Kong: Wyspa Czaszki 2017

Kong: Skull Island

Film śledzi losy zespołu badaczy, którzy zapuszczają się w głąb niezbadanej wyspy położonej na Pacyfiku - tak samo pięknej, jak zdradliwej - nie wiedząc, że wchodzą na teren należący do mitycznego King Konga.

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 12 zwiastunów

Zdjęcia Zobacz wszystkie 61 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Tom Hiddleston
jako Kpt. James Conrad
Brie Larson
jako Mason Weaver
Toby Kebbell
jako Mjr Jack Chapman
Samuel L. Jackson
jako Ppłk Preston Packard
John C. Reilly
jako Hank Marlow
John Goodman
jako William "Bill" Randa
Thomas Mann
jako Reg Slivko
John Ortiz
jako Victor Nieves
Shea Whigham
jako Earl Cole
Jason Mitchell
jako Glenn Mill
Terry Notary
jako King Kong
Marc Evan Jackson
jako Steve Woodward, pracownik Landsatu

Fabuła

Film śledzi losy zespołu badaczy, którzy zapuszczają się w głąb niezbadanej wyspy położonej na Pacyfiku - tak samo pięknej, jak zdradliwej - nie wiedząc, że wchodzą na teren należący do mitycznego King Konga. opis dystrybutora

Gatunek
Akcja, Fantasy, Przygodowy
Słowa kluczowe
przemoc, żołnierz, śmierć, potwór zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2017-03-10 (kino), 2017-02-28 (świat)
Dystrybutor
UIP - United International Pictures
Wytwórnia
Legendary Pictures
Warner Bros.
Kraj produkcji
USA
Inne tytuły
Skull Island (USA) (tytuł roboczy)
King Kong: Giant from Skull Island (Japonia)
Kong: Dao Dau Lau (Wietnam)
Untitled 2016 Event Project (tytuł niezdefiniowany)
Wiek
od 15 lat
Czas trwania
118 minut
Budżet
190 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 33 wiadomości

Recenzje

Współczesny Kong to zgrabny stwór, walczący w słusznej sprawie, świetnie zaanimowany przy pomocy dopracowanych efektów specjalnych. 7
  • 2017-03-10
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Drżyjcie malkontenci blockbusterów – Kong żyje i ma się nad wyraz dobrze! Film Jordana Vogta-Robertsa stanowi remake klasycznej produkcji z 1933 roku, jednak twórca nadaje znanej historii gigantycznego goryla zupełnie nowy wydźwięk i oryginalny kontekst. Kong A.D. 2017 to perfekcyjne wizualnie monster movie, połączone z kinem (anty)wojennym. Pacyfistyczny manifest bazuje tu na rozliczeniu się ze społeczną traumą, związaną z wojną w Wietnamie, wciąż żywą w amerykańskiej świadomości i kulturze. Z drugiej strony Wyspa Czaszki to nieangażujący popcorniak, skupiający się na walce gigantycznych potworów w otoczeniu gęstej, niebezpiecznej i niezbadanej dżungli – jeśli pokochaliście Pacific Rim, to najnowsze widowisko o King Kongu będzie Waszą drugą miłością!

Rok 1973 – hippisowskie ruchy protestują przed działaniami zbrojnymi w Azji, Richard Nixon powoli wycofuje wojska z Wietnamu, a szalony badacz, Bill Randa (John Goodman) po raz kolejny domaga się możliwości ekspedycji na niebezpieczną wyspę, położoną gdzieś pośród Pacyfiku. To właśnie konkretne umiejscowienie realiów filmu w połowie lat '70 kieruje kontekst produkcji w stronę jego pacyfistycznej wymowy. Jawne nawiązania do Czasu Apokalipsy w sekwencji bombardowania Wyspy Czaszki czy relacja z rdzennymi mieszkańcami dżungli stanowi jasną metaforę zarówno relacji amerykańsko-wietnamskiej, jak również klasycznego motywu gwałtownego wtargnięcia cywilizacji na łono autonomicznej natury. Na całe szczęście twórcy stronią od umoralniania, decydując się na metaforyczne ukazanie problemu bez zbędnego patosu czy pretensjonalnego procesu "obmycia rąk". Scenarzyści, Max Borenstein, Derek Connolly i Dan Gilroy, negują amerykańskie działania zbrojne – podkreślają niezdrowe uwielbienie broni, potrzebę walki, względem mediatorskich, racjonalnych metod rozwiązywania konfliktu.

Ciężko nie zauważyć też ekologicznego wydźwięku produkcji. To drugi po Godzilli film o gigantycznym potworze, symbolizującym rdzenność, przynależność do tego, co pierwotne, do natury. W przeciwieństwie do japońskiego monstra (metafory zagłady nuklearnej, również sprowokowanej ludzką działalnością), King Kong posiada własną świadomość, nie jest tylko destrukcyjnym, instynktowym Aniołem Zagłady, a co za tym idzie – bliżej mu do o wiele młodszego potomka z gałęzi ewolucji, człowieka. Gigantyczna małpa wydaje się zatem złotym środkiem między cywilizacją a naturą. Z drugiej strony nie ma się co dziwić, że King Kong staje się duchowym spadkobiercą Godzilli – studio Warner Bros. planuje stworzyć kolejne kinowe uniwersum, skupiające się na kultowych monstrach, w skład którego wchodzić będzie widowisko o japońskim potworze sprzed trzech lat oraz tegoroczny Kong (stąd intrygująca scena po napisach w Wyspie Czaszki). Równocześnie wydaje się, że twórcy posiadają konkretne plany związane z sequelem filmu – podtytuł nie jest tym razem wymysłem polskiego tłumacza, lecz wiernym przetłumaczeniem oryginalnej nazwy.

W podstawowej formie Kong: Wyspa Czaszki to rozbuchane monster movie w najlepszym wydaniu. Gigantyczne potwory toczą ze sobą zmyślne walki, a zróżnicowanie choreografii bazuje tu na cechach fizjologicznych danej istoty. Równie ciekawe stają się sceny batalii, toczone między ludźmi a niebezpiecznymi okazami zamieszkującymi Wyspę Czaszki – komercyjne efekciarstwo spełnia tu swoją najważniejszą rolę: daje odbiorcy najczystszą, wciągającą i niewymagającą rozrywkę. Kinowe potwory nie wyglądały tak zmyślnie i malowniczo od czasów Pacific Rimu w reżyserii Guillerma del Toro.

Świadomość formy dostrzegalna jest również na poziomie łamania schematów i ogrywania tendencyjnych klisz – kolejne postacie giną niespodziewanie, bawiąc się oczekiwaniami widza, przyzwyczajonego do oklepanych motywów, z których zbudowana zostaje większość blockbusterowych scenariuszy. I tak najbardziej powtarzalnym elementem w stosunku do innych megaprodukcji stają się typowi jednoepitetowi bohaterzy komercyjnego kina. Wydaje się, że sam scenariusz napisany został pod amplua konkretnych aktorów – Samuel L. Jackson znów wciela się w bohatera niezrównoważonego psychicznie, rzucającego co krok sarkastycznym komentarzem; Shea Whigham to lakoniczny twardziel, współczesny Spartiata; z kolei John Goodman po raz kolejny kreuje postać nieopanowanego psychopaty. Jedynym gwiazdorem, zrzucającym z siebie stygmatyzację wcześniejszych ról jest Tom Hiddleston. Poprzez łatwe cechy charakterologiczne, łatwo polubić bohaterów Konga, jednak dzieje się to wyłącznie na przestrzeni seansu – nie oszukujcie się, zapomnicie o nich tuż po opuszczeniu kinowej sali (no może poza głównym bohaterem produkcji, Hankiem Marlowem granym przez Johna C. Reilly'ego).

Kong: Wyspa Czaszki to kolejny blockbuster udowadniający, że pod warstwą czysto rozrywkowej pulpy, przemycić można ambitną problematykę. Zabawna, lecz nieśmieszna, momentami aż nazbyt czerstwa konstrukcja fabularna wyciąga film z rejonów niebezpiecznego patosu czy tanich, fałszywych prób umoralniania odbiorcy, kierując go w stronę lekkiej, przyjemnej, czasem nawet strasznej przygody (twórcy stosują konwencjonalne chwyty, zaczerpnięte z nurtu grozy). King Kong nie jest już laurką wysłaną czarno-białemu oryginałowi przez Petera Jacksona w 2005 roku, ani koszmarnym remakiem z 1976 roku. Współczesny goryl to zgrabny stwór, walczący w słusznej sprawie, świetnie zaanimowany przy pomocy dopracowanych efektów specjalnych. Kong Jordana Vogta-Robertsa stanowi godną, współczesną interpretację ikony popkultury.

2 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Michael Keaton i J.K. Simmons pierwotnie mieli zagrać w filmie, jednak porzucili projekt z powodu innych zobowiązań. zobacz więcej

Powiązane filmy Zobacz wszystkie 7 powiązanych

Komentarze 5

Avatar square 200x200

lukas403 2017-03-15 7

Jest akcja i jest moc. Ci, którzy wybiorą się na seans nie powinni czuć się rozczarowani, a dla cierpliwych czeka niespodzianka po napisach końcowych.
"Roarrrr !!!"

MARTIN007 2017-03-12 7

NIE TYLKO KONG JEST DUŻY,ALE RÓWNIEŻ DUŻO JEST AKCJI W TYM FILMIE KTÓRA W POŁĄCZENIU WRAZ Z ŚWIETNYMI EFEKTAMI WCIĄGA WIR PRZYGODY.AKTORZY DRUGIEGO PLANU (GOODMAN,JACKSON,REILLY) ,CIEKAWIE STWORZYLI ZARYS POSTACI I DALI GŁĘBIE TEMU FILMOWI JAK NA TAKĄ PRODUKCJĘ.DLATEGO LARSON I HIDDLESTON SŁABO WYPADLI,ALE TRAGEDII NIE MA.DOBRZE OGLĄDAŁO SIĘ CAŁY OBRAZ W RYTMIE ROCKOWEJ MUZYKI.WIĘC JAK NA RAZIE TO NAJWIĘKSZA I NAJLEPSZA PRZYGODA TEGO ROKU.

Asmodeusz MARTIN007 2017-04-14 7

@MARTIN007 poczatkowo po trailerach dość sceptycznie do tego filmu podchodziłem, ale po seansie muszę przyznac, że film naprawdę dobry i całkiem inny niż poprzedni

Sebioslaw 2017-04-15 7

Całkiem niezły, jak akcja, są efekty. Taki odmóżdżacz wieczorny.

i_darek1x 2017-04-10 4

Przereklamowany ! Jest kilka scen fajnych ale jeżeli chodzi o całość to dużo mu brakuje do ideału ! Tom Hiddleston i Brie Larson wypadają nieźle ! Samuel L. Jackson wygląda jak krewniak Konga ;) John C. Reilly to porażka !

Współtworzą