Fantastyczny Pan Lis —
Osobliwy styl Wesa Andersona nigdy nie grzeszył zbytnią przystępnością. Jednak użycie klasycznej, poklatkowej animacji rzuca nowe, cieplejsze światło na jego twórczość.
przeczytaj recenzję
Robin Hood —
Zniesmaczonym „Królestwem Niebieskim” pewnie się nie spodoba, ale reszta powinna miło w kinie spędzić czas. Nie mam nic przeciwko kontynuacji.
przeczytaj recenzję
Jaśniejsza od gwiazd —
Johnowi Keatsowi i Fanny Brawne zabrakło szczęścia, a rozum niewiele im w tej sytuacji pomógł. Za to historia ich miłości wydarzyła się naprawdę.
przeczytaj recenzję
Nazywam się Khan —
„Nazywam się Khan” to przede wszystkim kino poruszające bardzo ważne i aktualne tematy: stereotypy narodowościowe, dyskryminację religijną, nietolerancję w ogóle.
przeczytaj recenzję
Zakochany Nowy Jork —
O ile miłość we francuskiej stolicy była pełna pasji i siły przekonywania, tak emocje w „Zakochanym Nowym Jorku” tylko w niektórych momentach wybijają się ponad szybko przemijające zauroczenie.
przeczytaj recenzję
Kipyatok —
Telewizyjny melodramat Tatiany Firsowej „Stan wrzenia” na pierwszy rzut oka przypomina połączenie czechosłowackiego serialu „Kobieta za ladą” z „Pianistką”.
przeczytaj recenzję
Ondine —
Może dzięki powiewowi baśniowości, który kreuje reżyser, widzowie wierzą, że bohaterom wszystko się ułoży, a wodnej istocie w ostatecznej rozgrywce pomoże woda.
przeczytaj recenzję