Całkiem fajny film sf złotej ery vhs, podobny trochę do robocopa, tylko za miast dobrego robota, mamy złe roboty :D
Film ciekawy do oglądania na jeden raz, pod względem technicznym – efekty specjalne jest nawet ok. Za dużo dialogów – sceny akcji są często przeciągnięte za długie….
Jak dla mnie Akira Kurosawa w wiecznej formie – długo takiego giganta (o ile w ogóle) japońska kinematografia już nie będzie miała. Współpraca z takimi wybitnymi aktorami tamtejszej X Muzy, jak Toshiro Mifune czy Tatsuya Nakadai przeszła wprost do legendy i należy wręcz zrobić wszystko, aby nigdy jego twórczość nie została zapomniana. Bardzo fajną historię, ciekawą, barwną, a zarazem wciągającą opowiada obraz z 1960 roku "Zły śpi spokojnie". Afera korupcyjna, która powoduje falę samobójstw w firmie sprawia, że bohaterowie zaczynają działać na własną rękę, posuwając się do głodzenia jednego ze swoich oddanych pracowników i więzią go w ruinach fabryki na przedmieściach Toyohashi, w stoczni. Ale w prawdziwym więzieniu też był m.in. kręcony ten film, bo w Jokohamie. Reżyser miał rewelacyjne wzorce, bo aż trzy razy wzorował się na Williamie Szekspirze – przykładowo "Tron we krwi" to "Makbet", "Zły śpi spokojnie" to "Hamlet", a "Ran" to wręcz sam "Król Lear". Polecam każdemu, bo to najlepszy japoński film kryminalny jaki kiedykolwiek nakręcono. 10/10 – bardzo niedoceniane, a zarazem zapomniane kino.
Ciekawy film wojenny, ale psuje mocno odbiór niski budżet, mało kina wojennego a za dużo zapychaczy, ale końcowa obrona miasta świetna. Dzięki temu filmowi kolejny kawałek historii ww2 poznałem, francuzi swoje długi do dziś z ww2 nie spłacili tym, którzy za nich walczyli, a mają ich za śmieci dosłownie…
Średni film przez ciągłe śpiewanie, a małe skupienie na komedii, a obsada wybitna do dobrej komedii była…
Naciągam do 7, bo jednak lepszy od 3 i chyba po raz 1 większe gore dostaliśmy, 1 z zabójców przewidziałem, ale to przez wygląd aktora chyba xD Z zakończeniem to trochę pojechali ostro po bandzie, zrobiła się mocna komedia na koniec.
Smutna baśń [8/10] |||
Gdy oglądałem jako nastolatek, nie podobał mi się. Już teraz właściwie nie pamiętam dlaczego – chyba nie przypasowała mi baśniowa konwencja i wynikająca z tego totalna umowność świata przedstawionego. Gdy obejrzałem teraz, po latach – uważam to za zaletę. Kontrasty pomiędzy formułą baśni a prawdziwym dramatem skrzywdzonego i niezrozumianego Edwarda oraz umownością i wymiotną cukierkowością piekielnego przedmieścia a gotyckim motywem "potwora" stworzonego przez szalonego naukowca w strasznym domu na wzgórzu, który w rzeczywistości jest łagodny niczym baranek – są tym, co "robi" ten film. Proporcje pomiędzy dramatem, farsą a czarną komedią są znakomicie wyważone. To zdecydowanie jeden z lepszych filmów Burtona.
Inteligentna komedia. Bardzo pomysłowy scenariusz, trafiona obsada (w króciutkim epizodzie nawet przepiękna Audrey). I świetna puenta.
Brak slow wręcz. Wspanialy monodram. Dziękuję!!!
Drugi sezon [7/10] |||
Drugi sezon jest dużo słabszy od pierwszego, ale nadal ogląda się dość dobrze. Momentami trzyma w napięciu równie mocno jak jedynka, głównie oczywiście podczas gier. Co szwankuje, to zbyt długa ekspozycja (gra zaczyna się w 3 odcinku!) i jeszcze bardziej nierealistyczne rozwiązania fabularne. Ostatni odcinek to praktycznie niezamierzona parodia kina akcji.
Trzeba też zaznaczyć, że ta seria nie jest osobną całością jak sezon 1 i urywa się w połowie historii. Bezpośredni dalszy ciąg fabuły tej serii będzie w trzecim sezonie.
Jeśli kogoś zachwycił 1 sezon, warto oglądać dalej. Jeśli ktoś się odbił, druga seria też go do siebie nie przekona.
Proszę czekać…