Mowgli: Legenda dżungli 2018

Mowgli: Legend of the Jungle

Film opowiada historię dorastania Mowgliego, ludzkiego dziecka wychowanego przez watahę wilków w indyjskiej dżungli. W miarę jak chłopiec poznaje często twarde prawa obowiązujące w dżungli, w czym pomagają mu niedźwiedź Baloo i pantera o imieniu Bagheera, zostaje on zaakceptowany przez zamieszkujące ją zwierzęta jako jeden z… zobacz więcej

Reżyseria
Aktorzy
, ,

Na platformach streamingowych

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 111 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Karol Kwiatkowski
jako Mowgli
Jarosław Boberek
jako Baloo
Zbigniew Zamachowski
jako Bagheera
Jerzy Stuhr
jako Akela
Robert Jarociński
jako Shere Khan
Agata Kulesza
jako Kaa
Karol Dziuba
jako Brat wilk
Miłogost Reczek
jako Vihaan
Borys Wiciński
jako Bhoot
Waldemar Barwiński
jako John Lockwood

Fabuła

Film opowiada historię dorastania Mowgliego, ludzkiego dziecka wychowanego przez watahę wilków w indyjskiej dżungli. W miarę jak chłopiec poznaje często twarde prawa obowiązujące w dżungli, w czym pomagają mu niedźwiedź Baloo i pantera o imieniu Bagheera, zostaje on zaakceptowany przez zamieszkujące ją zwierzęta jako jeden z nich. Akceptują go wszystkie zwierzęta z wyjątkiem jednego – przerażającego tygrysa Shere Khana. Jednak kiedy Mowgli staje twarzą w twarz ze swoimi ludzkimi pobratymcami, okazuje się, że w dżungli mogą czaić się o wiele większe niebezpieczeństwa. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat, Przygodowy

Szczegóły

Premiera
2018-11-29 (świat)
Dystrybutor
Warner Bros.
Wytwórnia
Warner Bros.
Imaginarium Productions
Warner Bros. Digital Networks
Kraj produkcji
USA, Wielka Brytania
Inne tytuły
Mowgli: Chłopiec z dżungli (Polska)
Mowgli (USA) (tytuł roboczy)
Jungle Book (tytuł roboczy)
The Jungle Book (tytuł międzynarodowy)
Jungle Book: Origins (USA) (tytuł roboczy)
Wiek
od 13 lat
Czas trwania
104 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 6 wiadomości

Recenzje

Tym razem z „Księgi dżungli” wypadają kartki, czarny atrament się rozmywa, a twórcy z bólem serca przyznają, że nie trzeba było przepisywać oryginału z myślą o zbuntowanej widowni. 6
  • 2018-12-10
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Kolejna interpretacja „Księgi dżungli” trafia na małe ekrany, starając się wzbudzić ciekawość odbiorcy oryginalnym podejściem do spopularyzowanego pierwowzoru. Mowgli: Legenda dżungli jest zadziwiająco poważny – wręcz brutalny – w podjętej konwencji (chociaż udaje mu się popełnić po drodze kilka slapstickowych wpadek). Niestety, niemal od pierwszych scen wiadomo, dlaczego Warner Bros. z Andym Serkisem na pokładzie zdecydowała się przenieść film z sal multipleksów na platformę Netflix.

Najpierw Mowgli został odroczony ze względu na premierę aktorskiej Księgi dżungli Walta Disneya w 2016 roku. Konkurencyjne widowisko przyciągnęło rzesze widzów przed ekrany kin i zarobiło w sumie 966 milionów dolarów na całym świecie. Ostatecznie film zgarnął Oscara w kategorii najlepszych efektów specjalnych. Data premiery Legendy dżungli – wtedy jeszcze znanej w Polsce jako „Chłopiec z dżungli” – została przesunięta na 19 października 2018 roku. Później Warner Bros. zdecydowała się zupełnie wycofać Mowgliego z obiegu kinowego. Powód wydaje się czytelny niemal od pierwszych scen filmu: prezentowana historia nie zaciekawiłaby nikogo, kto kilka lat temu widział disneyowską interpretację „Księgi dżungli”, dodatkowo nawiązującą do popularnej animacji z 1967 roku. Zwłaszcza że nowe widowisko nie posiada zbyt wiele innowacyjnych – czy chociażby oryginalnych – cech względem konkurencji.

Przede wszystkim Legenda dżungli jest bardzo poważna – wręcz przytłaczająca – w obranej konwencji. Twórcy wprost mówią o śmierci, prezentują poniżenie różnych gatunków (ras) oraz portretują przemoc wobec zwierząt. Ta ostatnia cecha zostaje usprawiedliwiona dopiero w satysfakcjonującej, drugiej części filmu, gdy obok zachowania Mowgliego (który rani, aby przeżyć) zostaje przedstawiona postać kłusownika (zabija z własnej woli). W latach 90. XX wieku podobna stylistyka zdobyłaby uznanie wśród młodszej części widowni, choć sceptycy nawet wtedy uznaliby ją za zbyt „edgy”. Dziś wywołuje ona minimalne wrażenie. Film realizowany był w latach, gdy Warner Bros. z niewiadomych przyczyn obrał sobie za cel produkcję skrajnie poważnych i patetycznych blockbusterów. W ten sposób na ekranach kin zadebiutował m.in. Batman V Superman. Widowisko spotkało się z falą krytyki – wszystko przez dosadny mrok, spływający w potokach deszczu po superbohaterskich pelerynach. Oczywiście o ile powagę kinowego uniwersum DC można tłumaczyć sukcesem równie stonowanej trylogii Mrocznego Rycerza, tak konwencja Mowgliego właściwie frasuje swoją dosadnością. To prawdopodobnie najbrutalniejszy blockbuster PG-13. Z drugiej strony ciemne kadry oraz mroczne lokacje (jak swoista Sodoma i Gomora z domieszką Inferno w królestwie małp) kontrastują z nieudolnym slapstickiem wybrzmiewającym z kilku scen.

Mimo wszystko przyznam, że całokształt wypada spójnej, niż w konkurencyjnej Księdze dżungli, gdzie (pseudo)realistyczna stylistyka rozbita została m.in. fragmentami ze śpiewającym królem Louiem. Czy warto porównywać ze sobą oba filmy? Owszem, zwłaszcza że posiadają wiele wspólnych elementów. Podobnie jak w przypadku widowiska Disneya także tutaj głosy wyróżniających się zwierząt podłożone zostają przez pierwszoligowych aktorów (Benedict Cumberbatch, Cate Blanchett, Christian Bale), a ich sylwetki animowano w technologii motion pictures. Zresztą polska obsada dubbingowa również nie wzbudza kompleksów – pojawiają się w niej m.in. Zbigniew Zamachowski, Agata Kulesza oraz Jerzy Stuhr. Aktorzy, których twarze zobaczymy w Mowglim, nie budzą zastrzeżeń. Wcielający się w tytułowego chłopca Rohan Chand wypada charakterystycznie, chociaż miał trudniejsze zadanie od swojego kolegi po fachu z Księgi dżungli. Tam postać oparta została na animacji z 1967 – tutaj wychowanek dżungli został zbudowany od podstaw.

Wrażenie robi droga, którą pokonuje Mowgli na przestrzeni Legendy dżungli. Ciekawe, że wysokobudżetowe widowiska coraz częściej sięgają po utarte teksty kultury, uwspółcześniając je pod kątem politycznych kontekstów. Podobne działanie mogliśmy zobaczyć w obecnym na ekranach kin Robin Hoodzie: Początek. Podobnie sprawa wygląda w Legendzie dżungli. Poznajemy Mowgliego jako brzydkie kaczątko stada wilków, borykającego się z kryzysem tożsamości. Reprezentując dwa światy (zwierząt i ludzi), chłopiec wydaje się rozdarty – zagubiony w populistycznym dualizmie własnej egzystencji. Z kolei polityczny przytyk znajduje swoje historyczne uzasadnienie w postaci despotycznego tygrysa Shere Khana – dyktatora i cenzora. Pod jego władzą dżungla przeżywa swoisty holocaust, który Mowgli odczuje na własnej skórze. Taka charakteryzacja tygrysa pojawiła się już w widowisku Disneya – tutaj powraca ze zdwojoną siłą. Z drugiej strony Serkis kieruje polityczny przytyk również w stronę kolonialnych struktur dawnych Indii. Ich uosobienie można odnaleźć w postaci kłusownika. Co ciekawe, twórca odwraca w ten sposób wydźwięk literackiego pierwowzoru. Tam finalny hołd zwierząt oraz ich posłuszeństwo względem ludzi było symbolicznym poddaniem się Imperium Brytyjskiemu. Mowgli natomiast z czasem staje się rewolucjonistą małpiego gaju; odważnym stróżem, broniącym prawa dżungli. Niczym najwięksi buntownicy w kulturze przeciwstawia się funkcjonującym systemom – dosłownie z nim walczy.

Superlatywy idą w parze z błędami: narracja wymagała nieco większego dopracowania ze strony debiutującej scenarzystki, Callie Kloves, a efekty specjalne wypadają mało przekonująco. Zwłaszcza zwierzęta – zarówno te na pierwszym, jak i na drugim planie – wypadają niczym gorsze animacje pokroju Zakochanego wilczka. Zielone płótno, na którego tle wzniesiona została cyfrowa dżungla, prezentuje się nieprzekonująco, wybijając z immersji w świecie przedstawionym. Dobrze zatem, że twórcy nie zmuszają widzów do seansu na dużym ekranie – tam (wizualnie) film poradziłby sobie znacznie gorzej.

Czy warto sięgnąć po tytuł? W ogólnym rozrachunku film wybija się pośród innych produkcji pełnometrażowych, trafiających na platformę streamnigową z sygnaturą Netflix Original. Gdyby jednak dystrybucja Mowgliego skupiła się na multipleksach, całość wypadłaby poniżej ustandaryzowanej przeciętności (tylko dopełniając blockbusterowy ugór 2018 roku). Warto przeczekać seans dla ostatnich scen – takiego finału nie powstydziłoby się żadne widowisko. Jest emocjonalny i doprawiony szczyptą patosu – posiada drapieżny wstęp oraz imponująca ciszę pod koniec starcia. Chapeau bas! Można poczuć ciarki! Niestety, nie można powiedzieć tego samego o pozostałej części filmu. Tym razem z „Księgi dżungli” wypadają kartki, czarny atrament się rozmywa, a twórcy z bólem serca przyznają, że nie trzeba było przepisywać oryginału z myślą o zbuntowanej widowni.

1 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Współtworzą