Halloween 2018/I

Jamie Lee Curtis powraca w ikonicznej roli Laurie Strode, by w ostatecznej rozgrywce stawić czoła Michaelowi Myersowi, zamaskowanej postaci, która prześladuje ją od kiedy udało jej się uciec z morderczej zabawy halloweenowej cztery dekady temu

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 4 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 37 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Jamie Lee Curtis
jako Laurie Strode
Judy Greer
jako Karen Strode
Nick Castle
jako Michael Myers
Virginia Gardner
jako Vicky
Will Patton
jako Hawkins
Toby Huss
jako Ray
Miles Robbins
jako Dave
Haluk Bilginer
jako Sartain
Andi Matichak
jako Allyson
Jefferson Hall
jako Martin
Christopher Allen Nelson
jako Oficer Francis
Omar J. Dorsey
jako Barker, szeryf

Fabuła

Jamie Lee Curtis powraca w ikonicznej roli Laurie Strode, by w ostatecznej rozgrywce stawić czoła Michaelowi Myersowi, zamaskowanej postaci, która prześladuje ją od kiedy udało jej się uciec z morderczej zabawy halloweenowej cztery dekady temu opis dystrybutora

Gatunek
Horror
Słowa kluczowe
izolacja, sadyzm, przemoc, strzał w głowę zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2018-10-26 (kino), 2018-09-08 (świat)
Dystrybutor
UIP - United International Pictures
Wytwórnia
Blumhouse Productions
Miramax
Rough House Pictures zobacz więcej
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Halloween H40: Forty Years Later (USA) (tytuł roboczy)
Halloween Returns (USA) (tytuł roboczy)
Czas trwania
106 minut
Budżet
10 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 14 wiadomości

Recenzje

Miód i krew. Halloween to ścisła czołówka horrorów ostatnich dwóch dekad – zapięta na ostatni guzik, dopracowana w każdej scenie czy dialogu. Świeża i nostalgiczna – brutalna i urocza. 8
  • 2018-11-06
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Gwałty, morderstwa oraz inne degeneracje nie tylko wypełniają niezliczoną ilość remake'ów slasherów – w podobne sformułowania można ubrać stosunek twórców do podjętych filmów. Nowy Koszmar z ulicy Wiązów palił nam powieki, Teksańska masakra wbijała igły w fotel, zaś Piątek trzynastego sypał cukier do popcornu. W całej tej beznadziei są jednak wyjątki. Już dawno nie było filmu, który z taką czcią i oddaniem podszedłby do materiału źródłowego, jak tegoroczny Halloween.

Historia Halloween kołem się toczy: równo co 20 lat pojawia się film wydobywający serię z gatunkowego szamba przeciętniaków. Niestety, los pozostałych odsłon jest bliźniaczo podobny do wszystkich popularnych horrorów lat 70. i 80. ubiegłego stulecia, gdy głośne hity kina grozy stopniowo ulegały degradacji, trafiając w coraz niższe kręgi filmowego piekła. Im niżej, tym budżet malał, a i twórcy coraz częściej tracili czas na mazanie planu czerwoną farmą, zamiast błyskotliwie skupić się na procesie produkcji. Na samym dole Michael Myers okazywał się marionetką na usługach sekty, Freddy był pedofilem, zaś Leatherface przebierał się za kobietą i malował usta szminką (wszystko z winy matki, jak dowiedzieliśmy się w ostatnim prequelu – najbardziej nieudolnym odczytaniu Freuda, jakie kiedykolwiek ujrzało światło dzienne). Czy jest zatem sens kontynuować historię ikon kina grozy? Oczywiście!

Świat byłby wspaniałym miejscem, gdyby wszyscy twórcy z takim oddaniem i czcią podeszli do materiałów źródłowych jak miało to miejsce w tegorocznym Halloween. Jeff Fradley, David Gordon Green oraz Danny McBride zobaczyli Halloween: Resurrection, uderzyli ręką w stół i krzyknęli: "Basta!". Usiedli nad pustą kartką, zerknęli na hollywoodzkie mody, następnie napisali reboot kompletny: samoświadomy, ale też klasyczny, odwołujący się do schematów oryginału, ale niebojący się dekonstruować pewne klisze oraz oczekiwania widowni. Przede wszystkim: sprawiający radochę każdemu, komu klasyk Carpentera leżał na serduchu.

Początkowa niepewność wobec Halloween ustępuje wraz z pojawieniem się napisów wprowadzających. Czcionka koresponduje tutaj z tą, użytą w pierwszym filmie Carpentera. Jesteśmy w domu – to pewne. Gdyby ktoś wątpił, twórcy mają mu do zaoferowania pewien sprytny żart. Lista płac z początku pierwszego Halloween wyświetlana była obok klasycznej, wydrążonej dyni bardzo dobrze kojarzonej z amerykańskim świętem. Tym razem podobne warzywo przechodzi proces gnicia, z tym wyjątkiem, że całokształt wyświetlany jest od tyłu. Dynia powstaje z zielonej pulpy. Twórcy zaznaczają w ten sposób, że wypełzają z nieurodzaju poprzednich części, aby zrealizować tytuł w pełni zasłużony, słusznie odcinający się od fatalnych odsłon z przeszłości.

Już sam proces produkcji budził spore nadzieje. Na plan wrócił odtwórca postaci Myersa z oryginału, zaś błogosławieństwo producenta wykonawczego dał sam John Carpenter. Projekt realizowany był natomiast przez studio Blumhouse Pictures – najważniejszą wytwórnię współczesnego kina grozy. Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania. Klimat reboota idealnie koresponduje z klaustrofobiczną konwencją pierwszego Halloween, twórcy parafrazują najbardziej ikoniczne ujęcia, a amerykańskie przedmieścia znów doświadczają grozy, jaka nie śniła się ich mieszkańcom w najgorszych koszmarach.

Tytuł stanowi bezpośrednią kontynuację klasyka Carpentera. Akcja rozgrywa się współcześnie – dokładnie 40 lat po krwawej masakrze, którą w latach 70. wywołał Michael Myers. Chociaż historia o tamtych wydarzeniach zdążyła już przekształcić się w miejską legendę (aluzje do poprzednich części), są jeszcze postacie, które doskonale pamiętają morderstwa nieobliczalnego psychopaty. Do ich grona zalicza się Laurie Strode (Jamie Lee Curtis we własnej osobie). Jedyna osoba, której udało się przetrwać feralną noc sprzed czterech dekad. Niegdysiejsza "the final girl" teraz przemienia się w damę ze strzelbą, której Furiosa i Sarah Connor bałyby się podskoczyć. W zasadzie cały film stanowi feministyczne rozliczenie pod flagą #MeToo – doskonale prezentują to sceny balu kostiumowego. Postacie przebierają się kolejno: on – Bonny, ona – Clyde. Transgenderowe relacje wybrzmiewają nawet z odgórnych ról, podyktowanych wymogami gatunkowymi. Zaprzepaszczony zostaje mit o "cnotce-niewydymce", która do łóżka nie pójdzie, alkoholu nie skosztuje, lecz przetrwa atak nieobliczalnego zła. Teraz, aby bronić się przed Myersem, należy przekształcić swój dom w gigantyczny arsenał, pełen tajemniczych schronów i pułapek. Trzy kobiety, trzy pokolenia Hollywoodu, przez wiele dekad zdominowane patriarchatem, jednoczą siły w walce z męskim antagonistą. Tam, gdzie jedni potrzebują siły, innym wystarcza trochę sprytu...

Halloween jest filmem do bólu autotematycznym – z jednej strony komentuje wyżej wspomnianą sytuację Hollywoodu w rękach mężczyzn. Z drugiej – prowadzi nieustanną grę z widzem. Przekracza granicę zabijania dzieci, by nagle wyhamować, kiedy poczucie dyskomfortu odbiorców powoli zaczyna wrzeć. Serwuje pulpową głupotkę i momentalnie zbacza z jej szlaku, jakby twórcy chcieli powiedzieć: "pamiętacie Halloween 6 albo Resurrection? Na każdym kroku możemy zepsuć to wykwintne danie – krwisty stek – wlewając do gara wtórne pomyje. Znamy jednak przepis. Doskonale wiemy, dla jakiej restauracji gotujemy potrawy. Zadbamy o szczegóły".

Miód i krew. Z uśmiechem na ustach obserwuję kondycję współczesnego kina grozy, które po latach wtórnej bezcelowości nareszcie odnalazło pomysł na siebie. Twórcy wiedzą, że realizując kolejną część serii, wpisują się do przepastnej księgi popkultury. Mogą zostać zapamiętani, jak osoby odpowiedzialne za Piątek trzynastego IX: Jason idzie do piekła. Wybierają inną drogą. Halloween to ścisła czołówka horrorów ostatnich dwóch dekad – zapięta na ostatni guzik, dopracowana w każdej scenie czy dialogu. Świeża i nostalgiczna – brutalna i urocza. Szczegółowo lepiąca każdy "easter egg" oraz nawiązanie do pierwszej odsłony cyklu. Przy tym komentująca współczesną branżę filmową – wszak nóż ma przecież falliczny kształt...

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Leigh Whannell był zainteresowany odtwarzaniem Michaela Myersa. zobacz więcej

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 8 powiązanych

Komentarze 6

pajki_filmaniak 2018-10-28 8

pozytywnie mnie zaskoczył warto iść do kina

MARTIN007 2018-11-10 8

W tym roku „Halloween“wypadł bardzo dobrze, klasyka powraca na wysokim poziomie. Film powoli rozkręca się, ale nie nudzi bo przyzwoicie wszystko rozpisane jest. Aktorsko dobrze, bo gość w białej masce i tak daje popis w swoim fachu.

Siwy1984 2018-11-01 8

Udana kontynuacja – Wczoraj zaliczyłem seans w kinie i muszę się przyznać że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony.
Fani pierwszej części z 1978 roku z pewnością nie będą narzekać.
Tylko zapominamy o cyklu od 2-8 ponieważ jest to kontynuacja wspomnianej pierwszej części i nie ma ona nic wspólnego z tymi wszystkimi następnymi starymi częściami Halloween ukazanymi po jedynce.

Adrenochrom Siwy1984 2018-11-04

@Siwy1984 A przecież Laurie Strode zginęła w ósmej części serii, więc jakim cudem powróciła w tej?

Siwy1984 Adrenochrom 2018-11-05 8

@Adrenochrom
No właśnie dlatego wspomniałem o tym że "zapominamy o cyklu od 2-8" , bo jest to kontynuacja wyłącznie pierwszej części z 1978 roku zapominająca całkowicie o następnych częściach tej serii które powstały po jedynce , a jak wiadomo w jedynce Laurie Strode nie zginęła..
Mówiąc wprost zabierając się za ten film , zapominasz że kiedykolwiek powstała dwójka , czwórka , piątka , szóstka , H20 , i Resurrection.

Przemopgx 2018-10-28 7

Nie jestem mega miłośnikiem horrorów ale jak dla mnie to był bardziej thriller.
Można obejrzeć.

Współtworzą