Dawson i Joey to wioadący duet, ale mnie na zawsze wbiła się w głowę Michelle Williams. Jej prezentacja Jennifer i te uczucia w scenach. Świetne.
I w filmie potrafiła zagrać bez maniery i zaśpiewać chwytliwe utwory. Bardzo lubię.
Dla mnie to dobra satyra. I ostatnia scena z pastorałką Ewy Bem i tekst starszego pana o tradycji.
Proszę czekać…