Esensja

źródło

Recenzje

3239
Marta Bałaga krytyk
9 Esensja
Dwa dni, jedna noc — „Deux jours, une nuit” najbardziej zaskakuje tym, że mimo poważnego i jak najbardziej aktualnego tematu nie przygnębia. przeczytaj recenzję
Sebastian Chosiński krytyk
7 Esensja
Powiem ci wszystko — „Powiem ci wszystko” wypada przyzwoicie, choć nie przesuwa żadnych granic wytyczonych już wcześniej dla opowieści o mniejszościach seksualnych. przeczytaj recenzję
Marta Bałaga krytyk
8 Esensja
Mama — „Mommy” to dzieło z pewnością dojrzalsze od zabawnego i zupełnie absurdalnego „Toma”, czy od debiutanckiego „Zabiłem moją matkę”. Tym niemniej wciąż pozostaje propozycją dla nielicznych. przeczytaj recenzję
Marta Bałaga krytyk
9 Esensja
Eskorta — Wyprodukowany przez samego Luca Bessona film jest stylowy i ma coś ciekawego do powiedzenia, lecz nie wbija w fotel jak „Bez przebaczenia” czy nawet „Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady”. przeczytaj recenzję
Marta Bałaga krytyk
7 Esensja
Cuda — Film ma mnóstwo niewymuszonego wdzięku, dobre, naturalne aktorstwo, Monikę Bellucci w przebraniu dobrej wróżki i wielbłąda. przeczytaj recenzję
Marta Bałaga krytyk
6 Esensja
Mapy gwiazd — Po seansie wiadomo jedynie, że władza deprawuje, a kazirodztwo nie popłaca, bo dzieci z takich związków to psychopaci. A to wiemy już z „Gry o tron”. przeczytaj recenzję
Grzegorz Fortuna krytyk
9 Esensja
Godzilla — „Godzilla” chwyta za gardło dokładnie wtedy, kiedy powinna, a po ostatnim ujęciu – też zresztą zaskakującym – ma się ochotę zamówić bilety na dziesięć kolejnych seansów. przeczytaj recenzję
Sebastian Chosiński krytyk
7 Esensja
1210 — Wbrew tytułowi „1210” nie jest filmem historycznym, przenoszącym widzów w mroki średniowiecza. Wręcz przeciwnie – to depresyjny dramat psychologiczny, którego bohater jest odrzucony przez wszystkich. przeczytaj recenzję
Marta Bałaga krytyk
1 Esensja
Pojmani — „Captives” to głupawy thriller, który wymaga od widza ogromnych pokładów dobrej woli. przeczytaj recenzję
Ewa Drab krytyk
Esensja
Godzilla — Jeśli oczekuje się od nowej „Godzilli” tylko nawalanki potworów na sterydach, to lepiej przypomnieć sobie „Transformersów” Michaela Baya. przeczytaj recenzję