"W kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku…" – Absolutna klasyka gatunku. Klaustrofobiczny klimat, który aż napiera na widza. Scenografia, postać ksenomorfa, aktorstwo rewelacja. BTW Warto poszukać sobie na YT sceny, które nie weszły do ostatecznej wersji filmu, a które były opisane w książce Alana Deana Fostera (np. Ripley, której udaje się znaleźć uwięzionego Dallasa, który prosi ją o to, żeby go zabiła – żeby nie skończył jako pożywienie Obcego).
Pamiętam jak lata temu oglądałam jakiś program w telewizji, w którym znająca się absolutnie na wszystkim, naczelna polska hejterka, Karolina Korwin Piotrowska powiedziała o Kristen Stewart, że jest jak Jodie Foster – co kuu..rwa? Kristen Stewart – aktorka z jedną i tą samą miną w każdej produkcji. Nie bez powodu nazywana miss zatwardzenia, przehajpowana przez "Zmierzch" (jeden z najgłupszych filmów, jakie widziałam).
W moim odbiorze, podobnie ja część pierwsza, typowy średniak. Efekty, efekty i jeszcze raz efekty, a co poza tym? Nic niestety, moi drodzy. Ale tak właśnie ma Disney.
Niektórzy uważają ten film za epicki, ja nie. Dałem mu ocenę siedem trochę na kredyt i to głównie dla Joaquina Phoenixa, ale też oczywiście Crowe’a. Niestety zafałszowanie historii zawsze mnie denerwuje, gdy oglądam. Poza tym wcale mnie nie wciąga. Mogę sobie spokojnie bez reklamy pójść w trakcie seansu do kuchni zrobić kanapkę, czy zaparzyć kawę.
"Nikt nie gwarantował ci, że życie rodzinne jest samą atrakcją." – Dla mnie to jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat. Seweryn i Konieczna rewelacyjni, a malarstwo Beksińskiego uwielbiam.
Ostatnia dobra część całej serii. Fabuła nieźle się klei (oprócz wątku z niezauważeniem ciąży Petry przez Emiliena). Fajnie, że Sylwek zgodził się na występ gościnny. Czołówka a’la Bond też niezła.
Dobry stary thriller, który zdaje się zaczął serię Piranii. Faktycznie, że trochę kopia Szczęk, szczególnie jeśli chodzi o same rozgrywanie akcji i narastanie klimatu. Oglądało się dobrze.
Jak ktoś lubi parodie, nie powinien być zawiedziony. Aktorka grająca Beccę sto razy lepsza od Kristen Stewart, która w "Zmierzchu" cały czas albo oblizywała usta, albo je otwierała, albo zachowywała się tak, jakby miała bezdech i szukała tlenu.
Faktycznie, znakomita kontynuacja, ale… Do klimatu jedynki jednak daleko, przynajmniej dla mnie, ale to pewnie kwestia innej konwencji, innego sposobu podejścia do uniwersum obcego. Tak czy siak wielkie dzieło Camerona, znakomitego reżysera. Szkoda, że później zajął się Avatarami.
@dawidek98 P.S. Aha a co do Prometeusza się nie zgodzę, ale tak czasami jest z naszymi gustami, chociaż rzadko. Mi się Prometeusz bardzo podobał.
Proszę czekać…