W niedalekiej przyszłości „Uciekinier” staje się najchętniej oglądanym programem w telewizji – to śmiertelnie niebezpieczny konkurs, w którym uczestnicy muszą przeżyć 30 dni, będąc ściganymi przez zawodowych zabójców. Każdy ich ruch jest transmitowany za pomocą kamer żądnej krwi publiczności, a każdy kolejny dzień, który przetrwają, podnosi wartość wygranej. Pochodzący z ubogiej klasy robotniczej Ben Richards (Glen Powell), którego nie stać na leczenie chorej córki, zachęcony przez przekonującego, ale równocześnie bezwzględnego producenta programu (Josh Brolin), postanawia wziąć udział w zabójczym show. Buntownicza natura, instynkt i determinacja nowego zawodnika sprawiają, że staje się on niespodziewanie ulubieńcem fanów – i jednocześnie zagrożeniem dla całego programu. Ben musi przechytrzyć nie tylko Łowców, ale także cały naród uzależniony od oczekiwania na jego śmierć. opis dystrybutora
Pozostałe
Ogromne rozczarowanie. Mamy tu bardzo nierówną akcję, głównego bohatera, który sam nie wie czy jest idealnym zabójcą czy uciekającym ojcem i, nie wiedzieć czemu, w obu przypadkach idzie mu dobrze. Brak tu jakiegoś większego wyjaśnienia panującej w filmie atmosfery i podziałów. Takie skoki zwyczajnie nie powodują przykucia wzroku do ekranu, np. facet w końcu ukrywa się w jakimś tanim motelu żeby jak gdyby nigdy nic paradować w samym ręczniku po korytarzu kiedy akurat zostaje znaleziony więc wbiega na dach i postanawia zejść po linie i użyć ręcznika do wybicia szyby wisząc golutki nad ulicą… W tym wypadku jestem zdecydowanie team Arnold i polecam wersję z 1987. Smutne jak niewiele powieści Kinga otrzymuje ostatnio dobre ekranizacje. 5/10