Zwiastun i pozytywne opinie z Zachodu (krytyki i widzów) mogą oznaczać, że ten film to jakiś powiew świeżości. Dobrze że po tylu problemach w końcu udaje mu się ujrzeć światło dzienne.
Bardzo dobry plakat do Chernobyl Diaries. House at the End of the Street też całkiem spoko (i na dodatek Jennifer).
Oj, daj. Naprawdę nieźle wyglądają tutaj intrygi jak na ogólnodostępną sieć. I do tego świetna rola Madeleine Stowe. I podobno mają sztucznie serialu nie wydłużać. Cała historia ma się rozwiązać w tym sezonie, a drugi sezon ma dziać się gdzie indziej i kto inny ma się mścić.
Mnie jakoś nie bawi, co pewnie jest wynikiem nietrafionej obsady. Najdziwniejsze jest to, że reżyserem tego przeciętniaka jest Ritchie, twórca "Przekrętu" czy "Porachunków", które dopiero mają ciekawą, trzymającą w napięciu fabułę, przy której można się dobrze bawić. Mógłby on się zabrać za napisanie scenariusza do trzeciej części, bo scenariusze filmów tej serii to porażka, a może wtedy wycisnąłby z Holmesa to, co najlepsze. Czyli nietuzinkowy sposób rozwiązywania zawiłych zagadek.
> luk_milew o 2012-04-23 10:12 napisał:
> Prosta fabuła, bo i temat walki dobra ze złem nie jest niczym wyszukanym. Holmes
> zawsze był tym dobrym, a Moriarty jego antagonistą. Jeśli o mnie chodzi to
> innego podziału bohaterów nie widzę. Na filmie miałem się dobrze bawić i tak też
> było.
Tu się nie zgodzę. Bo "Sherlock Holmes" światową sławę zdobył właśnie dzięki rozwiązywaniu tajemniczych zagadek (w tym filmie takowej zabrakło), które widz stara się razem z bohaterem rozwiązać. Film jest przewidywalny od samego początku do końca, przez co zwyczajnie na świecie nudzi.