"I na koniec Oscarowy dokument, który trafia do naszego kraju w ograniczonej wersji."
Chyba chodzi o ograniczoną liczbę kopii, co z tego zdania nie wynika, a wynika, że ten film może być krótszy od oryginalnej wersji.
W Olsztynie trochę lipnie z premierami, tylko "The International" (zastanawiam się czy warto się wybrać) jest, a "Gran Torino", mimo, że wisiał plakat nie dali do repertuaru :/
Z tego, co mi wiadomo, to zakończenie co wyciekło do sieci, było finałem pierwszej, wielokrotnie przerabianej, a ostatnie napisanej od nowa, wersji scenariusza. Ogólnie to zakończenie mi się nie podobało, byłoby takie przekombinowane i podzieliłoby publikę. Już dawno tak bardzo nie czekałem na żaden film, zapowiada się wielkie widowisko i to jeszcze prawie dwuipółgodzinne :-)) Jeśli twórcy się postarali i zrobili naprawdę coś dobrego, to 2,3, a może nawet 4x pójdę do kina, będę mógł wielokrotnie podziwiać to dzieło. Właściwie to dwa razy na pewno pójdę, bo jeżeli za pierwszym razem mi się nie spodoba, to może oznaczać, że potrzebuje drugiego seansu :)
Jest na to 50% szansy, bo albo będzie na miarę drugiej części albo nie :)
Ja myślę, że klasowo będzie minimalnie gorszy od T2, ale na pewno będzie to sci-fi wysokim poziomie.
Niech coś wymyślą dobrego, żeby nie popełnić błędu trójki, gdzie Venom (który jest jak Joker dla postaci Batmana) dostał kilkanaście minut 2,5 godzinnego filmu. Fajnie byłoby zobaczyć Carnage’a.
Genialny dokument i wyczyn. – Historia niesamowita, przepiękna. O człowieku z pasją, wielkim marzeniem. O człowieku, który od 17 do 25 roku życia robił wszystko, aby dojść do upragnionego celu. Dla niektórych największym wydarzeniem w życiu byłoby bycie na dachu World Trade Center, a dla Philippe 45 minut chodzenie na linie między wieżami. Na samą myśl o czymś takim czuć dreszcze. Dokument jest tak świetnie zrobiony, że momentami czułem jakbym był świadkiem całego zdarzenia. Jakie musiało to być gigantyczne przedsięwzięcie logistyczne, wykonane zaledwie przez kilka osób. Plakat ma świetny tagline – "Artystyczne przestępstwo stulecia". Oglądając tą historię miałem wrażenie jakby ktoś nad nimi wtedy czuwał, aby im się to udało, bo przecież mieli tyle okazji do zaprzepaszczenia swojego genialnego planu. Niezwykle cieszę, iż obejrzałem ten film, kto wie, gdyby nie dostał Oscara być może nigdy bym go nie obejrzał. Pierwszy raz o tej historii usłyszałem przy okazji omawiania faworytów oscarowych i wtedy tak się rozejrzałem w temacie i prawie nic o nim nie znalazłem. Szkoda, że w Polsce nawet nie wyszła książka "To Reach the Clouds" autorstwa samego Philippe, bo choć nieczęsto zdarza mi się coś przeczytać, to gdyby była taka możliwość zrobiłbym to jak najszybciej.
Ocena: 10/10 (Film trafia do ulubionych, uważam go za jeden z najlepszych 2008 roku i czekam na DVD)

Większość filmów traci na tym, że widzowie oczekują za dużo albo oczekują czegoś, czego nie powinni oczekiwać. To zdecydowanie film, który nie został nakręcony dla mas oczekujących akcji, łatwego przekazu treści, płytkich bohaterów i przewidywalnych zwrotów wydarzeń.
Zastanawiałem się nad drugim pójściem na Łoczmenów i chyba tak zrobię, żeby twórcy byli zadowoleni z kolejnych kilku złotych przychodów, a ja z kolejnego pięknego seansu, bo i żeby więcej takich filmów powstawało.
Czołówka filmu zrobiona jest tak genialnie, że odkąd się pojawiła w necie, od razu ją ściągnąłem i codziennie raz oglądam. Mistrzostwo w dobraniu muzyki, ale i genialne wszystko inne :)
Zaraz z tego wyciągną wnioski, że skoro tak się dobrze sprzedaje, to trzeba robić kolejne taneczne filmy kontynuując zapaść polskiej kinematografii w szerokiej dystrybucji.
Idźcie do kina, bo warto, a po obejrzeniu pierwszych minut chyba nikt nie ma wątpliwości, że to musi być świetny film.
Jeżeli scenariusz byłby dobry i wzięli by się do tego na poważnie, to czemu nie? Ja jestem ZA.
Proszę czekać…