Mocne otwarcie, ale później nie dzieje się nic godnego zapamiętania i dopiero ostatnie 30 minut obfituje w niezłą akcję. Mi raczej film się dłużył, chociaż – patrząc po ocenach – jestem w mniejszości. Nawet nie jestem pewien w czym rzecz, "Ścigany" – film w podobnym klimacie – uważam za wybitny, a ta seria (mimo b. dobrego scenariusza) kolejny raz mnie zawodzi.
Inne tempo, inny humor, wszyscy bohaterowie to nagle wielcy wojowincy… to co było najlepsze w jedynce zostało wyrzucone do kosza. Tym bardziej zaskoczyło mnie, że za obie części odpowiedzielna jest ta sama osoba.
Kilka pierwszych scen bardzo nisko zawiesiło poprzeczkę, ale okazało się że film ma przesłanie, może nawet i oryginalne jak na epokę w której powstawał. Poza tym to przyjemna, chociaż trochę naiwna komedia.
Całe szczęście, że film nie traktuje siebie poważnie i bliżej mu do komedii niż horroru. Nie ma tutaj chwili na nudę, a wszystkie wydarzenia które udało się wcisnąć w te dwie godziny wystarczyłyby na dwa filmy. Porównianie do Indiany Jonesa jest nieunikione i o ile główny bohater jest mniej charyzmatyczny to ogląda się przynajmniej tak samo dobrze.
Moim zdaniem film jest niesamowity. Jasne, jeśli ktoś spodziewa się typowego horroru mocno się rozczaruje, bo film całkowicie polega na klimacie którym musi zarazić widza. Jedni to czują, inni nie.
Przyznam, że bardzo irytowało mnie to palenie fajek nad bezcennymi kopiami książek :)
Na początku nawet zabawny, ale później absurd przeplata się z nudą. Postacie "żony" i matki nic nie wnoszą do fabuły (a jeszcze nabrałem poczucia, że film może być jakaś manifestacją). Sama akcja w banku dobrze balansuje na linii komedii i absurdu (to też zasługa Al Pacino), ale wszystko co się dzieje poza wyszło nierealistycznie i niestety mało śmiesznie.
To naprawdę wyczyn zamienić oklepany do bólu motyw w rewelacyjny film. Nie widziałem jeszcze tak nieustępliwego pościgu, nikt nie udaje, nikt nie cechuje się skrajną głupotą w kluczowych momentach. Polecam.
Kiedy minie już pierwszy szok okazuje się, że film nie jest tak zły na jaki się zapowiadał. Może i nie ma klimatu, kreacje antagonistów są na poziomie filmu klasy B, ale za to całość jest lekkostrawna i nie wymagająca wiele od widza.
Pojedyńcze sceny zmieniają scenariusz o 180 stopni i bardziej szkodzą niż pokazują, że historia ma jeden, logiczny ciąg. Relacja Pingwina z Kobietą Kot, wybory burmistrza – to bardzo naiwnie rozwiązane wątki, na które poświęcono wcześniej większość krótkiego bądź co bądź filmu.
Historia komiksowego Jokera jest bardziej realistyczna niż fabuła nie jednego filmu. Duże zaskoczenie, wydawało mi się, że film o superbohaterach musi być efektowny, a reszta jakoś ujdzie. Tutaj całość trzyma równy poziom, do tego wręcz stopnia, że nie potrafiłbym wskazać jednej, wyróżniającej się sceny.
Proszę czekać…