Dostatecznie zniesmaczyłem się poziomem całej tej szopki, a trepanację czaszki wolę oglądać w wirtuozerskim wykonaniu mistrza Lectera niż jakiejś podrzędnej chirurg.
przeczytaj recenzję
Każda fachowa sztuczka magiczna kończy się widowiskowym finałem zwanym Prestiżem. „Prestiż” – jest w tym lepszy od profesjonalnie wykonanego triku, że całość można zinterpretować na wiele sposobów.
przeczytaj recenzję
Scena finałowa „Apocalypto” to zwiastun zmian, zmian fundamentalnych i nieodwracalnych, bez względu na to, co jest ich rzeczywistą przyczyną – logika wydarzeń, gniew niebios czy zwykły przypadek.
przeczytaj recenzję
„Prestiż” to przede wszystkim inteligentna rozrywka, sugestywnie sfilmowana przez Wally’ego Pfistera oraz starannie skonstruowana przez Nolana, niepozbawiona napięcia w duchu dobrego kina.
przeczytaj recenzję
Gdyby akcję „Wiatru buszującego w jęczmieniu” przenieść na polskie warunki, to film musiałby opowiadać co najmniej o pogromie w Jedwabnem lub być rewizjonistyczną wersją „Ogniem i mieczem”.
przeczytaj recenzję
Konstrukcja „Pytając o miłość” chwieje się w posadach, ale chociaż odrobinę krzywa i wzniesiona bez wyraźnego planu, uwodzi wizją kina noir.
przeczytaj recenzję
Oglądając „Jak we śnie”, można poczuć się jak w galerii sztuki nowoczesnej: poznać szereg nietypowych postaci i podziwiać wiele niesamowitych obrazów.
przeczytaj recenzję
Film Scotta jest wyciszony, z umilającą nastrój sielankową muzyką. W swej generalnej wymowie sympatyzuje – tak w formie, jak i w treści – z banalnymi historyjkami rodem z tanich romansów.
przeczytaj recenzję
Dzięki uczynieniu z agenta Jej Królewskiej Mości bohatera odczuwającego coś więcej niż tylko pociąg fizyczny do kobiet, dystans między widzem a rzeczywistością filmową wydaje się maleć.
przeczytaj recenzję