No głęboka rozkmina tego psychologa ewolucyjnego – ludzie posiadają wrodzony instynkt rodzicielski, a to — !tu będzie już prawdziwy szok! — owocuje troską i sympatią do młodych:-D
@Movieman Oj Gracjan, nie wiem. W moim wpisie mianem "proste i niewyszukane" określiłem seriale podane przez siebie; nie zastanawiałem się, które seriale z listy też takie są…. także nie pomogę;-(;-(
@Bernadetta_Trusewicz Wow, ale Ci zazdroszczę udziału w tym festiwalu:-) Ja do Wrocławia mam prawie 500 km i jeszcze nie udało mi się tam dotrzeć na Nowe Horyzonty:-( Pewnie świetna impreza, co? ….
Oj, Justyna, ale clickbait Ci się udał;-)
@Bercik022 Zabawna logika. Ciekawe skąd bierze się Twoje przekonanie, że Deadline napisał prawdę, gdy prostował nieprawdziwe info HR. Skąd pewność, że to nie Deadline się wygłupiło, bo dementowało sprawdzone informacje podane przez HR ?!?
O, temat pierwsza klasa. Miałem okazję obejrzeć dokument o Solimanie. Niesamowita, barwna historia życia – pierwszy czarnoskóry na salonach, wielki mistrz wiedeńskiej loży masonów (którą zresztą zreformował, kładąc po raz pierwszy nacisk na wiedzę i nauczanie, co szybko rozeszło się po reszcie europejskich lóż), najprawdopodobniej dobry znajomy Mozarta, skończył… no cóż, nie będę spojlerował.
Oo opisie filmu można sądzić, że życie Solimana będzie w nim jedynie narzędziem do skomentowania wartości/spraw uniwersalnych, a przez to jakże aktualnych – tożsamości, emigracji, wolności, równości, ksenofobii i rasizmu.
Ps. Bernadetto, widziałaś już tę produkcję? Jestem bardzo ciekawy, ile twórcom udało się z historii Solimana opowiedzieć i jak zakończyli jego życie.
Pozostaje tylko pogratulować wyszukanego, oryginalnego gustu i nie głosowania na "lekkie, łatwe i przyjemne" produkcje ;-) Ja osobiście wolałbym, żeby na tej liście znalazły się takie niewyszukane, proste serialiki jak choćby Chernobyl, True Detective, House of Cards, Black Mirror, The Handmaid’s Tale czy Boardwalk Empire… Ale co ja tam wiem, w końcu nie jestem "dziennikarzem" żadnego Holiłudowego Reportera :-b
Trzymam kciuki, żeby tym razem znowu nie zrobił z gęby cholewy. Z niego jest Bond jak z koziej dupy trąba.
Do tej pory raczej bawiło mnie to absurdalne i groteskowe podejście przemysłu filmowego from USA do tematu…. Ale teraz: nie wierzę, że można być tak pozbawionym jakiejkolwiek wiedzy, mądrości, zdolności myślenia – bo tego przecież, nawet przy ogromie dobrej woli, nie można nazwać pełnym indolencji lub nieprzyzwoitym sposobem na przypodobanie się masom. To jest tak przegięte, że tragiczne :-(
1. Martyna, to chyba pierwsza Twoja recenzja, na którą się natknąłem i którą przeczytałem. Całkiem zgrabnie się to czytało – choć literatem nie jestem, więc to pewnie mało znacząca ocena. 2. Mam ogromną nadzieję, że mój odbiór będzie podobny do Twojego, zresztą liczę na to, bo bardzo podobała mi się ekranizacja Gry Geralda w wykonaniu Flanagana – facet czuje Kinga, a to mega plus. 3. To kolejna recenzja, w której dużo miejsca poświęcono nawiązaniom do Lśnienia – wynika z tego, że nawiązań takowych jest po prostu sporo – co budzi mój lekki niepokój, bo każdy kto czytał "Dr. Sen" wie, że w książce nawiązania do literackiej poprzedniczki są ograniczone do minimum i książka na dobrą sprawę w ogóle ze Lśnienia nie czerpie i nie korzysta. Choć to, że ekranizacja mocno różni się od literackiego pierwowzoru to niekoniecznie zarzut – patrz Lśnienie Kubricka – majstersztyk o obłędzie spowodowanym izolacją, poczuciem zamknięcia i klaustrofobią; Lśnienie Kinga – majstersztyk, jeżeli chodzi o domy, które żyją własnym życiem i są złe z natury. Dwie różne, a równie dobre wizje.
Trzymam kciuki, żeby nowy Flanagan mi się spodobał ;-)
Proszę czekać…