Jeśli lubujecie się w filmach dziwnych bądź dziwacznych, to polecam. Przesłanie zrozumiałam, ale film oceniam jako raczej średni.
Jest to jeden z tych filmów, które przenoszą nas w inny, odległy świat, a oglądając, zapominamy o tym, co się dzieje wokół. Fabuła toczy się nieśpiesznie, swoim rytmem, co pewnie wielu widzów zrazi. Mnie film urzekł.
Powinnam dać sześć, bo nie urzekła mnie forma (kiepski montaż, jakieś bardzo dziwaczne wstawki), ale z pewnością temat jest ważny społecznie – za to jedna gwiazdka więcej.
Dopiero niedawno zerknęłam na ten serial i faktycznie ma coś w sobie. Niektóre sceny są baaaardzo mocne. Troszkę tylko przeszkadzają pewne nielogiczności.
Ciekawe spojrzenie na samotność, czas, w którym myśli się już nieco o zmierzchu życia, a także na różnice w związkach. Bardzo fajny aktor grający główną rolę.
Przyjemnie dla odmiany posłuchać "włoszczyzny", ten język ma coś w sobie, a i filmy kręcili całkiem zgrabne. Nieźle wyreżyserowany, z humorem, wciąga pomimo banalnej historii. U mnie zgubił jedną gwiazdkę bo muzyka (widzę że ogólnie chwalona) nie pasuje do tego co się dzieje na ekranie.
Pierwszy film studia Ghibli, który wypadł w moich oczach doprawdy zjawiskowo. Efekty wizualne, barwni bohaterowie, niesamowicie ukazany świat postapokaliptyczny, w dodatku muzyka (dominuje wokaliza dziecięca, co podnosi wartość tej produkcji). Nausicaa ma dużo poważniejsze problemy na głowie od wchodzenia w związki partnerskie/małżeńskie, jak zwał tak zwał. Najlepsza scena w filmie to ta końcowa, kiedy to tytułowa bohaterka unosi się ponad złotymi polami i plemiona widzą, że zostali uratowani od Ohmów i przyroda zakwita na nowo dzięki niej. Widać, że w japońskich animacjach zamiast na romansie to skupiają się między kobietą a mężczyzną na wspólnym losie, partnerskiej pracy czy głębokim zrozumieniu – co później pokazywał Miyazaki w "Księżniczce Mononoke". W tym miesiącu zacząłem przerabiać sobie anime i azjatyckie kino, muszę przyznać że jestem pod wrażeniem i miło na anime popatrzeć. Także "Nausicaa z Doliny Wiatru" otrzymuje ode mnie ocenę 8/10.
Bez Bruce-a, nie ma martwego zła.
Nie znalazłem w tym filmie nic, ale to absolutnie nic, co by uzasadniło chociaż te marne 2 na 10.
co za gniot orginalny netflixa.
Proszę czekać…