Sięgając niemożliwego – Mimo, że znacząca część filmu dzieje się we Francji, a główny bohater jest Francuzem, "The Walk" to film bardzo amerykański, składający hołd dwóm wieżom World Trade Center. To ładna laurka z krzepiącą prawdziwą historią. Film to porządnie skrojone, solidne rzemiosło od Zemeckisa, które dobrze się ogląda, wciąga w opowiadany kawałek historii i powiąznych z nią bohaterów. Nie jest jednak tak emocjonujący jak inne pozycje tego reyżsera jak "Cast Away" czy nie tak dawny "Flight".
Nie zgadzam się, że Joseph Gordon-Levitt stworzył karykaturalną postać Petita. Do francuskiego, dość mocnego akcentu idzie się przyzwyczaić dość szybko. Jego rola nie zasługuje na większe nagrody, ale to porządny występ, gdzie stworzył dobrego ekranowego partnera do olśniewającej Charlotte Le Bon w roli dziewczyny sławnego linoskoczka. Mam nadzieję, że to dobre ćwiczenie dla JGL przed "Snowdenem" w przyszłym roku, gdzie coś czuję pokaże trochę więcej.
Pierwsza część filmu z akcją we Francji i młodymi latami Petita, jeśli miałbym oceniać, jest dużo słabsza od wątków dziejących się Nowym Jorku. Finałowe przejście po linie jest elekryzujące, świetnie nakręcone i dobrze prezentujące się w 3D.
6+/10
5/10 – Jednak rozczarowanie. Miałki kryminał, który nie potrafi chwycić uwagi widza mimo, że aktorzy grają tu na wysokim poziomie.Kolejne sceny z egzekucjami przychodzą jak z płatka, jedna po drugiej, pozostawiając obojętnym na dalsze losy bohaterów, których w filmie swoją drogą poznajemy bardzo powierzchownie. Doceniam powrót Deppa do lepszej roli, ale i tak pierwsze skrzypce gra tu Joel Edgerton.
Szkoda, bo pierwszy zwiastun zapowiadał elekrtyzujące, intensywne kino, a w rzeczywistości w filmie scen, które możnaby tak określić, jest naprawdę niewiele.
Po obejrzeniu nowego klipu (link poniżej) nie mam wątpliwości, że będzie to wyjątkowo napisana biografia! Jeszcze miesiąc, nie mogę się doczekać. Żałuję, że nie kupiłem karnetu na American Film Festival, bo tam "Steve’a Jobsa" grają wcześniej.