NAPISY W TV
Temat nie jest nowy, ale ostatnio pojawił się promyk nadziei, który przypuszczam, że zgaśnie tak szybko, jak się pojawił.
Otóż, gazeta "Dziennik Polska, Europa, Świat" prowadzi kampanię na rzecz zastąpienia lektora napisami w telewizji. Nawet TVP i TVN wyraziły chęć, ale nie sądzę, że to się powiedzie, bo większość ludzi nie wyobraża sobie oglądania filmów z napisami (może stąd tak mało ludzi chodzi do kina). Nie dość, że znajomość języka angielskiego u sporej liczby Polaków jest znikoma, to wątpię, by niektórzy nadążyli czytać, np. mój dziadek by nie nadążał.
Według mnie to jest pomysł jak najbardziej rozsądny. Każdy reżyser narzeka, że nie lubi, jak lektor zagłusza jego film, ale sami nic z tym nic nie robią. Jedynym chyba był i jest (bo do tej pory nie ogląda się jego filmów z lektorem) jest Stanley Kubrick.
A korzyści oglądania filmów z napisami są ogromne:
- poprawa znajomości języka (główny argument w kampanii "Dziennika"),
- poprawa polskiej ortografii (ludzie coraz mniej czytają książęk, przydałoby się by czytali coś innego niż tylko pismo internetowe),
- poprawa czytania,
- obniżenie kosztów produkcji polskich wydań DVD (grosze, ale zawsze to coś),
- możliwe zwiększenie widzów w kinach (jak ludzie przyzwyczają się dzięki telewizji do warunków panujących w kinie, czyli napisów, możliwe jest, że częściej pojawią się w kinie i nie będą narzekać na napisy),
- lepszy odbiór filmu (według mnie najważniejszy argument) - jak osoba oglądająca przez całe życie filmy z lektorem może oceniać grę aktorów, gdy ich tonacji głosu nie słyszy?