@jacks No właśnie tutaj nie mam pewności, też by mi to bardziej pasowało wizerunkowo, że tak powiem, podobnie ten agent. Wczoraj właśnie o tym pisałem ze @Sweet_Foxy. Generalnie problem byłby teraz z odwróceniem tego. Za dużo jest tych zawodów w rolach filmowych i serialowych. Poza tym nie każdy detektyw to stopień / funkcja w policji. Agent już tak, oprócz oczywiście agenta nieruchomości :)
Ale właśnie specjalnie taki temat postanowiliśmy założyć, żeby się wszyscy, którzy chcą, wypowiedzieli.
Jest propozycja zmian w kolejności niektórych określeń w roli.
Zacytuję może osobę, która to bardzo dobrze ujęła:
"Mamy oczywiście zwyczaj, że piszemy w roli: „Jan Kowalski, piekarz”.
W przypadku pewnych funkcji pełnionych przez dane osoby powinny się te określenia znaleźć przed nazwiskiem: sędzia, burmistrz, premier, prezydent, poseł (mamy skrót od senatora i wstawiamy go przed nazwiskiem), biskup, kardynał, prokurator, minister itp.
Czyli np. „premier Iksiński”, nie „Iksiński, premier” (ale: „Iksiński, premier Polski”). Tak samo nazwy członków rodzin: „wujek Marek”, nie „Marek, wujek” (ale oczywiście: „Marek, wujek Staśka”)."
Przede wszystkim jest to bardzo logiczne, ponieważ są to w części tytuły, do których po prostu nie stosuje się skrótów, a daje się je po przecinku. Ostatnio można zauważyć tendencję do takiego poprawiania i jest obawa, że może dojść do absurdów i będziemy mieli wpisy: „Nowak, pani” i „Donald, kaczor”. :) Żart oczywiście :) Chociaż nie jest to w żaden sposób uregulowane w poradniku i jak ktoś się uprze może tak poprawiać.
Są dwie propozycje rozszerzenia pisania określeń nazwiska na początku:
1. Zapis z poradnika: "Jeżeli nazwa postaci składa się także z tytułu naukowego lub zawodowego bądź stopnia, stosujemy ich skróty" rozszerzyć o tytuły w funkcjach państwowych, administracyjnych itp. oraz kościelnych. Oczywiście jeżeli jest skrót stosować skrót. Listę takich funkcji można sporządzić i umieścić w poradniku.
2. Dodać możliwość umieszczania przed imieniem i nazwiskiem nazw pokrewieństwa. Przykłady już były podane wyżej w cytacie, ale wypiszę te co mi w tej chwili przychodzą do głowy: brat Marka, wujek Marka, ojciec Marka, siostra Marka, itp. Wiadomo o co chodzi.
Dwie uwagi:
1. Na tych zasadach nie dodajemy rozbudowanych tytułów, funkcji czy nazw pokrewieństwa, a więc: "Iksiński, premier Polski", a nie "Premier Polski Iksiński"; "Marek, wujek Staśka", a nie "Wujek Staśka Marek". Wtedy oczywiście po nazwisku i z przecinkiem.
2. Nie chcemy tej zasady stosować do zawodów, ich dodawanie pozostaje bez zmian, a więc: "Leszek, spawacz", a nie "Spawacz Leszek".
Czekamy na komentarze.
Generalnie średnia ta bajka. Historia mnie zupełnie nie wciągnęła. Oglądałem, bo oglądałem, jak to się mówi. Plus za animację i dlatego moja ocena to pięć, a nie cztery.
Jak bym chciał obejrzeć sobie układanki z klocków LEGO, to był kiedyś taki program na Polsacie lub TVN (nie pamiętam już), gdzie cuda z nich robili. Ale serio, nie wiem do końca jaki jest cel robienia sobie z klocków dla dzieci tematu filmowego. Zawsze jakaś nowość. Doceniam pracę nad tym filmem i dlatego ocena aż 5.
Uwielbiam tego gościa we wszelkich rolach. Oczywiście najczęściej to drugoplanowe. Urodzony do roli żołnierza mafii. "Życie Carlita", "Rodzina Soprano", "Mickey Niebieskie Oko", można by wymieniać i wymieniać.
Wiele już widziałem durnowatych filmów i myślałem, że się już nie zdziwię, a tu proszę. Zaskoczenie! Może ktoś w tym filmie o psie coś dostrzeże interesującego, ja nie. Przyrównywanie przez dystrybutora w opisie tego filmu do takich hitów jak Lassi, to lekka przesada.
No proszę! Pamiętam, za gówniarza czytałem opowiadanie pana Romana Pisarskiego kilkakrotnie i za każdym razem było to dla mnie wielkie przeżycie. Oby tylko nie spaprali tej adaptacji.
Druga część jest na pewno gorsza od jedynki, no ale gniotem bym nie nazwał. Jedno należy zaznaczyć, że gdyby nie wielokrotne, znakomite role Eddiego, ocena byłaby dużo niższa niż 5.
@Chemas
Do ang. tłumaczenia zawodu "oświetlenie" dodane zostało "lighting technician", spotykane na IMDb
Wcale nie jestem jakoś zaskoczony. Mam to, czego się spodziewałem :) Generalnie słaba produkcja, Dolph gdyby pozostał jak zawsze typowym beznamiętnym (i bezbarwnym) twardzielem, jak zawsze, to jeszcze jakoś by to wyglądało, ale tu starał się grać i wyszło jeszcze gorzej. Scenariusz nawet nie głupi, przeładowany jednak nadmierną ilością niewiarygodnych nawalanek.
Proszę czekać…