Czerwony żółw 2016

La tortue rouge

Film pokazuje główne etapy życia rozbitka na bezludnej, tropikalnej wyspie zamieszkałej przez żółwie, kraby i ptaki.

Reżyseria
Scenariusz

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 8 zdjęć

Obsada

Uzupełnij obsadę dla tego filmu

Fabuła

Znajdujesz się na bezludnej wyspie. Wokół ani śladu człowieka, żadnego zgiełku, tylko morze i plaża. Wiatr jest świeży, zamiast smogu morska bryza. Od cywilizacji dzieli cię bezkresny ocean. Co robisz? Delektujesz się swobodą czy budujesz tratwę? Gdzie jesteś? W więzieniu czy w raju? opis dystrybutora

Gatunek
Animowany

Szczegóły

Premiera
2017-06-23 (kino), 2016-05-18 (świat)
Wytwórnia
Prima Linea Productions
Why Not Productions
Wild Bunch zobacz więcej
Kraj produkcji
Japonia, Francja, Belgia
Inne tytuły
The Red Turtle (tytuł międzynarodowy)
Czas trwania
80 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 1 wiadomość

Recenzje

Gdyby Daniel Defoe pisał wiersze, z pewnością tak wyglądałyby jego Przygody Robinsona Crusoe. 7
  • 2017-05-30
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Woda i wiatr, osamotniona wyspa i słaby rozbitek. Michael Dudok de Wit to fetyszysta animowanej natury – już w roku 2000 otrzymał swojego pierwszego Oscara za film Ojciec i córka, a na tegorocznej Gali rozdania prestiżowych statuetek jego Czerwony żółw dotarł niemal równie wysoko. Nic zresztą dziwnego – dobór barw, tekstur, wierne odtworzenie fizycznych aspektów przyrody, takich jak wiatr czy cień, wszystko to składa się na animowany, bezpretensjonalny wiersz. To niema uczta do kontemplacji, precyzyjnie oddająca każdy z odgłosów natury – również natury człowieka.

Gdyby Daniel Defoe pisał wiersze, z pewnością tak wyglądałyby jego Przygody Robinsona Crusoe. W dobie krzywych obrazków wyświetlanych przez komercyjne kanały telewizyjne oraz globalnego monopolu na kinowe animacje, ustanowionego przez studio Walta Disneya, produkcja taka jak Czerwony żółw niesie ze sobą długo oczekiwany powiew świeżości. Owszem, jest to kolejna konfrontacja człowieka z naturą, jednak tym razem ma ona charakter tak czysto symboliczny, jak jeszcze nigdy dotąd. Mimo stałości przyrody, twórcy perfekcyjnie wydobywają z niej każdą odmianę emocji, nie uciekając przy tym w trywialne kalki pokroju burzy czy słońca wyłaniającego się zza chmury. W Czerwonym żółwiu to przyroda wyraża, a zarazem uwodzi człowieka – nawet w bardzo dosłownym znaczeniu.

Pod wizualnym płaszczem wspaniałej animacji, kryją się jednak pokłady smutku. Czerwony żółw w gruncie jest przenikliwą historią samotności, braku jakichkolwiek bodźców ze strony drugiego człowieka. Interesujące jest, że filmy coraz częściej sięgają po pewien rodzaj wizualizacji wspomnień i odczuć, stawiają kilka wariantów tej samej historii apatycznego bohatera – tak było z La La Landem oraz Porto. Do podobnych refleksji prowokują pewne motywy animacji Michaela Dudoka de Wita. Stąd też bierze się permanentna cisza obrazu, mimo korespondujących emocji.

Po odkryciu kolejnych płaszczyzn, jest to niesamowicie opowiedziana historia pewnej rodziny. Postępujące stopnie inicjacji, fizycznego i empirycznego rozwoju ukazane są poprzez szczegółowo wyróżnione wydarzenia – ich mniej lub bardziej symboliczny charakter podkreślony zostaje stonowanymi lokacjami, realnymi, a mimo to zapierającymi dech w piersiach. Wyspa to nie wyimaginowany raj rodem z reklam soków z owoców tropikalnych – znajdującej się tam faunie i florze znacznie bliżej do wyobrażenia miejsca ciepłego i bezpiecznego. Twórca zastosował też kilka chwytów celujących w mniej wysublimowanego odbiorcę - kraby na plaży służą wyłącznie przykuciu uwagi widza, a pierwsze sceny z dzieckiem nieco negatywnie wyróżniają się na tle filmu swoją „słodkością” (lecz na pewno nie „lukrowością”).

Pod dyskursywną skorupą żółwia kryje się znaczna głębia opowiadanej historii. Animacja Michaela Dudoka de Wita to film przyrodniczy i humanistyczny, budowany poprzez parabolę i klasyczne ciepło domowego ogniska; mądry i skromny – a ponad wszystko wizualny i empiryczny. Świat animowanej natury jeszcze długo nie powtórzy skromnego dzieła wielkiego animatora. Na równi z Nazywam się Cukinia – nominacja do Oscara była w pełni zasłużona (szczególnie mając wśród konkurencji Vaianę z podobnymi, lecz znacznie gorszymi krajobrazami).

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą