Bohaterem piątej części Piły jest Hoffman (Costas Mandylor) ostatnia osoba, która przeżyła gry Pana Układanki (Tobin Bell), zarazem będąc jedyną osobą mogącą kontynuować jego dzieło. Gdy ktoś jest bliski odkrycia jego sekretu, Hoffman udaje się na polowanie, by wyeliminować zagrożenie... Tomassh
Nudy nudy nudy. Mało mocnych scen (była tylko jedna, która zniesmaczyła mi seans), główny wątek to już nie "gry" a zakończenie takie sobie.
Edit: Jednak podwyższam ocenę na 4 lub 5. Dawniej byłam nastawiona głównie na mocne sceny, teraz, po powtórce, patrzę z nieco szerszej perspektywy i nie na film o pułapkach, a jako na portrety psychologiczne postaci (tu Hoffmana – znając już dalsze jego losy i myślę, że jednocześnie wiedząc, co scenarzyści chcieli przekazać (że każdego prędzej czy później dopadnie karma)), układankę retrospekcji i klimat.
6/10 – Niestety,ale faktycznie coraz słabsze są kolejne odsłony "Piły":(( Powielanie poprzednich części,tylko pułapki pojawiają się nowe,no i retrospekcje w których idzie się już pogubić,jeżeli nie zrobi sobie się obejrzenia wszystkich części po kolei. Ciekawość zakończenia tej serii jednak zwycięża i "Piłę VI" też obejrzę jak tylko będę miał możliwość :))
To jest właśnie dziwne, i mam tak samo. Wprawdzie Piła 6 jest już trochę lepsza od 5 części, ale i tak po każdej kolejnej odsłonie mam już dość aktorstwa polegającego tylko na krzyku, głupkowatego sadyzmu, niesamowitego farta Hoffmana, niepotrzebnych retrospekcji i coraz mniej mnie obchodzącej "intrygi". A Piłę 7 i tak pewnie obejrzę, ciekawość? nadzieja na zakończenie rodem z "jedynki"? Sam nie wiem.
Pozostałe