Krucyfiks 2017

The Crucifixion

Do więziennej celi trafia ojciec Anton, ksiądz, skazany za zabójstwo opętanej zakonnicy, nad którą sprawował egzorcyzmy. Jego sprawą interesuje się zdolna dziennikarka śledcza Nicole Rawlins. Reporterka nie przepuści żadnej okazji, aby pokazać światu daleko idące nieprawidłowości w działaniu organizacji kościelnej. Nicole… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Na platformach streamingowych

Zwiastuny Zobacz wszystkie 3 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 22 zdjęcia

Obsada Zobacz pełną obsadę

Sophie Cookson
jako Nicole Rawlins
Corneliu Ulici
jako Ojciec Anton
Brittany Ashworth
jako Vaduva
Matthew Zajac
jako Biskup Gornik
Radu Banzaru
jako Amanar
Emil Mandanac
jako Ojciec Rica
Iván González
jako Stefan Marinescu
Florian Voicu
jako Tavian
Alexis Rodney
jako Phillip
Diana Vladu
jako Zakonnica
Javier Botet
jako Człowiek bez twarzy
Olivia Nita
jako Demoniczna pielęgniarka

Fabuła

Do więziennej celi trafia ojciec Anton, ksiądz, skazany za zabójstwo opętanej zakonnicy, nad którą sprawował egzorcyzmy. Jego sprawą interesuje się zdolna dziennikarka śledcza Nicole Rawlins. Reporterka nie przepuści żadnej okazji, aby pokazać światu daleko idące nieprawidłowości w działaniu organizacji kościelnej. Nicole wyrusza w podróż do niewielkiego miasteczka w odległej Rumunii, gdzie miały miejsce tajemnicze zdarzenia. Na miejscu okazuje się, że sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana niż wydawało się to na początku, a atmosfera zagęszcza się z każdą minutą. Dziennikarka dąży do poznania prawdy. Czy duchowny rzeczywiście zamordował chorą psychicznie osobę, czy też przegrał walkę z demoniczną obecnością? opis dystrybutora

Gatunek
Horror
Słowa kluczowe
krew, więzienie, morderstwo, śledztwo zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2017-10-13 (kino), 2017-07-01 (świat), 2018-03-01 (dvd)
Dystrybutor
Kino Świat
Wytwórnia
Motion Picture Capital
Premiere Picture
The Safran Company
Kraj produkcji
Wielka Brytania, Rumunia
Czas trwania
90 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 3 wiadomości

Recenzje

Krucyfiks jak niepotrzebny nikomu melanż lepszych i gorszych filmów o egzorcyzmach, ze scenariuszem pisanym na kolanie i realizmem kolanem dopychanym. 5
  • 2018-03-16
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Rzecz działa się w Rumunii A.D. 2004. W jednym z klasztorów coś ponoć nawiedziło zakonnicę. Kto widział Matkę Joannę od Aniołów, ten wie, że nawet wyimaginowane opętanie zakonnicy pociąga za sobą lawinę wypadków cokolwiek niepożądanych. Kto nie widział, może się tego domyślić. W każdym razie w Rumunii w sukurs siostrze zakonnej pospieszył ksiądz, który tak skutecznie wypędzał demona, że nieszczęsnej się umarło. Duchowny trafił za kraty za morderstwo.

Historia horrorowa jak się patrzy. Tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę trwający już bez mała kilkanaście lat boom na filmy o egzorcyzmach, realizujące ten temat z większym (Egzorcyzmy Emily Rose, serial Egzorcysta) lub znacznie mniejszym (Rytuał, Demony) powodzeniem. I oto po czternastu latach od tragedii w Rumunii powstaje film, który na niej żeruje - a imię jego Krucyfiks. Owszem, inspiracja prawdziwymi wydarzeniami to w kinie okołoegzorcyzmowym żadne novum. Taki, na przykład, kultowy Egzorcysta z 1973 luźno nawiązywał do opętania pewnego chłopca z Iowa. Albo takie Egzorcyzmy Emily Rose inspirowane głośną sprawą Anneliese Michel. Jednak w żadnych z tych filmów odwołania do faktycznych zdarzeń nie były aż tak bezceremonialnie bezpośrednie. W Krucyfiksie nawet napisy końcowe donoszą nam o dalszych losach prawdziwych uczestników wydarzeń w Rumunii. Ciągłe podkreślanie związku filmu z faktami staje się niesmaczne, jeśli jednocześnie nie pozostawia się wątpliwości co do tego, czy ofiara istotnie była opętana (film twierdzi, że była).

Dezynwoltura w podejściu do faktów to nie jedyne, czym grzeszy Krucyfiks. Weźmy, na przykład, dyskusyjne rozwiązania narracyjne. W filmie towarzyszymy amerykańskiej dziennikarce w prowadzonym na miejscu tragedii śledztwie, które ma na celu ustalenie prawdy o wydarzeniach w klasztorze. Problem w tym, że widz już od pierwszej sceny wie, że w zakonnice naprawdę weszło licho. Tu diabelski podmuch zgasi świece, tam sam opętana łypnie wielką czarna źrenicą. Film rezygnuje z suspensu i gry wątpliwości, dlatego otrzymujemy obraz zupełnie pozbawiony nerwu. Na jakieś dwadzieścia minut przed końcem twórcy dochodzą do wniosku, że skoro nie odpowiadają na pytanie, „czy” doszło do opętania, to może chociaż powiedzą nam „dlaczego”. I akcja rusza z kopyta maksymalnie skondensowana. Aż trudno uwierzyć, że za scenariuszem stoi Chad Hayes – scenarzysta obu części Obecności, które z powodzeniem przywróciły kinu klasyczny horror o zwyczajnej rodzinie w nawiedzonym domu.

O miałkości scenariusza i deficycie pomysłów świadczy też to, że Krucyfiks bez skrępowania korzysta z całego instrumentarium horrorowych klisz. Po pierwsze, straszyć mają liczne jump scare’y: to nagle pies zaszczeka, to demon huknie basem. Po drugie, już w jednej z pierwszych scen dowiadujemy się, że nasza dziennikarka to zdeklarowana ateistka, która ma na pieńku z religią. Oczywiście u boku Scally staje Mulder – w tym przypadku ksiądz głębokiej wiary, acz nowoczesny w obyciu. Film dąży do tego, by wybić sceptyczce ateizm z głowy nie przebierając w środkach. Zakończenie i przesłanie niechybnie przywodzą na myśl filmy chrześcijańskiej wytwórni Pure Flix, a nie jest to porównanie, z którego można być dumnym.

Kolejny grzech to kulejący realizm. Wioska, do której przybywa żurnalistka, jako żywo wygląda jak z czasów Drakuli. Mają nawet wampiryczne święto nawiązujące do mitycznej istoty zwanej strigoi (skojarzenia ze strzyga jak najbardziej na miejscu). Płoną pochodnie, mieszkańcy nakładają straszne maski – pojawia się tu naprawdę ciekawa wizja plastyczna. Tajemniczości dodaje też motyw miejscowego jurodiwego. Szczęśliwie dla naszej bohaterki nawet tam, gdzie rumuński diabeł mówi dobranoc, wszyscy począwszy od zakonnic, zakończywszy na hotelarzu mówią biegłym bezbłędnym angielskim. Chociaż nie, przepraszam, ubogi Cygan jest na bakier z gramatyką. Subtelny jak papier ścierny sposób wyróżnienia pariasa. Infantylno-boratowskie przedstawienie rumuńskiej prowincji naprawdę wywołuje dyskomfort.

W ogólnym rozrachunku Krucyfiks, choć ma zdecydowanie proreligijną wymowę, jest pozycją pełną grzechów i grzeszków. Grzech ciężki to szablonowość scenariusza, który co rusz idzie na skróty i bazuje na wyświechtanych do granic możliwości chwytach. Jeśli istnieje czyściec dla scenarzystów, już wiem, kto powinien tam trafić.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 4

Wafel88 2017-11-02

… ale warto iść do kina, czy czekać na DVD?

Barbarka88Rz 2017-10-31 6

Nienajgorszy ale i nie najlepszy, średniak w kategorii horroru o egzorcyzmach. Dość przewidywalny, chwilami niepotrzebnie się wydłużał. Młodziutką bohaterkę o dziecięcej twarzy ciężko traktować poważnie. Dziwna scenografia, to pseudorumuńskie miasteczko wyglądało bardziej jak jakiś skansen lub western. Reszta scenografii poprawna, zwlaszcza koscioly, to budowało klimat. Dobry pomysł, gorzej z wykonaniem. Można obejrzeć.

Asmodeusz Barbarka88Rz 2017-11-01 6

@Barbarka88Rz choc jest sporo na tak to trochę tu czegoś zabrakło by te film był wart zapamiętania jak juz podkreśliłaś nie jest taki zły ale tylko tyle

rolnik_postepowy 2017-10-30 4

4/10 głównie za ładne ujęcia. Film przewidywalny, często głupi, a główna bohaterka choć ładna, to drewniana, jak kij od miotły.

Współtworzą