Odyseusz to Armand, nie zapraszam do dyskusji.
Netflix, jedyne co zalicza mocne, to wtopy.
Wiadomo, to jedna z nielicznych marek, które nie zostały zarżnięte.
80% czasu to zapychacze, historie i problemy rodem z pudelka, dałem radę do 5 odcinka.
Film o tym jacy ludzie byli tępi, są i będą.
Nie widziałem jeszcze złego filmu z Matem.
"wcielając się w zupełnie nową postać stworzoną na potrzeby produkcji". Oni niczego się nie nauczą. NIKT nie chce, by oni sami cokolwiek tworzyli, z prostej przyczyny – nie potrafią.
Nie muszę nawet odświeżać, bo też musiałem często przymrużać oczy na "jednego" rengersa i to na bank "ten" sam.
Jedyne co może uratować gwiezdne wojny, to porzucenie je przez upadłą firmę jaką jest disnej.
"został uznany za godne rozszerzenie świata przedstawionego wcześniej w Mad Max: Na drodze gniewu". Chyba w mokrych snach twórców.
Proszę czekać…