@jacks
Nie ogarniam fenomenu.
Spin-off o Venomie też jest nadal w planach. W sumie jak nie wprowadzono niektórych bohaterów do serii to za bardzo nie wpłynie na film. Na pewno wymyślą jakieś zmyślne rozwiązanie ala śmierć i zmartwychwstanie agenta Coulsona :)
Sam film pewnie wyjdzie nieźle, ale jakoś nie mogę się przyzwyczaić do Frienda w roli 47. Mimo wszystko na pewno obejrzę.
No i jest mowa o jego wypożyczeniu a nie odsprzedaniu praw więc też raczej nie będą tu chyba szaleć z aktorami – pożyjemy zobaczymy. Na dniach pewnie jakaś plotka się pojawi.
Opcji jest kilka. Można też ten temat po prost przemilczeć jak w przypadku Zimowego Żołnierza, gdzie zagładę świata powstrzymał tylko Kapitan bez żadnych Iron Manów i Thorów choć znamy ich już z wcześniejszych filmów. Spiderek może być w ten sam sposób pominięty i nagle wprowadzony do uniwersum. Ogólnie cieszę się, że doszli do jakiegoś porozumienia bo to dość ważna postać w Marvelu.
Co do Garfielda to nie byłbym pewny, bo w sumie zdobył sobie dopiero co rzesze fanów i robienie jeszcze jednego Parkera dla laików będzie po prostu bez sensowne. Nie jestem jakimś jego obrońcą, ale parzę z punktu widzenia widza – idę do kina, widzę Garfielda i wiem, że to Spider-Man. Z drugiej strony może być zupełnie na odwrót :)
Wymęczone 5 – Gdyby nie Revees film zginął by w gąszczu jemu podobnych produkcji. Bardzo schematyczna fabuła, przewidywalna do bólu, z kiepskim aktorstwem w tle. Można obejrzeć jeśli lubi się kino kopane, choć daleko mu do dobrego w tej dziedzinie.
7/10 – ma swój klimat – Nie ma co owijać w bawełnę, pierwsze pół godziny to walka ze sobą czy obejrzeć do końca czy jednak dać sobie spokój. Jako przeciwnik tej drugiej opcji dałem mu szansę.
Im dalej posuwa się fabuła tym bardziej możemy wczuć się w głównego bohatera – samotnika, zabijającego bez skrupułów każdego kto staje mu na drodze, psychopatę (?). Końcowe sceny pozostawiają pytanie czy na pewno dobrze o nim myśleliśmy.
Jestem w szoku, bo pierwszy raz podobała mi się gra aktorska Roberta Pattinsona. Jego lekko upośledzony kryminalista, z australijskim akcentem i wadą zgryzu w niczym nie przypomina świecącego wampira czy amanta z dawnej Anglii.
Muszę chyba sięgnąć po wcześniejsze dzieła Davida Michôda, bo coś mi mówi, że ominęło mnie kilka ciekawych pozycji. Z czystym sumieniem daję 7, choć na pewno nie jest to film dla każdego.
Jeszcze nie widziałem tego remake’u i nie wiem czy warto. To raczej takie hardcore’owe gore czy dobry slasher? Dużo pozmieniali w stosunku do klasyka? Jakoś mnie nie ciągnie do seansu, ale może warto?
Właśnie miałem poruszyć ten tytuł. WTF???!!! Niech się okaże tylko roboczym… błagam.
Proszę czekać…