Aktor charakterystyczny. Podobał mi się w kabarecie Loża 44 (który miał dość specyficzny humor). Poza tym znakomicie zagrał partnera Borewicza, a zarazem jakby młodszą wersję porucznika Zubka.
Dziennikarz, który został aktorem. Trochę przez przypadek. Bardzo go lubiłam nie tylko jako Borewicza. Prowadził też kiedyś fajny program w telewizji i nie mam tu na myśli „Telewizyjnego Biura Śledczego”. Nie jestem pewna, ale chyba to był tytuł „Egzamin dojrzałości”, a on zapraszał tam znanych ludzi.
Przeczytałam sporo jego utworów (wydanych pod pseudonimem Jerzy Edigey). Niektóre bardziej, inne mniej udane, ale zawsze dobre jako czytadełka.
Jeden z czołowych polskich pisarzy literatury kryminalnej w PRL. Trzeba przyznać, że miał sporo ciekawych pomysłów. Czasem wracam do jego utworów.
Czytałam kilka jej powieści i bardzo mi się podobały. Zawsze dbała o wiarygodne szczegóły, zagłębiała się w psychologię, charakteryzowała postacie przez socjolekty.
Dość ciekawa autorka literatury kryminalnej. Specjalizowała się w tzw. powieści milicyjnej i to jej najlepiej wychodziło. Nie były to powieści wybitne, ale na przyzwoitym poziomie.
Miał wielki talent do realizowania tematów okołomilicyjnych, zarówno w filmach fabularnych, jak i w dokumentalnych. Potrafił też barwnie opowiadać o pracy na planie.
Świetny odcinek, a zarazem udane zakończenie serialu. Lubię zarówno powieść „Bardzo dobry fachowiec”, jak i tę część. Marcin Troński zagrał po mistrzowsku. Aż ręka świerzbi na jego widok. ;-)
Jeden z moich ulubionych odcinków. Przede wszystkim znakomity Piotr Fronczewski (pojawia się tu chyba po raz trzeci w serialu, za każdym razem w innej roli), ale inni aktorzy też wypadli bardzo dobrze.
Zarówno książka „Złocisty przegrywa”, jak i ten odcinek mają podobny, mało optymistyczny klimat. Fajnie zagrali Buczkowski i Frąckowiak.
Proszę czekać…