Aktywność

Nashville (1975)

Przed obejrzeniem sugeruję przynajmniej wypić kawę. Przez bite dwie godziny nie dzieje się nic – dosłownie nic. Teraz już wiem dlaczego film nie ma tutaj opisu.

Elementy "fabularne", jak już się uda je wyciągnąć z tej country zupy, są całkiem zgrabne, czuć kunszt reżysera. Moje następne spotkanie z twórczością Roberta Altman’a może być tylko lepsze.

Piknik pod Wiszącą Skałą (1975)

Podpisuję się pod komplementami, to naprawdę unikalne doświadczenie. A film musi wyglądać obłędnie w 4k.

Promienni chłopcy (1975)

Urokliwy film, z dwójką przekomarzających się dawnych znajomych. Naprawdę można się pośmiać, a film, co rzadko się zdarza, jest zdecydowanie lepszy w drugiej połowie. A skecz z pielęgniarką to już w ogóle mistrzostwo. Niestety żarty i gry słowne są raczej nie do oddania w naszym języku.

Zabij mnie jeszcze raz (1989)

Uwielbiam to zakończenie, chociaż z oczywistych powodów więcej nie napiszę.

To solidny film z gatunku noir, spodobał mi się soundtrack (a dokładniej motyw przewodni), na plus również niektóre ujęcia – np. jezioro, czy te bardziej pustynne widoczki.

Sknerus (1994)

Film zasługuje na większą popularność, szkoda że dzisiaj popadł niemal w zapomnienie. Dla mnie – mała perełka.

Nie jest to typowy przedstawiciel swojego gatunku – lekkiej komedii do pośmiania się i zapomnienia. Właściwie jest to średnia komedia – niektóre teksty są niezłe, ale zabrakło kultowych scen i pozytywnych postaci (poza tą odegraną przez Nancy Travis). Z głównym bohaterem również ciężko sympatyzować, więc komu kibicujemy? Ja kibicowałem (i współczułem) staruszkowi.

Film, mimo że jest nacechowany negatywnie niesie pozytywny przekaz. Myśl przewodnia – "przesuwanie granic" została dość wiarygodnie ukazana, motywacja protagonisty jest zrozumiała, choć jego intencje niejasne.

Swoją drogą angielski tytuł lepszy – nie precyzuje o kogo chodzi.

Jumanji (1995)

Nie dla mnie. Zbyt familijny, chociaż pierwsze kilka "plag" nawet trzyma w napięciu. Thriller / horror byłby lepszy, ale wiadomo – musiał dostać rating. Wyjmując to poza nawias – nie potrafię zrozumieć dlaczego dostaliśmy sceny jak z pelikanem zamiast wytłumaczenia skądś się wzięła / po co powstała ta planszówka. Wiecie – NAJCIEKAWSZA rzecz w filmie? Ehh.. zaprzepaszczony potencjał, nawet w tej formule.

Narzeczona dla księcia (1987)

Na razie szósteczka, ale kiedyś obejrzę jeszcze raz i pewnie podniosę. Najbardziej przeszkadzała mi taka "niskobudżetowość" niektórych scen (zamek, bagna), chociaż teraz to już sam nie wiem, może to był celowy zabieg. Natomiast sam film jest przezabawny, perfekcyjny "comedic timing".

Z wszystkich postaci duchowny najlepszy ;)

Smok: Historia Bruce'a Lee (1993)

Średni, szczególnie na pierwsze spotkanie z Bruce’m Lee. Połowa filmu na jedno kopyto, nie wiem czy ma to odzwierciedlenie w książce (albo życiorysie), ale brakuje polotu. Co bym jednak nie psioczył, to dobry film o rasizmie; dobitnie pokazuje jak wyglądał ten problem.

Edtv (1999)

Bieda Truman Show. Początek ciągnie się niemiłosiernie, dość powiedzieć, że najwięcej dynamiki i "wrażeń" daje otwierająca scena (a nie jest to wysoko zawieszona poprzeczka). Później film trochę się rozkręca, ale dalej jest co najwyżej "okej". Miłą niespodzianką jest występ Ellen DeGeneres, reszta do zapomnienia.

Footloose (1984)

Przez pierwsze 30 minut miałem wrażenie, że będzie hit – grają największe przeboje, jest humor (czasem niezamierzony, bo ten problem z dzisiejszej perspektywy jest absurdalny), klimat, scena z traktorami wymiata. Szkoda że później film trochę siada.

Proszę czekać…