Mroczna wieża 2017

The Dark Tower

Historia Rolanda Deschaina, ostatniego żyjącego członka bractwa rewolwerowców, który próbuje dostać się do tytułowej Mrocznej Wieży; miejsca będącego centrum wszystkich światów. Długa droga do tego mitycznego miejsca okupiona jest stratą, nadludzkim wysiłkiem i cierpieniem. We wszystkich działaniach Roland posługuje się Drogą… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

W Kinie

Cinema City, Gliwice, 10:00 (napisy) repertuar i rezerwacje biletów

Zwiastuny Zobacz wszystkie 8 zwiastunów

Zdjęcia Zobacz wszystkie 14 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Katheryn Winnick
jako Laurie Chambers
Matthew McConaughey
jako Człowiek w czerni
Idris Elba
jako Rewolwerowiec
Abbey Lee
jako Tirana
Claudia Kim
jako Arra Champignon
Fran Kranz
jako Pimli
José Zúñiga
jako Dr Hotchkiss
Tom Taylor
jako Jake Chambers
Michael Barbieri
jako Timmy
Nicholas Hamilton
jako Lucas Hanson
Karl Thaning
jako Elmer Chambers

Fabuła

Historia Rolanda Deschaina, ostatniego żyjącego członka bractwa rewolwerowców, który próbuje dostać się do tytułowej Mrocznej Wieży; miejsca będącego centrum wszystkich światów. Długa droga do tego mitycznego miejsca okupiona jest stratą, nadludzkim wysiłkiem i cierpieniem. We wszystkich działaniach Roland posługuje się Drogą Elda, kodeksem honorowym, który określa całe jego życie. Tymczasem świat rozpada się, mieszają się czasoprzestrzenie, światy równoległe. Podróż Rolanda ma tylko jeden cel – ocalić świat przed samozagładą. opis dystrybutora

Gatunek
Akcja, Horror, Western, Przygodowy
Słowa kluczowe
na podstawie powieści

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2017-08-11 (kino), 2017-08-03 (świat)
Dystrybutor
UIP - United International Pictures
Wytwórnia
Media Rights Capital
Imagine Entertainment
Weed Road Pictures zobacz więcej
Kraj produkcji
USA
Czas trwania
95 minut
Budżet
66 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 24 wiadomości

Recenzje

Mroczna Wieża to szalona wizja wirtuoza kina klasy B z wyraźnym ADHD. 3
  • 2017-08-20
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Mroczna Wieża to film, który znienawidzi każdy fan serii książek autorstwa Stephena Kinga oraz miłośnik dobrego kina. Cóż, zaliczam się do pierwszej i drugiej kategorii. Jednoznacznie i definitywnie: to nie jest dobry film. Mrocznej Wieży o wiele bliżej do męczącego bigosu topowych naleciałości ostatniego blockbusterowego sezonu, niż epickiej i metaforycznej historii o "świecie, który poszedł do przodu". Całość składa się ze zlepków oderwanych od siebie, niemal sennych wizji. Sama produkcja ma zresztą ze snem wiele wspólnego - zapomina się o niej równie łatwo, co o nocnych wizjach i marzeniach. No chyba, że mowa o koszmarze.

Wyobraźcie sobie słynną trylogię Tolkiena, skompresowaną do nieco ponad półtoragodzinnej produkcji. Na taki problem cierpi właśnie Mroczna Wieża. Cykl Stephena Kinga liczy 7 tomów (+ jeden spin-off), z czego aż 6 to kolokwialne „cegły” po 500 stron każda. Twórcy wyjmują z nich poszczególne motywy i wątki, wrzucając je do jednego zardzewiałego gara zwanego fabułą. Momentami wydaje się, że do zbiornika trafiły również zgniłe resztki, pierwotnie przeznaczone na kompost. Ostateczne uproszczenie skutkuje filmem nużącym i nieciekawym, ginącym w odmętach kinematografii tuż obok innych nieangażujących produkcji fantasy pokroju Siódmego Syna czy Łowcy Czarownic. Wielka szkoda, gdyż uniwersum stworzone w powieściach Kinga to gigantyczny świat, rządzący się własnymi prawami, posiadający błyskotliwą mitologię i ogromne złoża epickości. Przy odpowiednich adaptorach śmiało mógłby konkurować z takimi gigantami historii o mieczu i smoku, jak Gra o tron czy Władca Pierścieni.

Zamiast skupić się na samotnym, eastwoodowym Rewolwerowcu, Rolandzie i jego wendecie na Człowieku w Czerni (aka Szatanie), Nikolaj Arcel woli zajmować ekranowy czas drażniącym nastolatkiem, Jakiem Chambersem. W ten sposób Mrocznej Wieży o wiele bliżej do modnych ostatnimi czasy produkcji SF z kilkunastoletnimi protagonistami. Niestety, w porównaniu do Więźnia Labiryntu, Igrzysk Śmierci czy chociażby Gry Endera, Mroczna Wieża tonie w odmętach niewykorzystanego potencjału, o trawestacji motywów powieści dla młodzieży nie wspominając.

Najgorsze jest to, że Roland nie jest już uosobieniem twardziela ze spaghetti westernów, lecz postMatrixowym tworem – drażniącym się z widzami i prawami fizyki. No właśnie, tam, gdzie powinny znaleźć się chwyty rodem z kina nowej przygody – epickie, pełne życia i energii – twórcy wolą sięgnąć do woreczka z TNT, rozsadzając każde klimatyczne widowisko. Nie ma tu choreograficznie zaawansowanych walk – Nikolaj Arcel woli korzystać z mało praktycznych efektów CGI. Tym bardziej nie sprawdza się to w Mrocznej Wieży, gdyż film nie grzeszy wysokim budżetem. Koszmar sytuacji zostaje zepsuty koszmarem zobrazowania.

Efekciarstwo, jak w latach '90 i problemy nastolatków również z tamtych czasów kina – ciężko powiedzieć, co dokładnie próbowali przekazać scenarzyści filmu. Nikogo nie powinien dziwić fakt, że jest ich aż czterech. Wyraźnie każdy z nich próbował położyć na fabułę inny środek ciężkości, wyróżniając inne wątki i konwencje. Wyszło, jak wyszło – jest klapa. A jeśli podczas seansu stwierdzicie, że nie jest tak źle, poczekajcie do finałowego starcia. Podkreślam – klapa!

SF w dark fantasy, poprzez głębiny psycho-thrillera, w komedię a la Goście, goście, na mieliźnie horroru kończąc. Mroczna wieża to szalona wizja wirtuoza kina klasy B z wyraźnym ADHD. Mnogość konwencji doprowadza tu do palpitacji dobrego smaku. Zwiastuny starały się przekonać widzów do dzieła w stylu Doktora Strange'a. Choć Roland faktycznie posiada superbohaterskie korzenie, a przynajmniej tak się zachowuje (o zgrozo, co za kicz!), tak najnowsza adaptacja nie jest gorszą kopią stylu jednego z najnowszych filmów Marvela. Gorzej – ona nie ma żadnego stylu!

Mroczna Wieża runęła. "Człowiek w Czerni podążał przez pustynię, a pusta, bezbarwna pulpa podążała w ślad za nim" - parafrazując najsłynniejszy cytat z całego cyklu książek mistrza grozy. I fan Kinga wściekły, i niedzielny widz znudzony.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Aaron Paul miał zagrać Eddie'ego Deana. zobacz więcej

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą