Ta część wyjątkowo nudna, ma śmieszne momenty, jak ostatnia walka ze zbirami, ale i sporo zapychaczy, przez co film się dłużył mi.
Super komedia na rozerwanie.
Fajny do obejrzenia na raz w sobotni wieczór. Momentami do śmiechu, momentami do wzruszenia, chociaż niczym oryginalnym się nie wyróżnia.
Te historię przedstawiono już w wersji z 1972 r. i przyznam że tam bardziej mi spasowała. Nie ma żadnych zmian, co oznacza wtórność. Mary Ellen Trainor mimo że jest nie zła w tej postaci (w sensie gry), to nie umywa się do Joan Collins. 6/10
Co za wyobraźnia! "Pies andaluzyjski" się chowa ze wstydu…
Całkiem przyjemna parodia bonda w stylu chińskim. :D
@Chemas
Tu raczej chodzi o to, że poza etapem produkcji mamy też etap post-produkcji. Do tego do czasu premiery film zawsze może mieć wprowadzone zmiany (np. zostać przemontowany, zostać nakręcone jakieś dodatkowe sceny czy edycja efektów specjalnych).
7/10 naprawdę przyjemnie się oglądało. Klimat w tym filmie mógłby przypominać trochę klimat w czasach PRLu. Bieda, bloki, kobiety ledwo wiążące koniec z końcem, patriarchat, podejście do wychowania dzieci. Film jest uniwersalny, o miejscach które były nie tylko w Madrycie, o ludziach którzy mogliby mieszkać w wielu innych miastach. A wszystko to łączy specyficzny dla Almodovara humor, oraz postacie silnych kobiet, które chcą zmienić swój los.
Jak mieliby rozwiązać kwestię przebywania w obozie koncentracyjnym dla Magneto o tym kolorze skóry? Bądź co bądź to dość istotna kwestia genezy tej postaci…
SPOJLER → Trzyma w napięciu, ma dobre niespieszne tempo. W klimacie "Inwazji porywaczy ciał", tylko przemiana jest na innej zasadzie. Można się też zastanawiać, czy to opowieść o wstrętnych ufoludach, które chcą zastąpić ludzi, czy opowieść o matce z problemami psychicznymi, która to wszystko sobie wyobraziła (nie zażywała leków, końcówka ze spaleniem domu, gdzie został mały człowiek-kosmita – a co z jego szczątkami?).
Proszę czekać…