@JustynaMacugowska Podpowiedź, nie wiem czy dla Ciebie akurat. Ogólnie raczej. Ale jakiś czas temu oglądałem Avatara w tv i podejrzewam, że gdybym zobaczył go na małym ekranie to teraz bym strasznie krzyczał skąd te propsy dla tego filmu. I naprawdę: po obejrzeniu go w formie, dla której był skrojony miałem całkiem inny odbiór tego filmu. Wg mnie Cameron uzyskał w moim przypadku to co chciał – w pewnym momencie filmu wkurwiłem się (razem z głównym bohaterem) tym, że znowu wracamy do rzeczywistości. Płaskiej, jednowymiarowej, pozbawionej nasycenia barwami – chciałem wracać do świata, gdzie wszystko było namacalne, zintysyfikowane, pełne kolorów i pełne życia
@Chemas W żadnym wypadku nie odbieram tego osobiście. Natomiast nie bardzo wiem, gdzie widzisz trudność w wejściu do pokoju i odłączeniem kompa?!?!?! Są drzwi, jest gniazdko od zasilania i jest gówniarz. Z drzwi umiesz korzystać i zakładamy, że gniazdko też potrafisz znaleźć, tak. I wiem, że nie musi to być komp lub laptop – z pewnością nie ten siurek płacił za internet i telefon – odłączasz mu obie rzeczy. Zmieniasz hasło na necie, dzwonisz Do T-mobile czy innego i każesz odłączyć numer , itp, itd.
Gdzie Ty tutaj widzisz "nie prostość"?!?
Wybacz lekko natarczywy ton (wydaje mi się, że w taki wpadłem), ale nie mam pojęcia gdzie Ty tu widzisz problem jakikolwiek z odłączeniem młodego człowieka od sieci. (a i uprzedzając, to nie, nie wyjdzie do kafejki bo ma szlaban)
@Chemas Słuchaj: albo piszesz, że była to akcja ala Matrix albo dostrzegłeś metaforę. Jeżeli dostrzegłeś w tym metaforę to z jakiej paki porównałeś to do scen ala Matrix? Jeżeli przeczytałeś to jako metaforę to jakim sposobem pomyślałeś sobie o Matrixie? Nie można równocześnie czytać tej sceny jako metafory i sceny ala Matrix. Nie ma takiej możliwości. Albo uważasz jedno albo drugie. Wykluczam inne możliwości. Albo ktoś w tej scenie widzi to co ja opisałem albo się śmieje jak idiota, bo scena przypomina tą z Matrixa. Nie można tego pożenić.
A poza tym absolutnie się z Tobą zgadzam w temacie: gdybyśmy siedli przy piwie, przy stoliku to łatwiej by Nam było wymieniać wiadomości. I czuję, że moglibyśmy długo rozmawiać o tym filmie.
I nie chciałem Cię urazić, może za daleko poleciałem w swoich słowach. Bo tak jak Ty ująłeś moją wypowiedź to jest mi wstyd, nie o to mi chodziło. Wybacz kolego, o ile pozwolisz się tak nazywać
Trochę smutno się czyta, że ktoś uważa film Snowpiercer za bardzo dobry – tak jakby ludzie już nie pamiętali o pomysłach Lema. Dicka, Strugacckich czy Asimova. Pomysł był tylko intrygujący, a sama fabuła dziurawa i głupia. Ciężko będzie z tego zrobić dobry film – choć udział Jennifer każe mi sądzić, że tkwi w tym potencjał
No ja bardzo czekam. Bardzo, bardzo. Widzę, że Ty Justyno też na to czekasz bo to kolejny Twój news z ostatnich dni :-) Wiem jedno, pewne filmy robione są tak, że trzeba je zobaczyć je w 3D – najlepiej w IMAXIE i taka będzie moja akcja – dobry IMAX, na wysokim poziomie.
"A jakie były powody by tego nie zrobić" i cała reszty wypowiedzi też mądra. I kolejna przytoczona w tym artykule ma ręce nogi. Jedno jest oczywiste – Robert jest aktorem, o którym moje zdanie było najbardziej przestrzelone, nietrafione. Dawno nigdy o nikim nie miałem tak złego zdania, które było niesprawiedliwe i nietrafione. Nie wszystkie, ale większość jego filmów po tym durnym Zmierzchu oglądałem i to były naprawdę ciekawe i oryginalne produkcje – gość, który wszedł na taką ścieżkę chyba wie co robi. Dlatego jestem ciekawy tej Nowej Odsłony Batmana
Oj. Ale chętnie zobaczyłbym coś co mnie zdziwi. Co spowoduje u mnie kompletny opad szczęki. Jak pierwszy Matrix. Niestety boję się, że to będzie kolejna kompletna kupa – w stylu infantylnego i dziecinnego Speed Racera i Jupitera – obstawiam, że Atlas Chmur uratował Tykwer, który jednak miał nad wszystkim piecze. Nie chcę tu wchodzić w buty ciemnogrodu. ale póki to byli goście to robili tematy w stylu Zabójców, Brudnych Pieniędzy i Matrixa. Jak zaczęli walić hormony to zrobili tego durnego Racera i równie głupiego Jupitera. Jednak nie oszukasz – hormony Cię rozpieprzają i rozwalają Ci mózg na kawałki
@Chemas Sceny? Pamiętam tylko jedną Scenę, a nie sceny – ale może źle zapamiętałem. Bo jedyną sceną"ala Matrix" (jak zauważyłem wiele osób odbiera ją w ten sposób) jest scena, w której kule się migają, zaginają i w ogóle. I taka ta scena jest, ale wg mnie tylko dla ludzi, którzy filmy czytają tylko na poziomie 1:1, czyli bardzo płasko. Dla mnie ta scena jest metaforyczna, przecież nikt z z działającym mózgiem nie uzna, że Komasie chodziło o to, że kule mogą zaginać swój lot toru – chodziło o metaforę, przekazanie czegoś ważniejszego – w momencie, kiedy dwoje ludzi czuje do siebie prawdziwą miłość … w tym jednym momencie całe zło świata, całe gówno i jakakolwiek wojna ich OMIJA – omija ich, bo w tym jednym momencie są tylko i wyłącznie dla siebie, widzą tylko siebie, całe zło świata ucieka gdzieś obok nich.
Rozumiem, że ty tego nie dostrzegłeś w tej scenie. Życzę Ci wszystkiego dobrego, ale ten fakt każe mi skończyć dyskusję z człowiekiem, który nie potrafi czytać filmów na innym poziomie, niż tylko dosłownym.
Wszystkiego najlepszego.
Strasznie się rozczarowałem tym powrotem. Szczególnie tymi zapowiedziami, że "w Pełniejszej chacie obsada Pełnej chaty wraca w prawie niezmienionym składzie" powtarzanymi w kółko i w kółko. I tu też. To, że jeden czy drugi aktor wraca na parę chwil, żeby młodym pelikanom można wcisnąć niezmieniony skład to jeszcze nie świadczy, że te młode pelikany nie mogą pomyśleć za siebie…chociaż przez chwilę. KOPIUJ WKLEJ nie jest obowiązkiem – jest tylko i wyłącznie wyborem. I co dziwi w tym momencie, kiedy już jest wiadomo, że ten pełny skład był tylko chwytem marketingowym, żeby lepiej się sprzedać. Jedno z większych rozczarowań jakich doświadczyłem. Inna sprawa, że ostatnio widziałem tylko nowe odcinki – głupi, tępy, wyświechtany, pozbawiony świeżości i polotu humor. MASAKRA.
Stare odsłony zapamiętałem jako pełny pozytywnego podejścia serial o wielkiej rodzinie, z humorem na CAŁKOWICIE innym poziomie niż ta popierdółka
Film, w którym Crowe gra jedną z wiodących ról biorę w ciemno. Nie potrzebuje w tym przypadku zwiastunów, trailerów, teaserów czy czegokolwiek innego. Wystarczy mi jego nazwisko. I właśnie za to go lubię :-)
Proszę czekać…