Dawid Burdelak

@dawidek98

Aktywność

Wallace & Gromit: Golenie owiec (1995)

Mocne. Nick Park trzyma poziom.

Wallace & Gromit: Wściekłe gacie (1993)

Wyraz pyska pingwina jest nie do przecenienia. Kiedyś bardziej mi się podobała ta krótkometrażówka, aniżeli teraz. Ale sentyment został do dzisiaj i chętnie bym sobie odświeżył.

Gallipoli (1981)

Rewelacyjny film. Nie żałuję, że go obejrzałem. Na plus bardzo dobra kreacja Mela Gibsona (mało znany wówczas aktor), połączenie muzyki klasycznej z "Oxygene" Jeana-Michel Jarre’a oraz ukazanie końcowej bitwy pod tytułową Gallipoli. Szczerze powiedziawszy, zgadzam się z krytykami że lepszy od Mad Maxa, bardziej udany pod względem historii, odpowiedniego tempa czy rozwinięcia scenariusza w trakcie trwania realizacji. Podobało mi się też unikanie drastyczności, a zarazem pokazanie życia dwóch młodych przyszłych żołnierzy przed wyjazdem by walczyć na I wojnie światowej. Mało kto już wie, że okres 1914-1918 był nazywany Wielką Wojną. Ale dzięki naszej kochanej Wikipedii przybywa świadomych internautów. Tym niemniej serdecznie polecam. Bardziej mi się podobał, aniżeli błędny historycznie i okrzyczany tu i ówdzie "Braveheart: Waleczne serce".

Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia (2001)

@Adrenochrom Wracaj oglądać bezsensowną "Piłę".

Danton (1983)

Andrzej Wajda niekiedy potrafił zabłysnąć swoim talentem. I chociaż go nie uważam za zbyt dobrego reżysera, to popełnił parę perełek, takich jak rewelacyjny "Danton" z 1983 roku. Jestem pod jego wielkim wrażeniem. Naprawdę, tak fenomenalnie ucharakteryzowani aktorzy, tak światowa muzyka Wojciecha Kilara i scenografia paryska sprawiają, że Polacy potrafili kiedyś robić kino na galaktycznym poziomie. Mamy jednak z czego być dumni, kultura PRL-owska pozostawiła po sobie ogromne bogactwo. Gerard Depardieu, Wojciech Pszoniak, Andrzej Seweryn i Bogusław Linda brawurowo zagrali. Nawet znalazło się miejsce dla Franka Dolasa czy Marka Kondrata – to się nazywa współpraca z innymi narodami. A najbardziej podobała mi się scena końcowa, kiedy dziecko recytuje Robespierre’owi artykuły na temat praw człowieka, nietypowe a zarazem fenomenalne zakończenie. Kocham kino i nigdy nie zamierzam się z nim rozstawać, bo popełniłbym najgorszy błąd swojego życia, "rozwodząc" się z tak ważną dziedziną jaką jest niewątpliwie kinematografia.

Hibernatus (1969)

Gensac – znakomita! Częsta partnerka de Funesa w wielu filmach.

Moje życie beze mnie (2003)

Czy nikt nie zauważył podobieństwa do "Choć goni nas czas" z Jackiem Nicholsonem i Morganem Freemanem w rolach głównych?!

Joe Black (1998)

@Chemas Potwierdzam wszystko to, co napisałeś. To wręcz najlepszy film z Anthonym Hopkinsem i Bradem Pittem w rolach głównych. To arcydzieło przewyższa nawet "Milczenie owiec" oraz "Wichry Namiętności".

Elizabeth (1998)

Szczerze, kontynuacja z 2007 roku nie dorasta oryginałowi do pięt. Cate Blanchett zagrała brawurowo i dała nam 2 godziny kina historycznego niemalże najwyższych lotów. Kostiumy zaczepiste, scenografia bez zarzutu i zdjęcia wykonane fenomenalne. Jednakże, nie spodobały mi się sceny erotyczne, biczowania i ucinania głowy. Mogli tego widzom zdecydowanie zaoszczędzić. Ale ogląda się wyśmienicie – i o to w filmach chodzi. Dopiero teraz sięgnąłem po to dzieło, no ale lepiej późno aniżeli wcale, jak to mówią.

Igła (1981)

Skończyłem oglądać przed chwilą i muszę wam powiedzieć, że ten film został brawurowo wykonany. Jestem pod wrażeniem. Moja ścisła czołówka najlepszych filmów wojennych w historii kina. Naprawdę, takiego wspaniałego aktorstwa (Donald Sutherland i Christopher Cazanove), doskonałej muzyki, wyśmienitego napięcia i ekscytującej historii próżno szukać w dzisiejszym kinie. Nawet sceny erotyczne nie stały się główną osią fabuły i cieszy mnie to, że reżyser szóstej części Gwiezdnych Wojen potraktował je po macoszemu, nie wprowadzając ich za dużo. Pisarz Ken Follett ma zdecydowanie z czego być dumnym. 110 minut świetnego kina, o którym współczesne filmy mogą jedynie pomarzyć!

Proszę czekać…