Oblicza śmierci z 1978 to jeden z tych filmów, który skutecznie potrafi wywołać traumę na dość długo. W sumie interesująca ta nowa koncepcja. Może wyjść dobry horror. Trzymam kciuki.
Bardzo lubię Jennifer Grey, ale to już raczej daleko będzie stać od oryginału. W pierwszej części rządziła muzyka, a Hungry eyes czy Time of my life pamięta się po latach. Nie wiem czy teraz muzycznie to podoła. I obsada tam też, sam klimat połączenia lat 60. i 80. robił swoje. A jeszcze była jedna kontynuacja przecież, to to będzie już druga.
Niesamowity pieśniarz i dobry warsztatowo aktor cóż więcej można chcieć. Umieć tak majestatycznie śpiewać w tylu językach.
Proszę czekać…