Zgadzam się z prawie wszystkim co tutaj napisałeś. Od razu chciałbym się wytłumaczyć z mojego bardzo lakonicznego komentarza, który tak naprawdę nie jest moim komentarzem tylko krótką opinią z FW, którą import ocen mylnie zakwalifikował jako komentarz. A co do filmu "Szpieg, który mnie kochał" to tutaj różnych smaczków, zalet tego Bonda jest znacznie więcej. Świetni villani w postaci Karla Stromberga (scena jak pozbywa się swojej asystentki!) i Szczęk (chociaż w dzieciństwie lektor tłumaczył go jako "Buźka"). Ponadto ruscy z kultowym już A. Gogolem na czele. Piękne plenery – chyba w około 10 państwach kręcono, do tego jeszcze sceny na morzu. Nie zabrakło wątków humorystycznych jak to w Bondach z Moorem w roli głównej. Tak na marginesie Roger Moore to mój ulubiony James Bond. Tak zdecydowanie to jeden z tych Bondów do których uwielbiam wracać, esencja przygód agenta 007. Jeśli chodzi o filmy z Craigiem to tylko Casino Royale mi się naprawdę podobał. Pozostałe to większe lub mniejsze średniaczki i przeciętniaczki.
gdzie te czasy, że robiło się film dla oglądania, ważne że koszty się zwróciły, później i tak nadal zarabiał na siebie w reemisjach, a wiele tytułów jest regularnie powtarzanych w tv i też są dochodowe – po latach, a teraz tytuł idzie do kosza jeśli nie zarobi 8x wkładu
Jak przystało na serię, zapewnia dobrą zabawę, osobiście tą 2 lepiej mi się oglądało, jak kolejny raz Dizla.
Bardzo milo się go ogląda, porządne kino familijne, dla tych co pamiętają pierwszego karate kid, dla mlodzieży montaż, muzyka, choregorafia walk na czasie, sporo żarcików wplecionych do filmu mocne 7/10 ale z sentymentu do 1 czesci i jego nawiązań daje 8/10
Bardzo ciekawy film. Już drugi raz obejrzałam. Aktorzy warci poświęcenia tego czasu. Ciekawy, zaszyty w ukrytej kieszonce humor. Polecam!
Mają jaja w tym studiu, żeby do roli Vernona zatrudnić Edmunda Kempera ;p no no, mają rozmach.
Porządnie zrealizowany z dobrą grą aktorską. Myślałam, że zakończenie będzie inne.
Fabuła banalna. Znudzona kobieta (mężem, kochankiem) nawiązuje romans. Nudno, mimo Moreau i Malle’a. Same sceny erotyczne to za mało.
Amerykański remake bardziej mi się spodobał. Tutaj było letnio, bez głębi. Brakowało mi jakiejś ciekawej postaci przy głównym bohaterze (w wersji amerykańskiej była historia rodzinna w tle, żona, siostra, a tutaj mamy nudny wątek z zabitym kolegą, żeby wytłumaczyć obecność wrednego detektywa). Ta wersja jest też mniej widowiskowa, "straszne" sceny nie straszą. Inne azjatyckie horrory zrobiły na mnie większe wrażenie.
Proszę czekać…