Remake horroru z 1960 roku. Pewnego dnia w malutkim miasteczku Midwich, wszystko co żywe zapada w śpiączkę trwającą sześć godzin. Dziewięć miesięcy później, w tym samym czasie rodzi się dziewięcioro dzieci. Szybko okazuje się, że są one niemal identyczne i niezwykle szybko się uczą. Dzieci posiadają również moc pozwalającą im kontrolować ludzi. Problem w tym, że nie są ludźmi i zamierzają podbić nasz świat. Asmodeusz
Pozostałe
Chyba jestem w mniejszości, dla mnie to całkiem niezła produkcja. To też kolejny film o obcych, którzy chcą wyeliminować z życia uczucia. Co ciekawe autor powieści na podstawie której powstał film, weteran II wojny światowej, często przemycał w swojej twórczości lęki związane z totalitaryzmem i eugeniką. Dzieci z Midwich mają cechy, które mogą budzić skojarzenia z nazistowskim ideałem aryjskim – są blondynami o jasnych oczach (w filmie i książce podkreśla się ich specyficzny, niemal nieludzki wygląd). Posiadają też wyczucie własnej wyższości nad "zwykłymi" ludźmi, których traktują jak gatunek podrzędny. Wyndham opiera fabułę na walce o przetrwanie gatunków. Dzieci reprezentują nową, "doskonalszą" formę życia, która dąży do zastąpienia starej (ludzi). Jest to bliskie nazistowskiej interpretacji teorii Darwina, w której silniejsza rasa ma prawo (a wręcz obowiązek) wyeliminować słabszą.