierze.

Pret-a-Porter (1994)

Wizualny spektakl (genialny finałowy pokaz mody) z gwiazdorską obsadą, ale fabularnie cienkusz. Poziom aktorstwa nierówny. Julia Roberts i Kim Basinger mnie nie przekonały, ale za występy Richarda E. Granta, Rossy de Palmy oraz Anouk Aimée brawa. W epizodzie można zobaczyć Kasię Figurę.

Koszmar minionego lata (2025)

SPOJLER → Dla mnie to zbędna kontynuacja, która na siłę próbuje wskrzesić franczyzę o morderczym rybaku z hakiem. Mamy tu inne postaci (głupsze i bardziej infantylne) i trochę inne okoliczności. Pomysł ze zrobieniem z Raya mordercy głupszy niż ustawa przewiduje. Nie kupuję tłumaczenia jego działań nieprzepracowaną traumą. Wątek Julie i Raya niedopracowany. Są rzucane zdawkowe hasła o traumie i o tym, że Julie ruszyła dalej, podczas gdy Ray emocjonalnie utknął w latach 90. To za mało, by wyjaśnić, dlaczego z małżeństwa przeszli do czystej nienawiści, która skończyła się próbą morderstwa. Patrząc na finał i otwarte zakończenie, w kolejnej części z hakiem w ręku pewnie będzie latała sama Julie.

Zejście 2 (2009)

Powtórka z pierwszej części – znowu ludzka głupota, znowu potworki, ale trzeba przyznać, że film ma fajny klimat. Mam słabość do takich opowieści, więc dla mnie to nie była strata czasu.

Styczniowy człowiek (1989)

Kevin Kline w roli ekscentrycznego detektywa stworzył udaną kreację. Alan Rickman wniósł fajne komediowe akcenty. Zakończenie było dla mnie zaskoczeniem. Myślałam, że mordercą jest [SPOJLER] postać grana przez Keitela. Fabularnie średniawka, ale mimo wszystko szkoda, że ten tytuł popadł w całkowite zapomnienie.

Rumble Fish (1983)

"- Jak wygląda twój świat? – Jak w czarno-białym, ściszonym telewizorze." / Bardzo dobry pomysł z czarno-białymi zdjęciami i wstawkami z kolorowymi bojownikami – symbolem uwięzienia. Fajny sposób kadrowania. Tempo faktycznie jest jakby spowolnione, ale nie przeszkadzało mi to. Wręcz przeciwnie, było w tym coś poetyckiego. Matt Dillon i Mickey Rourke grają genialnie. Bije od nich młodzieńcza charyzma. Piosenkę "Don’t box me in" uwielbiam.

Oko w oko z życiem (1998)

Perełka kina niezależnego. Jedna z najlepszych ról Vincenta Gallo. Drugi plan tworzy genialne tło dla całej historii. Humor jest czarny, ironiczny, taki jak lubię najbardziej. Wyszła niechlujna, ale i niesamowita opowieść o potrzebie bliskości z zakończeniem w punkt.

Proszę czekać…