Wojna światów 2005

War of the Worlds

Film ukazuje heroiczna walkę o przetrwanie rodzaju ludzkiego, widzianą oczami przeciętnej amerykańskiej rodziny. Uciekając przed pozaziemską armią zabójczych Trójnogów, które unicestwiają wszelkie oznaki życia na swojej drodze, Ray Ferrier (Tom Cruise) ściga się ze śmiercią, by ocalić własne dzieci. Współczesna wersja… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 5 zwiastunów

Zdjęcia Zobacz wszystkie 79 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Tom Cruise
jako Ray Ferrier
Justin Chatwin
jako Robbie Ferrier
Dakota Fanning
jako Rachel Ferrier
Tim Robbins
jako Ogilvy
Miranda Otto
jako Mary Ann
Rick Gonzalez
jako Vincent
Yul Vazquez
jako Julio
Lenny Venito
jako Mechanik Manny
Lisa Ann Walter
jako Barmanka
Ann Robinson
jako Babcia
Gene Barry
jako Dziadek

Fabuła

Film ukazuje heroiczna walkę o przetrwanie rodzaju ludzkiego, widzianą oczami przeciętnej amerykańskiej rodziny. Uciekając przed pozaziemską armią zabójczych Trójnogów, które unicestwiają wszelkie oznaki życia na swojej drodze, Ray Ferrier (Tom Cruise) ściga się ze śmiercią, by ocalić własne dzieci. Współczesna wersja klasycznego thrillera sci-fi H. G. Wellsa Anonimowy

Gatunek
Sci-Fi
Słowa kluczowe
obcy, inwazja, armia, eksplozja zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2005-07-08 (kino), 2005-06-13 (świat), 2005-11-05 (dvd)
Dystrybutor
UIP - United International Pictures
Wytwórnia
Paramount Pictures
DreamWorks SKG
Amblin Entertainment zobacz więcej
Kraj produkcji
USA
Wiek
od 15 lat
Czas trwania
116 minut
Budżet
132 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Czy Tom Cruise znów uratuje świat? 6
  • 2006-08-06
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

"Wojna Światów" była jednym z najszumniej zapowiadanych filmów 2005 roku. Zresztą miała wszelkie zadatki na wielki hit. Reżyser w postaci Stevena Spielberga, plejada gwiazd w obsadzie (Tom Cruise, Dakota Fanning), środki finansowe na efekty specjalne i w końcu dobra kampania reklamowa. Film rzeczywiście stał się hitem. Jednak z doświadczenia wiemy, że 'hit' nie zawsze znaczy 'dobry film'. Czy tak było w przypadku "Wojny światów"?

Ray Ferrier jest rozwiedzionym mężczyzną, mieszkającym z byłą żoną - Mary Ann - oraz dwójką dzieci - Rachel oraz Robbie'm. Pewnego dnia Mary Ann wyjeżdża do swoich rodziców w Bostonie i zostawia dzieci pod opieką Ray'a. Wkrótce zaczynają dziać się dziwne rzeczy, takie jak piorun uderzający 26 razy w to samo miejsce. Okazuje się, że jest to knuty przez tysiące lat atak kosmitów na Ziemię.

Poszczególne elementy filmu przedstawię w punktach:

1. Efekty specjalne - czyli to co w tego typu filmach jest najważniesze. I tu od razu muszę pochwalić Spielberga i ekipę. Efekty specjalne to chyba najlepszy element filmu. Są one tworzone z wielkim rozmachem, ale do tego pan Spielberg zdążył nas przyzwyczaić. Świetnie wyglądają wielkie maszyny niszczące świat (fajnie to brzmi), czy też zniszczenie fabryki pod koniec filmu. Jest to duży plus dla tej produkcji.

2. Gra aktorów - Wielki, boski i wspaniały Tom Cruise wypada raczej średnio w tym obrazie. Stara się udawać strach przed wielkimi maszynami i jednocześnie zgrywać dobrego ojca. Jednak nie oszukujmy się - scenariusz nie dał Cruise'owi szansy na zaprezentowanie swoich nieprzeciętnych umiejętności. Bardzo pochwalić za to chciałbym Dakotę Fanning. Jest ona bardzo naturalna w swej roli. Zdecydowanie gorzej zagrał moim zdaniem Justin Chatwin (Robbie Ferrier). Wygląda on na nieco przestraszonego i stremowanego swą rolą. Ale jak tu nie być stremowanym jak ma się koło siebie "boskiego" Toma Cruise'a... Za aktorstwo plus z minusem.

3. Realizm - Tak, czepiam się strasznie, to jest science fiction, ale nie mogę zrozumieć pewnej rzeczy (jest ich więcej, lecz milczenie w tym przypadku jest złotem). Czemu, gdy wielka maszyna obcych strzela do ludzi na ulicy, giną wszyscy (!) w otoczeniu Raya a on sam zostaje niedraśnięty? Panie Spielberg. Za Supermana wziął się już ktoś inny! I oczywiście w pokoju, który dogłębnie penetrują obcy można się przepychać o dostęp do broni, stając raptem 2-3 metry za kosmitami (za wątpliwą osłoną). Kosmici nie słyszą i pokojowo wychodzą. Wielka pozioma krecha za realizm (mógł być chociaż cząstkowy).

4. Scenariusz - Nie powiem, że prosty jak konstrukcja cepa, ponieważ nie wiem jak cep wygląda. Jednak mimo wszystko przez cały film mamy tylko ucieczkę przed obcymi (nudną) i siedzenie w domku pana Ogilvy. Pół filmu ucieczki przed obcymi oraz pół siedzenia w domku. Aha, i zakończenie ze wspaniałym happy endem. Aż się łezka w oku kręci. Krótko mówiąc - banał.

5. Montaż oraz muzyka - Montaż jest raczej zwykły, aczkolwiek zdziwiłem się, ponieważ gdzieniegdzie mieliśmy dosyć długie ujęcia. Oczywiście było ich niewiele. Muzyka jak to w sci-fi, lekko epicka, nierzucająca się w... uszy. Standard.

Ogólnie mówiąc wychodzi z tej mieszanki całkowicie przeciętny film. Cruise znowu nie zachwyca, a fanom Spielberga polecam "Pojedynek na szosie", w sumie jedyny naprawdę świetny film tego reżysera, który widziałem (i może jeszcze Parki Jurajskie i E.T.). Niestety "Wojny Światów" do tego kanonu zaliczyć nie można. Za fantastyczne efekty specjalne podciągam ocenę z 5 do 6, jednak mimo wszystko jestem rozczarowany.

4 z 8 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Przy kręceniu sceny konwoju użyto tylko kilkunastu pojazdów, głównie Hummery i ciężarówki. Pojawia się także jeden czołg M1 Abrams i jedno działko samobieżne (mylone często przez cywili z czołgiem). Ten sam konwój mija bohaterów kilkukrotnie. Montaż nakręconych pod różnym kątem ujęć, stworzył wrażenie, że jest on wiele większy. zobacz więcej

Pressbook

Kompletowanie zespołu twórców filmu: Rozpoczyna się etap przedprodukcji — Produkcja nabrała dość zawrotnego tempa w momencie, kiedy Tom Cruise i Steven Spielberg zdecydowali się skupić swoją uwagę na „Wojnie Światów”. Producentka Kathleen Kennedy wspomina rozmowę, jaką odbyła ze Spielbergiem na początku etapu przygotowań do filmu. „Steven powiedział do mnie, ‘Ok. nakręcimy ten film, ale musimy to zrobić szybko, zaczynamy kręcenie zdjęć... zobacz więcej

Komentarze 10

Avatar square 200x200

szczotmaster 2011-01-04 7

Dobry. - Film warty obejrzenia dla ludzi lubiących SF, sensacje, i może trochę horrory. Czasami wieje nudą, trzeba obejrzeć go kilka razy, aby zrozumieć cały wątek. Scenariusz dobry, bardziej przestraszyła mnie gra aktorska, Tom Cruise nie wyczuł się chyba w tej roli, reszta nie wiele lepsza. Fajne efekty. Na pewno lepszy od filmów typu: "Kosmici atakują" – którego nie można oglądać. Ja osobiście daję za scenariusz 8/10, za grę aktorską 4/10, za efekty specialne 8/10, a za całość 7/10.

Ronaldinho 2007-11-03 10

Niesamowite przeżycie. – "Spielberg w najwyżej formie" – ten slogan na DVD mówi prawdę. Film wykonany perfekcyjnie, odbiega od oklepanych schematów przy tego typu filmach, np spojrzenie na całe wydarzenie oczami kilku osób, żadnych narad prezydentów itp; główny bohater nie ratuje świata, tylko pokazuje nam świat swoimi oczami; kosmici nie latają w spodkach, na Ziemi poruszają się czymś takim żywym, żadne 'roboty', tak jak to było już w innych filmach. Ta scen jak oczko penetruje piwnicę, gdzie znajdują się główni bohaterowie po seansie, gdy o niej myślałem, skojarzyła mi się z "Jurassic Park", gdy Raptory grasowały w kuchni. A te zdjęcie… fenomenalne, dużo długich ujęć, świetne te gdy rodzina jedzie samochodem pomiędzy innymi zepsutymi na drodze. Fenomenalne aktorstwo, realizacja i pomysł. Brawa!

Ocena: 10/10

Zobacz wszystkie 4 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi
Anonimowy Ronaldinho 2007-11-04

> Ronaldinho o 2007-11-03 22:40:31 napisał:
>
> "Spielberg w najwyżej formie" – ten slogan na DVD mówi prawdę. Film wykonany
> perfekcyjnie, odbiega od oklepanych schematów przy tego typu filmach, np
> spojrzenie na całe wydarzenie oczami kilku osób, żadnych narad prezydentów…

"Spielberg w najwyższej formie" to slogan na DVD, który kłamie. To film, który moim zdaniem jest najsłabszą produkcją reżysera… Uwielbiam Herberta George’a Wells’a i jego "Wojnę Światów" z 1898 roku. Spielberg moim zdaniem sprofanował tę powieść oraz zakpił sobie, zaczerpnął z niej tylko kilka wątków i to miała być filmowa adaptacja?? W książce, straszliwe mechy pustoszą angielską ludność i kraj na przełomie XIX i XX wieku. O wiele ciekawiej, oryginalniej było by gdyby akcja była osadzona w realiach powieści, a w zamian otrzymujemy naiwną familijną historyjkę o próbach pojednania rodziny na tle inwazji UFO. Film niczym nie zaskakuje, aż wręcz rozczarowuje, oglądając tą niby superprodukcję miałem wrażenie jakbym wszystko już widział w innych tego typu produkcjach, zauważyłem sporo błędów i to ma niby być ten PERFEKCJONIZM??. Liczyłem na zapierające dech w piersiach sceny wojny, niszczycielskiej siły oraz przedstawienie apokaliptycznej wizji najazdu Obcych na naszą planetę a otrzymałem syf, malarię.

Asmodeusz Ronaldinho 2009-11-05 7

patetycznie ale fajnie, a co do powiązania z książką to jak najbardziej zgadzam się z centralnym, tu lepiej wypada wersja z lat 50

Adam_Siennica Ronaldinho 2009-11-05 6

O dziwo muszę się zgodzić z Centralnym. Film to kompletne rozczarowanie i profanacja świetnej powieści – nic więcej nie ma do dodania :/

Scarlett666 Ronaldinho 2009-11-05 6

No nie wiem… Ten film nauczył mnie jednego… Że pantofelki mają OGROMNĄ moc i nie należy ich lekceważyć… ; )
A tak serio, nie czytałam powieści, ale film był dla mnie po prostu zmiałką tego wszystkiego co już było, i tyle… Do tego niezbyt ładnie podaną… No i te pantofelki. Zabiły mnie.

marek22 2007-02-14 9

Zajebisty – Chociaż nie bardzo rozumiem zakończenia. Dlaczego nagle Tripody zaczeły się rozpadać ? O co chodziło w tym wszystkim?

Zobacz wszystkie 3 odpowiedzi Ukryj odpowiedzi
zoombie1 marek22 2007-05-27

Jezu słodki , proponuję obejrzeć raz jeszcze , jeżeli to nie pomoże raz jeszcze … jeżeli to nie pomoże -przeczytać książkę lub streszczenia na necie … a jeżeli to nie pomoże to już nic nie pomoże :)

Tomassh marek22 2007-05-27 8

Maszyny nie byly przystosowane do naszej atmosfery, rozwalila je wilgoc i "robaczki" zyjace w tej wilgoci – kroplach wody :P

Anonimowy marek22 2007-05-27

Wirusy, człowieku, ziemskie wirusy ich rozwaliły! A film rzeczywiście jest dobry… Tak dobry, że dałem mu aż 3.

Współtworzą