7 uczuć 2018

Strach, złość, smutek, radość, wstręt, zazdrość, wstyd. Adaś Miauczyński powraca do czasów swojego dzieciństwa, kiedy – jak większość z nas – miał spory problem z nazywaniem towarzyszących mu wtedy emocji. Aby poprawić jakość swego dorosłego już życia, postanawia powrócić do tamtego nie do końca – jak się okazuje – beztroskiego… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

W Kinie

Cinema City Bemowo, Warszawa, 20:30 repertuar i rezerwacje biletów

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 16 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Michał Koterski
jako Adaś Miauczyński
Katarzyna Figura
jako Gosia
Andrzej Chyra
jako Gott
Maja Ostaszewska
jako Mama Adasia i Mikiego
Magdalena Cielecka
jako Mama Aldka
Adam Woronowicz
jako Tata Adasia i Mikiego
Sonia Bohosiewicz
jako Woźna
Cezary Pazura
jako Kolega
Piotr Gąsowski
jako Tato Ryszka

Fabuła

Strach, złość, smutek, radość, wstręt, zazdrość, wstyd. Adaś Miauczyński powraca do czasów swojego dzieciństwa, kiedy – jak większość z nas – miał spory problem z nazywaniem towarzyszących mu wtedy emocji. Aby poprawić jakość swego dorosłego już życia, postanawia powrócić do tamtego nie do końca – jak się okazuje – beztroskiego okresu, by nauczyć się przeżywania siedmiu podstawowych uczuć. Ta ekstremalnie nieprzewidywalna podróż do przeszłości obfituje w szereg przezabawnych, wręcz komicznych sytuacji, ale niesie za sobą również moc wzruszeń i refleksji. opis dystrybutora

Gatunek
Komedia, Dramat

Szczegóły

Premiera
2018-10-12 (kino), 2018-09-19 (świat)
Dystrybutor
Kino Świat
Wytwórnia
Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych (Warszawa)
Studio Produkcyjne Orka (koprodukcja)
Polski Instytut Sztuki Filmowej (PISF) (współfinansowanie)
Kraj produkcji
Polska
Inne tytuły
Siedem uczuć (Polska)
7 Emotions (tytuł międzynarodowy)
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
116 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 10 wiadomości

Recenzje

Tym razem Marek Koterski, na mocy swojego alter ego: Adasia Miauczyńskiego, mierzy się z młodością. Patrzy na nią oczami satyryka i erudyty. 6
  • 2018-10-08
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Cierpka groteska znów spływa po filmie Marka Koterskiego, przesiąkając obraz cynicznym tonem wypowiedzi. 7 uczuć może nie gra w tej samej lidze co Dzień świra czy Życie wewnętrzne, jest natomiast wiarygodnym głosem twórcy, skierowanym w stronę dorosłych widzów. Tytuł skupia się na tematyce niemal nie eksploatowanej przez rodzimą sztukę filmową: relacjach na linii rodzic/dorosły-małe dziecko (oraz zaistniałych dysfunkcjach takiego układu). Usatysfakcjonowani zostaną miłośnicy "Ferdydurke" oraz fani przygód małego Francuzika, Mikołajka.

Niczym w czechosłowackim Mareczku, podaj mi pióro!, także tutaj widzowie obserwują komediową próbę przebrania dorosłych aktorów w stroje uczniów oraz ponowne wsadzenie ich do szkolnych ławek. Z tą jednak różnicą, że 7 uczuć jeszcze dogłębniej penetruje satyryczny chwyt, nie wyjaśniając okoliczności jego użycia. Dorośli w filmie Marka Koterskiego nie zdają sobie sprawy, że ponownie stali się dziećmi (płaszczyzna fabularna stanowi retrospekcję) – wraz ze specyficznym ubiorem, wiernie wcielają się w postawy znane z każdej szkolnej klasy: kolejno mamy zatem kujonkę Porankowską (znakomita kreacja Gabrieli Muskały), lesera Bolechowskiego (Andrzej Mastalerz), uwodzicielską Gosię (Katarzyna Figura) oraz nieśmiałego Grubego (Tomasz Karolak). Nie zabraknie również alter ego reżysera, Adasia Miauczyńskiego, który pojawia się niemal w każdym filmie twórcy Dnia Świra (Koterskiego z protagonistą swoich filmów wiąże już „kocie” nazwisko). Tym razem wciela się w niego sam syn reżysera, Misiek Koterski.

Niczym w książkach z serii „Mikołajek”, także tutaj twórcy nadają prowadzonej narracji dziecięcą – niemal infantylną – percepcję na świat oraz otaczających je ludzi. Dorosła rzeczywistość przesiąknięta zostaje groteską i zniekształceniem – dziecięce podejście do tematów pierwszej miłości, relacje z rodzicami oraz pierwsze papierosy palone na przerwach przenoszą pełnoletnich widzów w nostalgiczną przestrzeń niewinności. Na tym polega zresztą twórczy geniusz Koterskiego. Reżyser i scenarzysta uprawia emocjonalny ekshibicjonizm przed kamerą. W swoich filmach bardzo dużo mówi o sobie, jawnie eksponuje prywatne poglądy oraz rejestruje własne wspomnienia. W ten sposób na oczach widza wyrasta wiarygodna rzeczywistość, której chociażby ułamek rzetelności można doszukiwać się w prywatnym życiu każdego widza.

Zresztą, przytoczony przykład „Mikołajka” nie ogranicza się wyłącznie do subiektywnej narracji, prowadzonej z punktu widzenia dziecka. Podobnie jak w serii francuskich książeczek autorstwa René Goscinnego, także tutaj twórca przenosi odbiorców w czasy oldschoolowej placówki oświatowej. Akcja filmu osadzona została w czasach PRL-u. Mamy zatem do czynienia z dzieciakami w mundurkach, które czasem kluczami po łbie dostaną, a innym razem nauczyciel każe im wystawić ręce pod linijkę. Co zabawne w przełożeniu na współczesne realia, na liście szkolnych lektur niezmiennie widnieje „W pustyni, w puszczy”, a pedagodzy wciąż ochoczo dbają, aby żaden uczeń przypadkiem nie wyłamał się z narzuconych struktur. Gdy tylko ktoś wyjdzie poza szereg, momentalnie zostaje zrównany z glebą.

No właśnie, niemal cały film Marka Koterskiego poświęcony jest relacji rodziców z dziećmi. Twórca zauważa, że dorośli nie potrafią rozmawiać z najmłodszymi, zadają im pytania, na które nawet nie oczekują odpowiedzi, nie robią sobie nic z emocji swoich pociech. Zresztą: niemal całe społeczeństwo polskie od pewnego czasu przeradza niepokojącą niechęć wobec otwierania się przed swoimi bliskimi. Twórca – niczym wprawiony psychoanalityk – próbuje zgłębić ten problem już od podszewki, od pierwszych relacji, które młody człowiek nawiązuje z otoczeniem. Wszystko zaczyna się w domowym ognisku – najpierw obserwujemy przerysowaną, edypalną więź dziecka z matką, później na pierwszy plan wysuwa się ojciec, przedstawiony w charakterze obłudnego superego. Niestety, każda z przytoczonych figur świata dorosłego ociera się o stereotyp – z impertynencją odnosi się do dzieciaków, nie potrafiąc podjąć się wartościowego dialogu.

Marek Koterski zwraca uwagę, że dzieci nie są w stanie nauczyć się tytułowych 7 uczuć: strachu, złości, smutku, radości, wstrętu, zazdrości oraz wstydu. Brakuje im przykładów ze strony starszych, życiowych mentorów, którzy pomogliby im zrozumieć pewne procesy oraz towarzyszyli w próbach poszukiwania własnej tożsamości. Adaś Miauczyński nie doświadcza takiego wsparcia w rodzinnym domu, gdzie matka wciąż truje mu o zupie pomidorowej (nieodłączny element "uniwersum Koterskiego"), a ojciec woli maskować narastającą w nim frustrację oraz intelektualną zaściankowość. Chłopak, wychowywany również w cieniu starszego brata, nie odnajduje życiowych mentorów w szkole. Niczym w najsłynniejszej powieści Witolda Gombrowicza, także tutaj młodzi uczniowie (w ciałach dorosłych aktorów) dowiadują się, że "Słowacki wielkim poetą był". Oczywiście, Koterski wprost nie posługuje się znanym cytatem z polskiej literatury – sięga po własne przykłady, dobitnie podkreślając upadek polskiej inteligencji już na samym starcie: w klasach podstawówek. Przedmioty szkolne – szeroko rozumiana „nauka” - bazują na banalnym zapamiętywaniu sprawdzonych formułek, nauczyciel geografii wymaga znajomości wszystkich dopływów Nilu, a inne przedmioty w szkole obfitują w równie kwiecisty bukiet wiedzy niepotrzebnej. Upadek polskiej inteligencji dało się zaobserwować już w Dniu świra – tutaj dopada widzów po raz kolejny, wiarygodnie unaoczniając uniwersalny problem rodzimej edukacji (zwłaszcza, gdy przytoczy się postać pijanego docenta z filmu).

W warstwie formalnej film jawi się jako oryginalna wizja dziecięcej rzeczywistości – jeszcze żaden reżyser na rodzimym poletku nie odważył się ubrać tak wielu znakomitych aktorów w stroje najmłodszych. Wraz z uwstecznieniem ich dialogów do czasów dzieciństwa, infantylizacji ulega niekiedy prezentowany dowcip. Na szczęście Marek Koterski po raz kolejny udowadnia, że tekst, scenariusz to jego najmocniejsza strona w przypadku realizacji filmu. Dialogi posiadają w sobie harmoniczny rytm. Twórca ponownie sięga po konstrukcję trzynastozgłoskowca w podjętych dialogach, a liczne rymy i wyliczanki (których korzenie można odnaleźć w zbiorze „Kocham i nienawidzę”, wydanym w 2015 roku nakładem Czerwone i czarne sp. z o.o.) tylko wzmagają poczucie strukturalizmu w żywym tekście. Film mógłby być tylko nieco cichszy, bowiem od natłoku gromkich krzyków potrafi rozboleć głowa.

7 uczuć zwraca uwagę na problem jakże często omijany przez środowiska filmowe. Niebanalna fabuła zamknięta zostaje w ramach intrygującej formy oraz w znakomitych kreacjach aktorskich. Tym razem Marek Koterski, na mocy swojego alter ego: Adasia Miauczyńskiego, mierzy się z młodością. Patrzy na nią oczami satyryka i erudyty – konstrukcję fabularną wznosi na fundamencie groteski oraz tragikomicznego tonu, który niemal zawsze towarzyszy jego twórczości. Siedem lat musieliśmy czekać na najnowszy film twórcy Dnia świra oraz Wszyscy jesteśmy Chrystusami – efekt końcowy może nie wprowadza w euforię, pozostaje jednak smakowitym kąskiem, posiadającym w sobie nutkę Gombrowicza, która łapie za serducho.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 5

pajki_filmaniak 2018-11-05 2

gorzej jak źle!!!

Damko123 2018-10-29 1

Najbardziej zmarnowane 116min mojego życia. Nie polecam.

Czytała Krystyna Czubówna

justangel 2018-10-22 8

Świetny film, nie wiem skąd negatywne opinie i niska ocena. Być może oglądający spodziewali się komedii i stąd rozczarowanie. Bo ten film to tak naprawdę żadna komedia, a może raczej bardzo gorzka i smutna komedia.
Co mnie w tym filmie ujęło?
Po pierwsze temat, niezwykle rzadki we współczesnym kinie, a mianowicie film jest o wychowaniu, dorastaniu, o relacjach rodzic-dziecko. O tym, że dzieciństwo to na ogół nie jest czas beztroski. Do tego wszystko jest doskonale osadzone w naszych polskich realiach, a wielu rzeczy każdy z osób 30+ miał okazję doświadczyć w swoim dzieciństwie.
Po drugie mamy świetny scenariusz, dobrze poprowadzony i mimo trudnego tematu mamy też śmiech (mimo, że czasem przez łzy). Dialogi, akcja – to wszystko tutaj gra.
Po trzecie mamy plejadę aktorów, praktycznie każdy zagrał tak jak trzeba. Mimo, że rolę dzieci grane były przez dorosłych szybko się do tego pomysłu przyzwyczaiłam. Sam pomysł również na plus.
Po czwarte: ten film zmusza do myślenia, porusza emocje. Rodzice zastanowią się nad tym jakimi są rodzicami, jakim są wzorem dla swoich dzieci. Czy nie są może tacy, jak ci filmowi rodzice. A każdemu innemu powinno przyjść do głowy pytanie: "Jakim jestem człowiekiem?"
Osobiście mocno polecam 8/10

Widz 2018-10-13

Jak dla mnie, film mało ciekawy, wogóle nie śmieszy, wręcz nudny. Oczywiście ma przesłanie…ale nie poleciła bym go. Strata czasu i pieniędzy.

Współtworzą