Trochę smutne, że ostatnim filmem jest tak słaby twór jak "Skąd wiesz?". Razem z Seanem Connerym powinni jakoś z klasą zakończyć ten etap życia :)
Spróbuj może drugi sezon (według mnie o gwiazdkę wyżej niż pierwsza seria), bo to kompletnie inna historia i można śmiało się brać bez znajomości poprzedniego sezonu.
No no no zacna obsada. Zobaczymy najpierw jak wypadnie "Adwokat", bo po "Prometeuszu" nieco zapadł do kolejnych obrazów tego filmowca u mnie zmalał.
Opadła mi szczęka jak zobaczyłem tytuł newsa, ale szybko ją pozbierałem, bo przecież to niezły wybór. Myślałem, że to żart, bo jeszcze przed chwilą na Facebooku znajomy wrzucił zabawną forografię, którą podzielił się w komentarzach Quagmire.
Dość zaskakująca decyzja ze strony Warner Bros., bo Ben nie był chyba nawet wymieniany wśród kandydatów. I sprawdziła się pogłoska, że szukany jest aktor trochę starszy. Tak naprawdę to Affleck od kolejnej swojej porażki jaką była "Dziewczyna z Jersey" i występie we wspomnianym "Hollywoodland", powrócił tam gdzie zaczynał, czyli do kina bardziej niezależnego.
Dzisiaj to na pewni nie Affleck z czasów takich wywiadów jak ten: http://www.youtube.com/watch?v=NMq6xDHBKwQ
Plakat może i w porządku, ujdzie w tłoku, nic specjalnego, ale ja dalej nie mogę przeboleć tego okropnego tytułu.
I pomyśleć, że projekt zaczynał od takiego tytułu roboczego jak "My, naród polski", nawiązujący do mowy Wałęsy z 1989 roku.
8/10 – Wspaniały odcinek. Retrospekcja z 11 września, w której Will po raz pierwszy prowadził wydanie to jeden z najbardziej emocjonalnych momentów tego serialu. Choć to nie tak ważny wątek to ta scena zapada w pamięć.
Podobała mi się tez walka Dona o sprawę skazańca, jak sądził redaktor niesłusznie skazanego. Miło też obserwować jak wszyscy ignorują sprawę Neala z rodzącym się Occupy Wall Street. Taka cisza przed burzą.
9/10 – Jak dobrze widzieć, że twórcy serialu robią dokładnie to czego oczekuje widz. Rok temu ostatni odcinek połowy sezonu pozostawił niesamowite uczucie pozytywnego niedosytu (wzorowy cliffhanger). Oczekiwanie było długie, ale "Blood Money", nowy odcinek serialu sprawia, że warto było czekać.
Akcja zaczyna się dokładnie tam, gdzie twórcy pozostawili widza z milionem pytań. Można było pójść na łatwiznę, jak w przypadku nowego sezonu "Dextera", gdzie przesunęli akcję o pół roku, niszcząc najciekawsze możliwe wątki. Ale mniejsza o to.
Spoilery
Wydaje mi się, że niewiele wydarzyło się w tym odcinku. Mało było tutaj Skyler czy Goodmana (który podobno otrzymać swój spin-off?), ale dwie sceny dialogów między bohaterami w pełni rekompensują i przypominają o esencji tego serialu.
Pierwszą z nich jest rozmowa Jesse’ego z Walterem, w której poraża to jak temu drugiemu przychodzi życie w kłamstwie (zaprzecza, że to on jest odpowiedzialny za śmierć Mike’a).
Druga z kolei to finałowa konfrontacja Waltera z jego szwagrem, na którą chyba wszyscy czekali. Niesamowite było obserwować w trakcie trwania odcinka zagłębianie się Hanka w sprawę W.W. Finałowa rozmowa zagrana jak na skrzypcach, niewątpliwie jedna z najważniejszych sekwencji w całej serii. A słowa Hanka "Nie wiem kim jesteś" wspaniale podkreślają zbliżającą się kulminację ich relacji.
Świetna zapowiedź, podobnie jak ta wcześniejsza, teaserowa.
Czekam! Dwa pozostałe sezony oglądało się świetnie.
Szkoda mimo wszystko.
W roli Bruce’a Wayne’a widziałbym też Michaela Fassbendera, zbliżającego się do czterdziestki.
Proszę czekać…