Aktywność

Moim zdaniem film jest niesamowity. Jasne, jeśli ktoś spodziewa się typowego horroru mocno się rozczaruje, bo film całkowicie polega na klimacie którym musi zarazić widza. Jedni to czują, inni nie.

Przyznam, że bardzo irytowało mnie to palenie fajek nad bezcennymi kopiami książek :)

Na początku nawet zabawny, ale później absurd przeplata się z nudą. Postacie "żony" i matki nic nie wnoszą do fabuły (a jeszcze nabrałem poczucia, że film może być jakaś manifestacją). Sama akcja w banku dobrze balansuje na linii komedii i absurdu (to też zasługa Al Pacino), ale wszystko co się dzieje poza wyszło nierealistycznie i niestety mało śmiesznie.

Ścigany (1993)

To naprawdę wyczyn zamienić oklepany do bólu motyw w rewelacyjny film. Nie widziałem jeszcze tak nieustępliwego pościgu, nikt nie udaje, nikt nie cechuje się skrajną głupotą w kluczowych momentach. Polecam.

Kiedy minie już pierwszy szok okazuje się, że film nie jest tak zły na jaki się zapowiadał. Może i nie ma klimatu, kreacje antagonistów są na poziomie filmu klasy B, ale za to całość jest lekkostrawna i nie wymagająca wiele od widza.

Pojedyńcze sceny zmieniają scenariusz o 180 stopni i bardziej szkodzą niż pokazują, że historia ma jeden, logiczny ciąg. Relacja Pingwina z Kobietą Kot, wybory burmistrza – to bardzo naiwnie rozwiązane wątki, na które poświęcono wcześniej większość krótkiego bądź co bądź filmu.

Batman (1989)

Historia komiksowego Jokera jest bardziej realistyczna niż fabuła nie jednego filmu. Duże zaskoczenie, wydawało mi się, że film o superbohaterach musi być efektowny, a reszta jakoś ujdzie. Tutaj całość trzyma równy poziom, do tego wręcz stopnia, że nie potrafiłbym wskazać jednej, wyróżniającej się sceny.

Apocalypto (2006)

Na dwie godziny przykuwa do ekranu, ale po jednej sesji już nie ma po co wracać. Fabuły tu prawie nie ma, za to jest akcja, akcja i jeszcze więcej akcji. To nie jedyny plus, a cały film odebrałem bardzo pozytywnie – aktorstwo pozwala całości tak naturalnie płynąć, ujęcia są mistrzowskie, a końcówka intryguje. Tylko szkoda tej jednowymiarowości.

Skojarzył mi się z "Zapachem Kobiety" i na tle tego porównania wypada przeciętnie. Nie nudzi, ale też nie zostaje w pamięci. "Przyjemny" to odpowiedni przymiotnik.

Tragedia. Pierwsza połowa to przeciągnięte sceny, powroty do jedynki i może 30% substancji. Dalej nie jest lepiej, jeden idiotyzm goni kolejny, ale przynajmniej coś się dzieje. Zamiast dwójki polecam obejrzeć remake.

Mistrzowsko poprowadzony jeszcze przed wizytą w barze. Tempo akcji, aktorstwo, dialogi – wszystko zagrało jak w mało którym filmie.