@Marac
Pierd znaczy śmierć [10/10] |||
Genialny horror. Trochę luk w scenariuszu jest, ale to był jeden z najbardziej przerażających i emocjonujących filmów, jakie widziałem w życiu, więc jestem gotów przymknąć oko. Ode mnie 10/10 za stężenie emocji.
@ZSGifMan Animowany "Ghost in the Shell" jest genialnym filmem – i pisze Ci to osoba nieprzepadająca za anime. Ale to jest po prostu znakomity obraz i nawet okropna "animowa" estetyka nie jest w stanie tego zepsuć.
@Siwy1984 Dokładnie. Bardzo spadła czytelność. :-(
@Chemas No właśnie dlategóż, że mnie się nie wydaje, żeby to było celowe. Chyba że celowe w tym sensie: "to dla gówniarzy, nie ma po co się starać". No więc właśnie nie. Nie ma we mnie zgody na takie traktowanie dzieci przez TFUrców.
Nietuzinkowe kino [10/10] |||
Zachwycił mnie ten film. Kameralny i refleksyjny, ale nie arthousowo autystyczny. Z pięknymi zdjęciami majestatycznych oregońskich lasów deszczowych. Ze świetną grą pary głównych aktorów potrafiących oddać niuanse relacji pomiędzy bohaterami. Reżyserka/scenarzystka z wprawą unika z jednej strony banału i łopatologii a z drugiej – grafomańskiej nieczytelności i nudy. Gorąco polecam.
Dobry będzie polować [10/10] |||
Przez 22 lata pierdyliard ludzi napisał już wszystko o tym filmie, więc nie będę tego powtarzać. Napiszę tylko: ŁAŁ!
No dobra, dopiszę jeszcze, że może jest ciut cukierkowy, ale te dialogi!!!
Czarne historie [9/10] |||
Znakomita czarna komedia.
Seks w wielkim mieście. The Movie [8/10] |||
Film bardzo mi się podobał, ale spodziewałem się jeszcze więcej. Nieziemska gra aktorska Streep, dużo humoru na wysokim poziomie, ale zakończenie psuje dobre wrażenie. Spodziewałem się też więcej jadu pod adresem zje bananego światka mody dla idiotów ze zbyt dużą ilością pieniędzy i zbyt małą ilością neuronów.
Cudowny [10/10] |||
Zabawny, wzruszający, aktualny. Chyba najlepszy "pixar" po "W głowie się nie mieści".
Czekanie na koniec [4/10] |||
"Czekamy, aż lato się skończy", mówi na początku tego filmu jeden z bohaterów. I nużące czekanie to była niestety jedyna emocja, którą odczułem podczas projekcji. Gdzie ten zapowiadany przez pierdyliard recenzentów wzruszający dramat o miłości? Tzn. dramat o miłości był, ale ja pytam o wzruszenia. Jestem, wbrew pozorom, osobą, która wcale nierzadko wzrusza się na filmach o miłości, tymczasem ta historia spłynęła po mnie jak wyrzuty sumienia po ojcu Rydzyku.
Twórcom kompletnie nie udało się przywiązać mnie emocjonalnie do bohaterów i ich perypetii. Może zawiniło autystyczne prowadzenie opowieści – nie wiem i szkoda mi czasu, aby to drążyć. Mogę tylko, parafrazując klasyka, napisać "jak wzrusza skoro nie wzrusza?". Jeśli wy uroniliście łezkę nad romantyczną historią faceta zdradzającego na wakacjach narzeczoną z nastolatkiem (tak, złośliwie odwracam tu kota ogonem), to cieszę się waszym szczęściem.
I wcale nie chodzi mi tu o to, że był to związek gejowski – nie jestem homofobem. Ciekawe czy to samo (że nie ma to dla nich znaczenia) mogą napisać wszyscy recenzenci zachwyceni wspaniałym gejowskim romansem. Ciekawe czy tak samo oceniliby ten film, gdyby opowiadał o związku heteroseksualnym?
Gwoździem do trumny był dla mnie, również wychwalany, monolog ojca z końcówki filmu. Po dwóch godzinach autystycznego "nieopowiadania" dostajemy nagle na odlew w twarz łopatologicznym morałem – niczym degustacja drogich win zakończona rozpracowaniem butelki "Czaru teściowej".
Po bardziej rzetelną analizę zapraszam tutaj: http://garretreza.pl/tamte-dni. Niemal w pełni zgadzam się z tą recenzją i aż żałuję, że nie przeczytałem jej wcześniej – może zrezygnowałbym z seansu oszczędzając dwie godziny na jakiś film o czymś. Np. o miłości.
Proszę czekać…