@Darth_Artur
Naprawdę przygodowy – Dla mnie ten film jest klasyką kina przygodowego, pełen epickich przygód, fantastycznych postaci i stworów. Efekty na dzień dzisiejszy wydają się być trochę śmieszne, to jednak mają swój specyficzny klimat, a takie stworzenia jak Kraken czy Meduza w dalszym ciągu robią wrażenie i budzą strach. Sądzę, że u wielu osób w moim wieku to właśnie ten film ukształtował to jak wyobrażamy sobie wiele mitycznych istot.
8/10 – bardziej działał na mnie jak byłem młodszy, jednak wciąż to dobry film:)
> Karina85 o 2009-09-18 12:39 napisał:
> choć czegoś mi w tym filmie zabrakło,może poprostu jakiegoś elementu zaskoczenia
oO
W tym filmie nie ma elementu zaskoczenia? Na pewno ten sam film widziałaś?
Również składam podpis pod tym pomysłem. W końcu tacy użytkownicy którzy prawie nic nie dodają, a sporo piszą (jak np. ja;) ) sporo wnoszą do strony i fajnie by było widzieć jaką kto ma aktywność w sumie a nie tylko w miesiącu. Można by np. wprowadzić trzeci kolor/rodzaj gwiazdek.
> justangel o 2009-09-13 19:22 napisał:
> A co do kwestii pytania dlaczego lubimy się bać: w kilku stronach na ten temat
> dość ciekawie pisze Iwona Kolasińska we wstępie do książki: "Kobieta i demony. O
> widzu horroru filmowego." Kilka fragmentów zamieszczam poniżej.
> Chcemy "przeżyć niezwykły dreszcz emocji zrodzony na bazie gry z własnymi, mniej
> czy bardziej uświadamianymi, lękami"
> jest to "gra człowieka ze strachem"
No to jest takie nawet dość oczywiste. To, że ludzie chcą się bać jest niezaprzeczalne.
> "Horror filmowy (…) dotyka istoty sztuki w ogóle, u źródeł której był lęk
> (emocja prymarna). To, że u zarania sztuki tkwi lęk, grecy określili w metaforze
> w której Pegaz, uosobienie poezji, zrodził się z krwi Gorgony – symbolu lęku."
To już wiedza taka typowo akademicka:)
> " Źródło przyjemnych doznań w obcowaniu z ekranową groza wynika z faktu, że ów
> strach (ze względu na swe pochodzenie) de facto nie jest rzeczywisty. Twórcy
> horrorów dostarczają widzom przeżyć opartych na efekcie szokowym, by
> zadośćuczynić ludzkiej potrzebie katharsis:horrory bowiem pozwalają ich widzom
> bać się w kręgu fikcji po to, aby nie musieli byac się w rzeczywistości. Nawet
> gry świat przedstawiony w filmie graniczy z makabrą (…) widzowi pozostaje ta
> błoga świadomość, że obcuje wyłącznie z fikcją."
To jest chyba istota sprawy – jest lęk ale do pewnego stopnia kontrolowany, właśnie przez fakt, że to co widzimy na ekranach nie jest prawdziwe.
Dzięki za ten wpis. Może kiedyś sam sięgnę po jakieś książki o filmach:)
> majak01 o 2009-09-13 14:14 napisał:
> Znikający punkt oglądałem – nie jestem do końca przekonany czy odzwierciedla ową
> zasadę. Raczej hipisowski luźny styl życia i też dążenie do określonego celu.
Dlatego napisałem że on na swój sposób, zależy jak się na to spojrzy i jak generalnie odbiera się tą filozofie. Bo każdy w jakiś tam swój sposób to postrzega. Ale pozostałe filmy co wymieniłem są raczej bardziej pasujące.
A też miałem pytać czy to na jakiś język polski czy tylko tak dla siebie. Jak mówisz, że tak dla siebie to polecam ten drugi film co wymieniłem. Kilku moich znajomych stwierdziło ze on jest inspirujący do działania, więc coś w nim musi być.
Niektórzy twierdzą? Dla mnie to było oczywiste od pierwszego zwiastuna. Wybór RPA na miejsce akcji filmu nie mógł być przypadkowy. Również kampania reklamowa "for humans only" itp. Mam nadzieję że film dogłębnie pokaż ten wątek, że nie jest to tylko kampania reklamowa. Z niecierpliwością czekam na polską premierę.
W ogóle artykuł prawie dokładnie trafił w mój plan kinowy. Tylko niebezpiecznej rozgrywki nie planuje zobaczyć w kinie, a na resztę filmów z kategorii "warto" mam zamiar się wybrać.
To jest bardzo szeroki temat, praktycznie połowa komedii romantycznych się na tym opiera. Ale z takich sensowniejszych propozycji:
Gitara – o śmiertelnie chorej kobiecie, która postanawia w obliczu śmierci żyć inaczej niż dotychczas
Ale jazda! – koleś rzuca wszystko i jedzie w trasę, film dziwny, z lekka fantasy, ale jeśli szukasz czegoś inspirującego to ten bym polecał
znikający punkt – może dziwny przykład, ale na swój sposób realizuje tą filozofie
Jak coś mi się jeszcze przypomni to napiszę.
Nawet zabawny. – Nie będę ukrywał, że obejrzałem film tylko dlatego że na okładce DVD była Monica Bellucci. Jednak film generalnie cały dość przyjemnie się ogląda, tylko trzeba do niego podejść bardziej jak do komedii niż do dramatu. Ma całkiem sporo zabawnych sytuacji, ale nie tak bezpośrednio podanych jak np. w typowych amerykańskich komediach. Jest to raczej obraz przy którym widz się uśmiechnie niż zaśmieje.
7/10 nie jest to jakieś dzieło, ale ogląda się dobrze
SPOILER
> justangel o 2009-09-12 17:22 napisał:
> Ale przy okazji mogło tez chodzić o pokazanie, że
> taką chorobę trudno rozpoznać (bo mąż-lekarz nie wiedział co się dzieje), o to,
> że chorobę trudno leczyć. Ale to już taka moja interpretacja, bardzo
> subiektywna.
Jak dla mnie to prędzej nie że trudno leczyć, a trudno rozpoznać może. Bo z tego co mi się wydaje to jej mąż był psychologiem (tak wynikało z jego metod działania), a ona powinna być leczona u psychiatry (przynajmniej tak wnioskuje na podstawie mojej ubogiej wiedzy:-) ).
KONIEC SPOILERÓW
> Wiesz co, też chciałabym zobaczyć miny tych ludzi:) Bo dla mnie, to jak się
> idzie do kina, to trzeba się choć trochę zorientować na co się idzie, żeby potem
> nie być zdziwionym:) A jeśli ktoś dal się skusić promocją i nie poczytał o co
> chodzi, to sam jest sobie winien
No ale co miał zrobić? Obejrzał zwiastun, zainteresowany wszedł na fdb i przeczytał opis, sprawdził kto gra, kto jest reżyserem. Prawdopodobnie stwierdził że będzie to niebanalny horror i poszedł do kina, a w kinie pewnie parę razy zamykał oczy, albo nawet wyszedł.
> Też racja, ale nie ma co się dziwić. Szczerze: są to jedne z bardziej brutalnych
> scen, które zrobiły na mnie takie wrażenie. przez tydzień po seansie miałam
> przed oczyma obrazy z tego filmu.
Nie Ty jedna:-p
> Ale kino jest po to by wzbudzać emocje, także negatywne (w sensie strach,
> obrzydzenie). Po to powstają filmy grozy, by widz się bał. Jest mnóstwo książek
> na temat psychologii filmu grozy poświęconych temu, dlaczego lubimy się bać. Bo
> to, że lubimy sie bać nie ulega, dla psychologów i filmoznawców, żadnej
> wątpliwości. Jak chcesz to mogę sięgnąć po którąś z nich i spróbować wyjaśnić
> dokładniej to zjawisko.
Wydaje mi się, że mniej więcej wiem na czym to polega, ale jeśli masz coś ciekawego i masz czas napisać to z chęcią bym poczytał.
SPOILERY
> justangel o 2009-09-12 14:56 napisał:
> Męża próbuje zabić (czy przywiązać do tej chatki)
> po to aby nikt się nie dowiedział, co ona zrobiła. Łechtaczkę wycina być może,
> aby samą siebie ukarać i uzyskać odkupienie (???) (bo to przez sex nie uratowała
> synka, a męczy ją ciągle poczucie winy)
Generalnie to co piszesz, ma sens i mnie przekonuje, ale o tym zaraz. Najpierw o tym co w cytacie. Wydaje mi się, że te brutalne zachowania już nie miały jakichś podstaw logicznych, że były one już wynikiem choroby. Tak samo zwiększony popęd seksualny, taka sytuacja że człowiekiem kierują już instynkty, a nie racjonalne myślenie.
No dobra, to wyjaśniliśmy sobie o czym był film. Ale mnie by bardziej interesowało, po co on powstał? Co reżyser chciał powiedzieć, tak jak pisze juskowiak w temacie: "co poeta miał na myśli". Wstał rano i stwierdził nakręcę poryty film? Czy może miał styczność z czymś takim w życiu i musiał to z siebie wyrzucić? Czy po prostu "ambitność" tego filmu polega tylko na tym że porusza taki temat, ale już nie nakierowuje na żadne wnioski?
> Czy to jest materiał na film? Moim zdaniem jak najbardziej.
Ale czy kinowy film, tak intensywnie promowany. Chciałbym zobaczyć miny ludzi którzy nieświadomi niczego oglądali go w kinie.
> Czy zmusza do przemyśleń – widać tak, skoro pojawiają się komentarze, gdzie
> każdy na swój sposób go interpretuje. Tyle, że film jest bardzo brutalny w
> sposobie pokazania tematu i to powoduje, że większość ludzi ocenia go
> negatywnie.
No właśnie, ale zwróć uwagę, że większość ludzi komentuje jego brutalność, a nie treść.
Proszę czekać…