Bajecznie bogaci Azjaci —
Film jest miłym sposobem na spędzenie dwóch godzin, jednak nie należy nastawiać się na nic niezwykłego czy nawet szczególnie egzotycznego.
przeczytaj recenzję
Mroczne umysły —
Nigdy się nie spodziewałam, że młodsza siostra scenarzysty wyrwie mu laptop i podopisuje kolejne romantyczne sceny. I kolejne. I kolejne. Ej, oddawaj to, wybuchające helikoptery są o wiele fajniejsze!
przeczytaj recenzję
Człowiek, który zabił Don Kichota —
Ostatnie padające w „Człowieku, który zabił Don Kichota” słowa optymistycznie wieszczą, że legenda hiszpańskiego Rycerza Smętnego Oblicza będzie żyła wiecznie. Niestety filmowi Gilliama trudno wróżyć podobnie wiekopomnego losu.
przeczytaj recenzję
Zabijam olbrzymy —
„Zabijam gigantów” ogląda się więc dobrze, jeśli tylko nie nastawiać się na fantasy z mordowaniem gigantów i pozwolić płynąć dość leniwej fabule, stopniowo, ale nieprzerwanie nabierającej głębi.
przeczytaj recenzję
Ant-Man i Osa —
Film ma świetne tempo, bohaterowie i ich przeciwnicy są dostatecznie przekonująco wykreowani, bardzo wprawnie został zastosowany humor, a postaci drugoplanowe, jak gadatliwy przyjaciel bohatera Luis oraz jego współpracownicy, prawie kradną show.
przeczytaj recenzję
Zagłada —
„Zagłada” to średniaczek sf ze stajni Netflixa, zbudowany na całkiem sprytnym fabularnym założeniu, utopiony jednak w magmie logicznych wątpliwości.
przeczytaj recenzję
Mamma Mia! Here We Go Again —
„Mamma Mia. Here We Go Again”, nie będąc dziełem zbyt wyrafinowanym, nie posiadając specjalnie ambitnej fabuły, nadal potrafi dostarczyć widzowi dużo przyjemności.
przeczytaj recenzję
McQueen —
„McQueen”, będąc zajmująca opowieścią biograficzną, rzuca też wiele światła na świat mody, ukazując ją jako osobną dziedzinę sztuki współczesnej.
przeczytaj recenzję
Sicario 2: Soldado —
Świetnie jak zwykle wypadają Benicio del Toro i Josh Brolin, ale znakomicie również radzi sobie młoda Isabela Moner. W sumie – kawał porządnego kina sensacyjnego.
przeczytaj recenzję