Wojna o planetę małp —
Jest wyjątkowo wyciszoną rozrywką jak na standardy panujące w science fiction, momentami wręcz opowiada historię za pomocą ciszy, pomruków, ekspresji twarzy, postaw ciała małp.
przeczytaj recenzję
Blame! —
Za dużo tutaj było mechanicznych rozwiązań i nie chodzi mi tutaj tylko o fabułę, ale również konstrukcję bohaterów. Wciąż jednak Blame! pozostaje najlepszą ekranizacją, jaka do tej pory powstała, tej trudnej do przeniesienia na ekran mangi.
przeczytaj recenzję
Transformers: Ostatni Rycerz —
To jeden z najgłupszych i najbardziej chaotycznych obrazów kinowych tego roku, ale jest coś wysoce niesmacznego w ostentacyjnym traktowaniu go jako kina niewartego uwagi, szczególnie wśród recenzentów, bo jako przykład rozrywki eskapistycznej do granic możliwości to ciekawe studium gatunku.
przeczytaj recenzję
Podarować życie —
To ani dwa ujmujące dramaty rodzinne, ani szpitalna opera mydlana. Unosząca się nad obrazem filozoficzno - pozytywistyczna debata niweczy wszelkie subtelności opowiadanej historii.
przeczytaj recenzję
Jak dogryźć mafii —
Jeśli więc oczekujecie męskiego kina, z niezłą szczyptą humoru lub parodią Johna Wicka, niestety ten film to kompletne przeciwieństwo tego, co oferowały zwiastuny.
przeczytaj recenzję
Okja —
Realizacja jest pierwszorzędna. Nawet na dużym ekranie Okja stworzona komputerowo wygląda świetnie. Koreański twórca zgrabnie żongluje konwencjami i gatunkami, lepiąc je w jedną całość.
przeczytaj recenzję
Czerwony żółw —
Czerwony żółw to udany miks Studia Ghibli z kulturą europejską, w którym japońska legenda nie zatraciła swojej tożsamości, ale podbiła nowe terytoria.
przeczytaj recenzję
Lady M. —
W tym filmie, gdy nurt stłumionej chuci znajduje ujście, zabiera ze sobą ofiary. Ja, jako widz, z chęcią się w tę ofiarę wcieliłem.
przeczytaj recenzję
Baby Driver —
Nastoletnia wersja Bonnie i Clyde ze słuchawkami różowego iPoda w uszach i samochodem, który nie lubi schodzić z piątego biegu.
przeczytaj recenzję