@jacks
What? Wielka strata dla muzyki filmowej.
Dobry kryminał – Kryminał w klasycznym wydaniu, bez wyszukanych scen akcji czy efektów specjalnych. Co raz bardziej przekonuje mnie australijskie kino. Obsada bardzo dobrze się spisuje, bez wyjątków. Świetna, klimatyczna muzyka nadaje tempa akcji. Polecam, bo naprawdę warto. 8/10
Roztrzęsiona produkcja – No cóż, jeśli jest ktoś to wybiera się na film z Johnsonem i spodziewa się smutnego filmu katastroficznego bez happy endu, to chyba musi uważniej studiować filmografię głównych bohaterów.
Mamy tu wszystko co powinno być w proamerykańskim i prorodzinnym kinie – jest piękna żona, piękna córka, bohaterski ojciec, rozpadający się związek i dupek stojący na drodze ich szczęściu; a, no i oczywiście gigantyczny kataklizm, który tylko troszkę wchodzi wszystkim w paradę.
San Andreas to pełne akcji kino rozrywkowe, z pewnymi nadużyciami co do możliwości człowieka i zaufaniu w jego szczęście, ale nadal interesuje kino rozrywkowe :)
Można się uśmiechnąć, wzruszyć, wziąć przykład z bohaterskich czynów czy chociażby popatrzeć na śliczne dziewczyny. Dla mnie 7/10.
Dać mu szansę – Powiem tak, jeśli przetrwacie pierwsze ok. pół godziny, które sugeruje, że film będzie bardzo kiepską komedią to dalej pójdzie już górki. Wiadomo, że nie jest to żadne arcydzieło, ale naprawdę przyjemnie się to ogląda.
W oczy kłują oczywiście kiepskie efekty CGI z nałożeniem twarzy na młodsze wersje aktorów, śmieszny na siłę Kevin Hart (choć coś tam śmiesznego mu się zdarzyło powiedzieć), ale dla kontrastu mamy fajną rolę Bernthala i Arkina.
Fabuła do przewidzenia już po pierwszych paru minutach, ale na szczęście nie tylko o nią chodzi. Końcowa walka Stallone’a i De Niro całkiem nieźle przedstawiona. Nie wiem, może po prostu podeszło mi bo miałem taki dzień, ale daję 7.
PS. Po napisach jest fajna scena z Tysonem i Holyfieldem :)
Jak dla mnie strasznie nierówny film, sam Keanu potrafi rozłożyć na łopatki sto osób w klubie, a w końcowej walce z dziadkiem na pięści idzie mu jak krew z nosa. Dużo scen walk widać, że jest niedopracowanych; Wick, niby legenda, ale do takiego Denzela Washingtona w Bez litości to nawet nie dorasta – brakowało tej pewności siebie i charyzmy.
Na plus pomysł z hotelem Continental i z ekipą do "sprzątania" – rzadko wykorzystywane ostatnio motywy.
Gdzieś czytałem, że ma chyba powstać kontynuacja, ale mam nadzieję, że pomysł przepadnie, bo lepiej na pewno nie będzie. Keanu, chyba era twoich filmów akcji się skończyła. 6/10
Dopiero zwróciłem uwagę na tagline. Mistrzostwo świata.
Świetna kampania. Dobrze przemyślane zagranie.
Jakąś książkę polecasz? Czy bardziej internetowe źródła?
Nie słyszałem o większości seriali, ale fajnie zgromadzony news. Plusik.
W sumie niewiele zmienili po 20 latach… statek obcych to chyba to samo ujęcie co to z oryginału niszczące Biały Dom czy coś tam innego :)
Proszę czekać…