Party —
Publiczność ma okazję wybuchać śmiechem często i gęsto. Scenariusz bardzo umiejętnie miesza komizm z komentarzem społecznym i gorzkimi refleksjami.
przeczytaj recenzję
Louise nad morzem —
Ton sentymentalno-podsumowujący, jakim karmią się podobne opowieści, zostaje rozbity tutaj przez humor turpistyczny. To dość charakterystyczny zabieg francuskiego reżysera.
przeczytaj recenzję
Wojna płci —
To historia, którą warto zobaczyć na dużym ekranie, ze względu na interesujących wątek dokumentalno-biograficzny oraz dla jednej z najlepszych ról w karierze Emmy Stone.
przeczytaj recenzję
Belfer: Sezon 2 —
Nie można jednoznacznie powiedzieć, że serial jest nieoglądalny – miał wciągające momenty – ale niektóre niedorzeczności i kurioza kłuły w oczy już na etapie oglądania, a co dopiero dalszej analizy.
przeczytaj recenzję
Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi —
„Ostatni Jedi”, choć nie wolny od wad, udowadnia, że czasem warto iść pod prąd, bo wbrew mądrościom inżyniera Mamonia, nie wszystkim podobają się melodie, które już raz słyszeli.
przeczytaj recenzję
I tak cię kocham —
Mimo dość długiego jak na komedię romantyczną, ponad dwugodzinnego metrażu film ogląda się wyśmienicie. Duża w tym zasługa świetnie napisanych i odegranych postaci.
przeczytaj recenzję
Coco —
Ta niepozorna animacja jest jedną z największych tegorocznych niespodzianek. Oferuje świetnie zaaranżowane piosenki, momentami wisielczy humor, jak również gwarantuje chwile refleksji okraszone łzami.
przeczytaj recenzję
Mudbound —
„Mudbound” pozytywnie zaskakuje doborowymi kreacjami aż siedmiorga aktorów, dzięki którym zdawałoby się typowa opowieść o podnoszeniu się z tragedii życiowych wybija się ponad przeciętność.
przeczytaj recenzję
The Disaster Artist —
Oglądanie „The Disaster Artist” jest niczym seans terapeutyczny. Wnioski są proste, lecz uniwersalne. Nie giną pod nawałem śmiechu, lecz są w umiejętny sposób rozplanowane i rozgrywane.
przeczytaj recenzję
Atak paniki —
Szkoda, że tak zaangażowana w projekt obsada nie dostała lepszego scenariusza, a sam Paweł Maślona nie przemyślał trochę dłużej swojego filmu.
przeczytaj recenzję