Ekranizacja książki Deana R. Koontza. Do małego amerykańskiego miasteczka przyjeżdża wesołe miasteczko, którego największą atrakcją jest dom strachu. Czwórka przyjaciół postanawia spędzić w nim noc. Tylko, że jednym z pracowników domu strachu jest zdeformowany syn właściciela, który zabił już kilkanaście osób, a oni stali się jego kolejną zwierzyną. Asmodeusz
całkiem – Książka była lepsza ale co zrobic .Horrorek moze byc szkoda tylko ze potworek taki mizerniak.
Pozostałe
SPOJLEROWO → "Lunapark" to moje trzecie spotkanie z twórczością Tobe’a Hoopera (po "Duchu" i "Teksańskiej masakrze", której już zupełnie nie pamiętam – do odświeżenia). Do obejrzenia zainspirował mnie Quentin Tarantino i jego "Spekulacje o kinie". Rozpoczęcie rodem z "Psychozy" (z gumowym nożem) dawało nadzieję, na coś niezłego, ale niestety. Za długo się rozkręcał, dość szybko poczułam znużenie. Akcja rozpoczęła się dopiero po ponad połowie filmu. Postać zdeformowanego chłopaka – bardzo dobra charakteryzacja jak na tamte czasy. Postać brata głównej bohaterki – wkurzająca. Dzieciak wiedział, że jego siostra i jej znajomi mogą być w niebezpieczeństwie i nic nie zrobił.