Aktywność

Powrót do przyszłości III (1990)

Solidna końcówka. Najbardziej spodobał mi się akcent mieszkańców, szczególnie na farmie Seamusa, szkoda, że Marty nie spędził tam więcej czasu.

Powrót do przyszłości (1985)

Genialny film, żadna kolejna część nie potrafiła wykreować tak klimatycznego świata. Częściowo to pewnie zasługa pierwszych kilkunastu minut kiedy to w zasadzie nic się nie dzieje, ale z drobnych komentarzy tworzone są później wątki (albo żarty) składające się w logiczną całość.

Powrót do przyszłości II (1989)

Historia Biffa powinna była skończyć się w jedynce, a zrobiono z niego jakiegoś arcy-złoczyńcę. Bardzo mnie to kłuło w oczy, bo zakończenie pierwszej części straciło na znaczeniu.
Kontynuacja wyszła słabo, prawie ciężko to nazwać osobnym filmem, a cztery godziny tego samego to zdecydowanie za dużo. Podróż w czasie z perspektywy Jennefer wyszłaby ciekawiej.

Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki (2008)

Młody to kompletna porażka, najlepszy aktor nie uratowałby tej postaci. W ogóle obsada (poza Oxem) nie zagrała, na pewno scenariusz nie pomógł, ale czy to wystarczająca wymówka?
Jeszcze pierwszą połowę dało się obejrzeć całkiem przyjemnie, ale od pewnego momentu zaczął się totalny zjazd. Telenowela.

Na plus kilka ładnych ujęć.. i właściwie to tyle. Nawet humor tu nie wyszedł.

Indiana Jones i Świątynia Zagłady (1984)

Genialne aktorstwo i charakteryzacja! Żadna z postaci nie jest nudna, ani banalna (nawet Willie) i wszyscy pasują do tego przerysowanego świata.
W dodatku humor najlepszy w całej oryginalnej trylogii. Polecam.

Indiana Jones i ostatnia krucjata (1989)

Zawiodłem się na tej części, praktycznie cały film to budowanie relacji z ojcem. Jasne muzyka została, humor również (m.in scenka z Hitlerem) , ale esencja czyli przygoda bardzo wybrakowana. Brakło egzotyki i eksploracji, a tajemnica Graala jest jakaś taka płytka. Postać kobieca uległa za to unowocześnieniu…
Do tego dochodzą zwyczajne grzeszki serii – przewidywalność i nieśmiertelność bohatera, co można potraktować z przymrużeniem oka jeśli cała reszta jest solidna.

Toy Story 3 (2010)

Świetna część, równie dobra co jedynka!

Zawsze lubiłem jak na początku twórcy pokazują świat zabawek z perspektywy dziecka, jaką magiczną zdolnością jest nasza wyobraźnia.

Robin Hood (1973)

Solidna bajka z pomysłem na siebie i dobrze narysowanymi postaciami. Nie podobało mi się tylko przedstawienie księcia Jana, jest infantylny do tego stopnia, że budzi jedynie politowanie.

Toy Story 2 (1999)

Niezła bajka, momentami wzruszająca, ale jedynka bardzo podniosła poprzeczkę. Dla mnie kontynuacja ma dwa główne problemy:

1) W bajce o zabawkach brakuje nowych zabawek.
Klęska urodzaju w jedynce przełożyła się na to jak mało miejsca na scenie zostało dla debiutantów.
Światło reflektora podąża za oryginalną grupą i nie licząc "rodzinki" Chudego większość zabawek nie odegrała znaczącej roli. Nie wiem jeszcze kto pojawi się w trójce, ale z tej części kandydatów może być ze trzech. Słabo.

2) Al, antagonista, to postać bez charakteru. Nie obchodzą go zabawki, tylko pieniądze – motyw zrozumiały, ale nie pasujący do tej bajki. O ile ciekawiej byłoby gdyby co jakiś czas wybierał się na pchli targ i przynosił do grupy jakąś oryginalną, może uszkodzoną zabawkę.
Postać Al’a, miałka, ale chociaż spójna bardzo kontrastuje się z tym jaki występ miał Sid w jedynce. Ciężko ich nawet porównywać, to jest zupełnie inny poziom.

Anastazja (1997/II)

Więcej śpiewania niż akcji, chociaż dzieje się dużo. Piosenki wyszły nieźle, więc jak ktoś tego właśnie szuka to się nie zawiedzie.

Gorzej wyszła druga część (chociaż przez pierwsze 30 minut była nadzieja), Rasputin, siła napędzająca akcję, jest dla mnie w topce najnudniejszych złoczyńców. Nie ma ani głębi, ani nie jest wystarczająco przerysowany, a jego główny "myk" w postaci rozpadania się kompletnie nie wyszedł.

Proszę czekać…