Maria Magdalena 2018

Mary Magdalene

Niezwykłe spojrzenie na jedną z najbardziej tajemniczych kobiet w historii. Filmowa biografia opowiada historię Marii (Rooney Mara), młodej kobiety szukającej dla siebie nowej drogi życia. Skrępowana hierarchią i obyczajowością swych czasów, Maria dołącza do nowego ruchu, którym kieruje Jezus z Nazaretu…

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 12 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Rooney Mara
jako Maria Magdalena
Joaquin Phoenix
jako Jezus
Chiwetel Ejiofor
jako Piotr
Ryan Corr
jako Józef
Tahar Rahim
jako Judasz Iskariota
Marta Ścisłowicz
jako Maria Magdalena
Adam Bauman
jako Ojciec Marii Magdaleny
Katarzyna Tatarak
jako Rachela
Modest Ruciński
jako Judasz

Fabuła

Niezwykłe spojrzenie na jedną z najbardziej tajemniczych kobiet w historii. Filmowa biografia opowiada historię Marii (Rooney Mara), młodej kobiety szukającej dla siebie nowej drogi życia. Skrępowana hierarchią i obyczajowością swych czasów, Maria dołącza do nowego ruchu, którym kieruje Jezus z Nazaretu… opis dystrybutora

Gatunek
Dramat

Szczegóły

Premiera
2018-04-06 (kino), 2018-03-15 (świat)
Dystrybutor
UIP - United International Pictures
Wytwórnia
See-Saw Films
Porchlight Films
Universal Pictures International Production (UPIP) zobacz więcej
Kraj produkcji
Wielka Brytania
Inne tytuły
Untitled Mary Magdalene Project (tytuł niezdefiniowany)
Czas trwania
120 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Film nie jest wybitny fabularnie, jednak sensualność i próba prowadzenia poetyckiej narracji oraz perspektywa kobieca jest czymś innowacyjnym i świeżym, a relacja bohaterów zachwyca. 6

Brakuje palców na rękach, by policzyć filmy, które korzystały z historii Biblii opowiadającej o Mesjaszu – Jezusie. Kino podchodziło do tego tematu z różnych perspektyw i jeździło po kolejce górskiej różnych konwencji. Od poruszającej dosłownie, posłusznej historii Pasji Mela Gibsona, z kilkoma przeciętnymi produkcjami puszczanymi w telewizji przed świętami, po Żywot Briana, który tak naprawdę opowiada nie o Jezusie, a o człowieku wziętym za niego z absurdalnym humorem Monty Pythona. Pojawił się też wśród tego „obrazoburczy” dla niektórych portretu Jezusa wątpiącego, bez obserwacji tylko jego drogi, a bardziej stanu ducha i pokazania człowieczego wymiaru jego postaci w Ostatnim kuszeniu Jezusa. Tym razem mamy historię, która też opowiada o Mesjaszu, ale nie przede wszystkim – bo tak naprawdę tytuł Maria Magdalena nie jest tutaj nadużyciem. To kino patrzące na świat z perspektywy kobiety, która żyjąc w czasach nieistniejącego feminizmu, realizowała jego postulaty – była jedyną apostołką wśród apostołów. To historia, która ma kilka grzechów fabularnych na sumieniu, ale chce być kinem subtelnym, udolnie budującym głęboką relację dwojga ludzi – wprowadzając do filmu tym duchowość. Uwaga: Spróbujmy udawać, że dubbing tak bardzo nie determinuje naszego odbioru filmu. Wiem, to wydaje się niemożliwe.

Maria Magdalena różnie jest odczytywana i odbierana. Dopiero w 2016 roku przestała być oficjalnie w historii uznana za prostytutkę. Film jak gdybym zwraca jej honor i należną uwagę. Od początku rodzina uważa, że z dziewczyną jest coś nie tak. Ma dar, jednak oni nazywają to demonem i próbują go z niej wypędzić, gdyż nie wywiązuje się z obowiązków nałożonych na kobietę tamtych czasów. Powinna poślubić mężczyzną i dać mu dziecko. Maria czuje, że przeznaczone jest jej inne życie i historia. Spotyka człowieka, który ma ze sobą grupę podążającą za nim i głoszącą niewiarygodne historie o końcu męki i królestwie Bożym. Na dodatek ten tajemniczy mężczyzna uzdrawia, dokonuje cudów – ludzie zaczynają wierzyć w jego słowa i traktować go jako wybrańca. Maria Magdalena bez wahania, po jednym spotkaniu decyduje się ruszyć z nimi jako jedyna kobieta. Część apostołów narzeka na problemy, jakie to spowoduje, rodzina się od niej odcina, ale my widzimy od początku, że ona rozumie ze słów Jezusa więcej, niż ktokolwiek z pozostałych.

Maria Magdalena jest filmem o połączeniu duchowym jakie powstało między Jezusem, a główną bohaterką. W międzyczasie mamy części fabuły z kart biblii, ale film lapidarnie do tego podchodzi. O jednych fragmentach mówi, o jednych nie. Bo nie biblijna historia jest tutaj najważniejsza i nie na jej zlecenie film powstaje. To nie chce być rzetelne, nie na to nastawia soczewkę. Chodzi o uczucia, wątpliwości, człowieczy wymiar obu postaci, obecność psychologii w historii. Niezależnie od wiary widza, relacja między Mesjaszem, a kobietą jest oddana tutaj doskonale i porusza – jest pełna czegoś nienamacalnego. Doskonała Rooney Mara z wielkimi oczami zapatrzona w jedno z najwiarygodniejszych lic kina amerykańskiego – Joaquina Phoenixa to perfekcyjny duet, który podnosi akcje filmu, a niestety nie są one najwyższe.

A nie są, ponieważ film prócz innowacyjnego podejścia, czyli spojrzenia na świat szczególnie mało łaskawy dla kobiet, a tych wierzących w skazanego tym bardziej i metafizyki niezwiązanej, jak gdyby jednoznacznie z jakąś religią, nie ma za dużo nowego do wyartykułowania. Irytujące jest lekkie nadszarpnięcie historii, by bardziej ocieplała wizerunek tamtych czasów, czy unowocześnienie jej – wprowadzenie czarnoskórych apostołów, czy Jezus który poddaje pod wątpliwość zabijanie zwierząt. Obecność tego nie uwierałaby, gdyby nie była tak umyślnie, czytelnie i intencjonalnie nam wwiercana.

Ciekawe jest, że kobieta czytając dosłownie – tak oddana mężczyźnie – zachowuje swoją niezależność. Maria Magdalena jest zakochana w ideach i słowach Jezusa. To ciekawa refleksja w filmie, jednak gdzieś niepociągnięta do końca, urwana, zastąpiona spojrzeniami i próbą estetyzowania formy opowiadania. Raz bardziej udaną, raz mniej.

Półtony, skrzętność, gracja emocjonalna, przemilczenia wprowadzają nas w kino poetyckie, liryczne, nie historyczne, czy typowo biograficzne i to bardzo pozytywnie zaskakuje. To coś więcej, niż portret kobiety, a jeżeli już to pulsujący i otwierający nam trochę szerzej oczy. O wiele słabsze na poziomie budowy fabularnej Między Słowami, gdzie zamiast Boba i Charlotte, mamy Jezusa i Marię Magdalenę.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 1

i_darek1x 2018-04-04

Jedynie jak by za reżyserię wziął się :Sacha Baron Cohen o takiej tematyce to by było warte obejrzenia ? Bo to co jest to na pewno "kiszka" ;)

Współtworzą