Asylum to szpital psychiatryczny, nie azyl.
W moim odczuciu, raczej niesamowicie przeciętna. Przypuszczam, że to kwestia ogromnych oczekiwań, ale parę scen wygląda naprawdę tanio, a casting też, w moim odczuciu, nie jest do końca trafiony. Elrond wygląda słabo i mało "elfio". O panu mrocznym czy krasnoludzicy bez brody nawet nie wspomnę. Mimo wszystko, mam nadzieję, że całość mnie pozytywnie zaskoczy.
Może w końcu nadchodzi zmierzch filmów o superbohaterach? Na westerny też przyszedł czas. Początkowo bardzo przyjemnie się to oglądało, ale od wydania pierwszych Avengersów wszystkie te filmy zrobiły się strasznie wtórne.
Ktokolwiek podjął decyzję o wyborze tego utworu, w moim odczuciu kompletnie zawalił sprawę.
Fani niezainteresowani wyreżyserowaniem odcinka "The Mandalorian" przez Riana Johnsona.
Przeczuwam sukces na miarę emancypacji Harley Quinn. Aczkolwiek nie obrażę się, jeśli się pomylę.
Ten film jest tragicznie słaby, to prawda. Ale 365 dni jednak gorsze.
A nie czasem "o Obi-Wanie Kenobim" :D
Miejmy tylko nadzieję, że starego Bonda i starego Indiany Jonesa.
Proszę czekać…