Diablo. Wyścig o wszystko 2018

Kuba (Tomasz Włosok) chce zdobyć pieniądze na leczenie ciężko chorej siostry. W tym celu zaczyna wnikać w świat nielegalnych wyścigów samochodowych.

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 28 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Tomasz Włosok
jako Kuba
Cezary Pazura
jako Jarosz
Rafał Mohr
jako Max
Mikołaj Roznerski
jako "Kieł"
Katarzyna Figura
jako Feliksa
Jacek Beler
jako Rams
Marcin Różalski
jako Gerard, ochroniarz
Cezary Żak
jako Organizator walk
Marek Wadas
jako "Vader"

Fabuła

Pasją Kuby są samochody, prędkość i ekstremalne wyścigi. Jego siostra Lena musi przejść bardzo kosztowną zagraniczną operację. Chcąc zdobyć potrzebne środki, chłopak postanawia brać udział w nielegalnych rajdach. Talent i brawurę młodego kierowcy zauważa Max – wpływowy gangster, który daje młodemu szansę zagrania o najwyższą stawkę. Proponuje mu udział w nielegalnym wyścigu, który niejeden kierowca przypłacił już kalectwem, a nawet życiem. Nagrodą jest tytuł „Diablo” i kilkaset tysięcy euro. Kuba decyduje się na udział i wkracza w niebezpieczny świat pełen wielkich pieniędzy, pięknych kobiet i szemranych interesów. Kuba poznaje Ewę – obdarzoną wyjątkową urodą zawodniczkę wyścigu. Wkrótce na jaw wychodzi prawdziwa tożsamość dziewczyny. Od tej pory udział w rajdzie nie będzie już jedynym zagrożeniem dla jego życia. opis dystrybutora

Gatunek
Akcja
Słowa kluczowe
wyścig samochodowy, ryzykowanie własnego życia

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2019-01-18 (kino), 2019-02-01 (świat)
Dystrybutor
Kino Świat
Wytwórnia
Lightcraft
Kraj produkcji
Polska
Inne tytuły
Diablo (Polska) (tytuł roboczy)
Diablo: Wyścig o wszystko (Polska) (alternatywna pisownia)
Wiek
od 13 lat
Czas trwania
106 minut
Budżet
5 000 000 PLN

Wiadomości zobacz wszystkie 3 wiadomości

Recenzje

Nieudana próba zrobienia brawurowego kina gatunkowego z pretekstowym scenariuszem, fanfaronadą, pustkami w baku od samego początku. 1

Diablo. Wyścig o wszystko. Polscy Szybcy i Wściekli? Szybcy tak, bo błyskawicznie odbierają nam nadzieję, że film będzie jakąkolwiek ciągłą strukturą nieprzepełnioną kliszami filmowymi. Wściekli też… widzowie. Film próbuje nabrać nas na kino gatunkowe. Pretensjonalne, wtórne, wielokrotnie absurdalne, a co najgorsze naiwne. Żaden rozmach na poziomie wizualnym, który również jest poszatkowany i powinny być za to jakieś sankcje, nie odwróci uwagi od fanfaronady, markowania emocji i brutalności, która kończy się na kilku zadrapaniach.

Nasz bohater to delikatny blondyn – Kuba – który wyglądając na cherubinka zatroskanego o chorą siostrę, tak naprawdę potrafi dodać gazu… dosłownie. Samochody są jego pasją i po godzinach zbierania uczciwie pieniędzy na drogie leczenie siostry, ściga się pod miastem. Zostaje zauważony i doceniony co doprowadza go do kolejnych kręgów podziemia, nielegalnego interesu generującego wielkie pieniądze – wyścigów samochodowych. Czuwa i dba o niego Max. Wystawia go, jak psa do walk, ale jednak z czasem ich relacja zaczyna być przepełniona zaufaniem i lojalnością. A tę ciężko uświadczyć w tym ociekającym hedonizmem i materializmem świecie. Dlatego jego charakter kompletnie nie pasuje do świata przeżartego wyścigiem nie tylko za kółkiem, ale o symboliczny status samca alfa. Do tego oczywiście pojawia się wątek miłosny, Kuba zakochuje się w Ewie. Są niczym Romeo i Julia, którzy się nawdychali za dużo benzyny, a ich miłość jest oczywiście zakazana. Ewa jest córką głównego rozdającego karty w tej grze – Jarosza. On trzęsie całym biznesem i układami związanymi z nielegalnymi wyścigami, a Kuba jako uzdolniony nowicjusz zgarniając jego pieniądze, szybciej będzie na celowniku Jarosza do likwidacji, niż dostanie błogosławieństwo.

Od początku film zachowuje się jak po przesadnej dawce środków pobudzających. Pełen chaosu bredzi narracyjnie, ale również nie w lepszej kondycji są dialogi. Wymiany zdań mają charakter przepychanek pomiędzy chłopcami, a ich męskość oraz niebezpieczeństwo, które mamy odczuwać nieustannie, jest nam przedstawiane poprzez złe i groźne miny. Przestrzeń również jest niewiarygodna, zamiast bulterierów mamy pudelki ubrane w obroże z ćwiekami. Każda z postaci jest papierowa, wątła i rozpisana w tak oczywisty sposób, że aż karykaturalnie. Jarosz jako hegemon, król interesów jest przedstawiony jako człowiek nieodnoszący się do nikogo z szacunkiem. Z cygarem i whisky w duecie zasiada ubrany w drogim szlafrok w swoim fotelu, by knuć. Jego intrygi są kiczowate i dosłowne. Apogeum tego mamy w zbiorze scen i sekwencji dotyczących przeszkodzeniu Kubie w dodatkowym zarobku, jakim ma być przewiezienie towaru. Kolejne, pretekstowe w celu podniesienia nieskutecznie adrenaliny, didaskalia, które prócz udowodnienia, że jesteśmy daleko w tyle za efektownym kinem amerykańskich wybuchów i hałasu, nic nie wnoszą do fabuły. Znowu ją rozprężają. Najbliższy człowiek od brudnej roboty Jarosza, dumny i skuteczny „Kieł”, to naprawdę jakiś ząb z próchnicą albo mleczak. Proste budowanie postaci, znowu w oparciu o kalki i charakteryzacje. Blizna na twarzy, nieustanna scena zapalania papierosa i naśladowanie charakterystyczną odzieżą, jak i pewnymi sekwencjami w gęstych kolorach, filmu Drive Nicolasa Windinga Refna. Nasz odszczepieniec Kuba to też oczywista oczywistość. Szczere uczucia, szczera miłość do aut, nie da się wciągnąć w to bagno. Odrysowanie środowiska, w którym tak bardzo twórcy chcą żebyśmy się znaleźli całymi sobą, opiera się na jakiś historiach zasłyszanych i niedosłyszanych. Kompletne sofciarstwo i kanciastość. Dla fanów motoryzacji również nie będzie to smacznym kąskiem, gdzie z powodu brawurowych scen i wozów warto by było przymknąć oczy. Również wprowadzenie różnych strategii – kamery dokumentalnej lub drona nie daje nam takich doświadczeń.

Film uwielbia eksponować mięśnie, ich siłę, ale jednego nie używa – mięśnia mózgu. Anemiczny i blady pod względem scenariusza wpada w jakąś kakofonię. Następujące w trakcie zwroty akcji są delikatnie mówiąc grubymi nićmi szyte. Tak samo wszystko jest czytelne z kosmosu w przypadku charakterów – dobry, zły… wszyscy nudni. To uczucia, kiedy pijesz piwo bezalkoholowe, a ktoś Ci wmawia, że to tequila.

Diablo. Wyścig o wszystko to naprawdę auto, które daleko nie zajedzie. Jeszcze wygląda, jak po biednym tuningu. Od początku nie wyrabia na zakrętach, gubi się na torze i ma pusto w baku. Większe i autentyczniejsze emocje oraz wiarygodność prowokuje animacja Dinsey’a i Pixara Auta. Obawiam się, że dopóki udałoby się znaleźć pozytywne aspekty tego filmu, powstanie już jego druga część.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 8

i_darek1x 2019-05-03 3

Dziewczyny ładne ,ale tak po za tym to nic ciekawego ? Scenariusz nie najwyższych lotów ,aktorzy bez "ikry" zbieranina trochę nowych trochę starych … Ten fil może lepsze wrażenie zrobił by ale jakieś minimum dziesięć lat do tyłu !

Przemopgx 2019-01-26 8

Ogólnie wspaniała fabuła. Szkoda tylko że momentami ogląda się jakby filmik nagrany z neta "kalkulatorem" Czekam aż Polskie kino dojrzeje pod względem efektów do dzisiejszych czasów.
Bo wyścig w którym widać klatkowanie obrazu ciężko się ogląda.
Chyba że to był zamysł reżysera…

Krzysztofowicz 2019-01-18 8

Bardzo pozytywne zaskoczenie. Aż mi się głupio zrobiło, bo szykowałem się na seans hejtwatchingu :P

AlexAisha 2019-01-02

Bocian dajesz slońce. Czekam na film

Martusia1111 2018-12-20

cezary pazura jest gwarancją dobrego filmu

Współtworzą