John Harrison wziął się za ekranizację "Diuny" o niebo lepiej niż David Lynch czy Denis Villeneuve. U niego nie ma nudziarstwa czy prawie trzygodzinnych rozmów o religii czy wierze w Boga, tylko ukazane życie rodziny Atrydów, zakonu Bene Gesserit czy samych Fremenów. A gra aktorska wyśmienita – William Hurt jako książę Leto Atryda fenomenalny (dziwię się, że tak nisko ocenili jego grę aktorską, pewnie na ślepo wystawiali mu niskie noty), a Alec Newman w roli Paula Atrydy wypadł o niebo lepiej niż Timothee Chalamet czy Kyle MacLachlan. Tak samo Chani – Barbora Kodetova dużo fajniej zagrała ukochaną Paula Atrydy, aniżeli Zendaya czy Sean Young. Bardzo dopracowany miniserial, tylko niestety nie wszyscy to dostrzegli. 10/10
A mi bardziej od wersji Lyncha i Villeneuve’a. Osobiście uważam "Diunę" z 2000 roku za najlepszy film telewizyjny science-fiction, jaki kiedykolwiek nakręcono.
Prawdziwa porażka to filmy Denisa Villeneuve’a.
Cienki film, zapowiadał się ciekawie a potem zrobił się bałagan fabularny, bez ciekawych momentów, zakończenie dobija ten film.
@matinek cieszę się, że nie jestem sama w tym odczuciu, dla mnie również "John Carter" to film niczego sobie, widziałam go kilka razy i za każdym razem dobrze się na nim bawiłam
Moze ma pecha do zwyklych filmow to niech zajmie sie animacjami :) a tak poza tym to nie wiem czemu ale mi john carter podobal sie i szkoda ze wiecej nie bylo. Co do tej produkcji to mam watpliwosci niestety.
W koncu, tylko aby mnie nie zawiodlo bo czasami jak tworza cos na sile bo pierwszy byl popularny to nie zawsze sie im to udaje. Ale moglby chociaz nie byc gorszy ood poprzedniego ;)
Dla mnie to kolejny dowód na to, że Szumowska pokazuje rzeczy ważne w pretensjonalny sposób. Najmocniejsza strona filmu – Marek Walczewski.
Dziękuję , odpadam.
Proszę czekać…