@roksana_goly

Aktywność

Hanna Bieniuszewicz

@Chemas Fajnie zagrała w serialu "W słońcu i w deszczu". To było jeszcze przed "Alternatywami". Polecam.

Bardzo dobra podwójna i niestety ostatnia rola Romy Schneider. Film został ukończony mimo tragedii jaka spotkała aktorkę. Podziwiam ją, że dała radę. "Michelu, gdzie byś nie był, jestem z tobą. Kocham cię"… może wypowiadając te słowa myślała o swoim synu.

Zniknięcia (2025)

Ciekawy pomysł. Znikają dzieci, a rodzice, lokalna społeczność, ich nauczycielka muszą sobie z tym jakoś poradzić. Czy ich zniknięcie, to było coś nadprzyrodzonego, czy rozwiązanie jest bardziej prozaiczne, np. takie jak w książce "Osada" Camilli Sten, gdzie zniknęli wszyscy mieszkańcy tytułowej osady, a na końcu okazało się, że {SPOJLER} za sprawą charyzmatycznego guru, zaczęli zachowywać się jak członkowie sekty. Za jego namową wszyscy zebrali się w ogromnej jaskini, która się zawaliła i ich zabiła. Służby ich tam nigdy nie szukały, bo wejście też zostało przywalone i wyglądało to tak, jakby nigdy go tam nie było. Myślałam, że w tym filmie rozwiązanie jest podobne. Że dzieciaki się zmówiły, miały lidera, który im przewodził i gdzieś się schowały, żeby spłatać dorosłym figla. Nastąpiło coś nieprzewidzianego i nikt ich nie uratował. Rozwiązanie było… a niech każdy zobaczy sobie sam. 😏 Bardzo spodobał mi się sposób ukazania fabuły z perspektywy różnych bohaterów. Podsumowując, dla mnie ten film to mega pozytywne zaskoczenie. Julia Garner kolejny raz pokazała, że warto śledzić jej karierę, bo jest ciekawą aktorką i warto mieć oko na reżysera Zacha Creggera ("Barbarzyńcy" to też godny uwagi film).

"One of the lions has passed. Rest in peace my lovely friend" – Meryl Streep… Nic więcej nie trzeba dodawać.

Ambassada (2013)

Niezły pomysł, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Koszmarna główna rola kobieca vs. świetny jak zwykle Więckiewicz. Dobra scenografia vs. efekty specjalne, które wyglądały, jakby je ktoś robił thermomixem. Dialogi raz lepsze, raz gorsze. Zachowanie Melanii z końcówki niezrozumiałe – mąż został w przeszłości, a ona… Gdyby nie książka, to pewnie by tego nie zauważyła. Od Machulskiego oczekiwałam więcej, ale trzeba przyznać, że ma na swoim koncie gorsze produkcje.

Basen (1969)

Jestem teraz w trakcie lektury książki "Romy i Alain: szalona miłość" i patrzyłam na ten film przez pryzmat tego, co łączyło parę aktorów prywatnie. Z ciekawostek – to Alain Delon polecił twórcom "Basenu", aby partnerowała mu Romy Schneider, której kariera stała wówczas w miejscu. Zajmowała się domem, jej synek był mały i kiedy zadzwonił telefon z propozycją roli Marianne, Romy aż podskoczyła z radości i pobiegła pakować walizki. Jej mąż patrzył na to z zaskoczeniem. Alain Delon mówił, że z Romy łączyła go wtedy już tylko przyjaźń i kiedy odgrywali sceny miłosne, to żadne z nich nie miało z tym problemu, bo jeśli już trzeba grać w takich scenach, to najlepiej z przyjacielem i najlepiej jest dotykać ciała przyjaciela. Romy Schneider i Alain Delon stworzyli w tym filmie wspaniałe kreacje. Ronet i Birkin dotrzymywali im kroku. "Dziwne, zawsze mówisz o innych, a o Harrym nic." Znowu, jakby film przeplatał się z życiem prywatnym. Mąż Schneider miał na imię Harry. Przez cały film wyczuwałam dziwne napięcie. Taki seans na płytkim wdechu w oczekiwaniu na punkt kulminacyjny. Na końcu – została z nim ze strachu? Bo mam wrażenie, że w basenie został zabity nie tylko Harry.

Pluton (1986)

Jeden z najlepszych i najsmutniejszych filmów Stone’a. Pierwsza scena, kiedy następuje wymiana żołnierzy, którzy schodzą z warty na nowych dobija. Wielu z nich nie wróci. Będą patrzeć na okrucieństwo, śmierć kolegów. "Ciesz się młodzieńcze, w młodości swojej." Młodość nie powinna tak wyglądać. Za każdym razem, kiedy widzę scenę, w której ginie Elias chce mi się wyć. Walka dobra ze złem, gdzie człowiek już nie wie czym jest zło… "Już nie odróżniam dobra od zła…" Trio Dafoe, Berenger i Sheen genialne. Piękna muzyka. Co ciekawe podobne nuty słychać w "Krollu" Pasikowskiego (m.in. scena, kiedy Marcin Kroll znajduje kolegę, który się powiesił).

"Życie to wielka impreza urządzona przez Boga, a ja jestem mistrzem ceremonii." Rzecz o nienawiści, niszczeniu samego siebie, oczekiwaniu prawdy, kiedy samemu jest się kłamcą. Radiowiec w klimacie tego z "Fisher Kinga", ale w miejscu, w którym dopiero pędzi ku katastrofie. Sceny ze słuchaczami ciekawe. Rozmowy radiowe jak psychoterapia, tylko terapeuta do bani.

SPOJLER → Jest lepiej niż w pierwszym odcinku. Niezły klimat, trochę jak z "Aliensów" Camerona. Mamy tu pierwsze spotkanie z Obcym. Cały czas myślałam, że ta śliniąca się pokraka jest we wraku i w każdym momencie może zebrać kumpli i ruszyć w miasto. Creepy. Pojawiło się też kilka nowych obcych form życia – oko z nóżkami, które wdziera się w gałkę oczną nosiciela i wiszące pod sufitem cholerstwo (nie wiem nawet jak to nazwać) z czułkami (?). Wątek z bratem i siostrą trochę nudnawy.

The Doors (1991)

Wstyd, ale dopiero dzisiaj pierwszy raz obejrzałam ten film, chociaż okazji było z pierdyliard. Piosenki wzięte z życia. Dla jednych "fasadowe, męczące, niespójne", a dla innych "wszechświat jest jednością i wszystko jest piękne". Jedna z nielicznych filmowych psychodelii, które do mnie trafiają.